Tę wystawę powinni obejrzeć wszyscy płocczanie. Ci, którzy znają historię oraz ci, którzy dopiero się jej uczą. Zwłaszcza, że w tym roku mija 100. rocznica zwycięskiej obrony miasta przed bolszewikami. O tym, co działo się w dwudziestopięciotysięcznym Płocku, zanim 18 sierpnia 1920 roku weszli do niego bolszewicy, jak przebiegala obrona i jakie były jej skutki, opowiadają fotografie, wycinki z gazet i tekst autorstwa historyka Michała Kacprzaka. Ekspozycję plenerową „Tak było. Płock 1920” można oglądać na dziedzińcu Płockiej Galerii Sztuki.
Wystawa wpisuje się w rozpoczęte na początku roku obchody 100. rocznicy obrony Płocka i jest kolejnym wydarzeniem, które ma na celu uczcić pamięć bohaterów sierpnia 1920 roku.
Jak wyglądało miasto przed wkroczeniem bolszewików? Nieocenionym źródłem wiadomości jest ówczesna prasa, szczególnie „Kurier Płocki”. To na jego łamach ukazał się apel do mieszkańców, by jak najliczniej odwiedzali ekspozycję płockich artystów. W czerwcu 1919 roku Henryk Nowina Czerny, Wanda Szrajberówna, Franciszek Szwoch i Tadeusz Miszewski wystawili 174 obrazy. 20 procent dochodu ze sprzedaży biletów przeznaczono na wakacyjny wypoczynek dla najuboższych dzieci.
Płock miał ambicje kulturalne. Powstał tu oddział Warszawskiego Towarzystwa Artystycznego. Na plenery przyjeżdżał ze swoimi uczniami prof. Konrad Krzyżanowski. Prace nad katedralną polichromią powierzone najpierw Józefowi Mehofferowi kontynuował Władysław Drapiewski. Płocczanie chętnie chodzili do kinoteatrów „Nowości” (Kościuszki 5), „Corso” (Tumska 9 ) i „Sfinks” (Kolegialna 20) na filmy z Polą Negri.
Panie pracują dla dobra Ojczyzny
Ale nie tylko sztuką żyło miasto, w którym na 100 panów przypadało aż 120 kobiet. Światłe płocczanki chętnie angażowały się w działalność społeczną. Już podczas I wojny światowej pracowały w komitetach obywatelskich i radach opiekuńczych. Maria Płoska zainicjowała powstanie Związku Ziemianek Polskich. Maria Machcińska przewodniczyła Związkowi Równouprawnienia Kobiet Polskich. Ligę Kobiet Pogotowia Wojennego zaopatrującą ochotników, którzy wstępowali do Legionów utworzyła Janina Benedekówna.
18 listopada 1918 roku powołano Służbę Narodową Kobiet Polskich, której komendantką została Marcelina Rościszewska, przełożona Gimnazjum Żeńskiego imienia hetmanowej Reginy Żołkiewskiej. W Płocku rozpoczęły działalność dwie gospody dla żołnierzy i punkt pisania listów. Panie zbierały środki na zakup broni i ekwipunku. Marcelina Rościszewska stanęła także na czele Płockiego Komitetu Obrony Lwowa, organizując wyjazd ponad 200 ochotników i dostawy żywności. Płeć piękna włączyła się w przygotowania do obrony miasta przed bolszewikami. Pomagała w budowie okopów, przygotowała szpital polowy. 42 ochotniczki zostały zwerbowane do służby pomocniczej w wojsku.
Do wojska idą ochotnicy
W lipcu 1920 roku, po odezwach Naczelnego Wodza i episkopatu, Rada Miasta Płocka wydała swoją odezwę wzywającą do ochotniczego zaciągu do wojska. Niektóre z organizacji jak Płockie Towarzystwo Wioślarskie, Towarzystwo Handlowe czy zarząd gminy żydowskiej zachęcały członków do wstępowania w szeregi armii. Najwięcej ochotników znalazło się w I Gimnazjum Państwowym im. Wł. Jagiełły. Uczniom ostatniej klasy zapowiedziano, że jeśli nie zgłoszą się do wojska, zostaną wykluczeni z grona koleżeńskiego. W II Gimnazjum (od 1921 roku imienia Stanisława Małachowskiego) tym obowiązkiem objęto uczniów trzech najstarszych klas. Powołano komisję kwalifikacyjną, która rozpatrzyła sytuację 106 uczniów mających ukończone 17 lat. Kilkunastu z nich zwolniła ze względu na stan zdrowia. Gdy po wojnie sprawdzono, czy uczniowie rzeczywiście rozpoczęli służbę, okazało się, że jedenastu z nich tego nie zrobiło. Sąd koleżeński uniewinnił dwóch. Pozostali musieli wpłacić odpowiednie sumy na PCK, udzielać darmowych korepetycji lub nawet opuścić szkołę.
Chętni zgłaszali się do dowództwa batalionu zapasowego 6 pp Legionów biura Związku Ziemian, plutonu żandarmerii wojskowej, do męskich gimnazjów. Sformowano dwa szwadrony jazdy. Większość ochotników trafiła jednak do piechoty. Z Płocka i najbliższej okolicy wyruszyło ich około 1000. 10 sierpnia 1920 roku wprowadzono w mieście stan wyjątkowy. 18 sierpnia rozpoczęły się walki.
Płock się broni
Dowódca przedmościa płockiego mjr Janusz Mościcki miał 53 oficerów i 2945 żołnierzy. Wspomagała go Flotylla wiślana, w której skład wchodziły opancerzone statki „Batory”, „Wawel”, „Minister” oraz siedem motorówek.
18 sierpnia o godz. 6.00 rozpoczęło się polskie natarcie w kierunku Goślice-Bielsk. Ostrzelany w rejonie Rogatek Dobrzyńskich szwadron tatarskiego pułku ułanów musiał wycofać się do Płocka. Batalion 6 pułku piechoty Legionów zajął Trzepowo, ale zatrzymano go w rejonie folwarku. Około 13.30 na tyły batalionu spadło uderzenie wielokrotnie liczniejszej bolszewickiej 10 Dywizji Kawalerii. Legioniści zginęli albo zostali wzięci do niewoli. Ten sam los spotkał szwadron tatarski. Batalion 37 PP zajął Boryszewo, ale wkrótce został odcięty od Płocka. Wycofał się do obozu w Rosicy i nie brał udziału w dalszych walkach o miasto.
O godz. 14.00 z pomocą ruszyła flotylla wiślana. Pierwszy wymianę ognia z sowiecką artylerią rozpoczął „Minister”. Za mostem zacumował „Wawel”. Kilkukrotnie trafiony „Stefan Batory” osiadł na mieliźnie, cały czas prowadząc ogień. Po całkowitym unieruchomieniu jednostki kapitan Kwiatkowski ewakuował załogę na lewy brzeg i kontynuował ostrzał.
Około godz. 18.00 do miasta wkroczyli bolszewicy w liczbie około 6-7 tys. żołnierzy. Dysponowali 100 ckm-ami i 30 armatami. Po polskiej stronie znajdowały się zaledwie 22 karabiny i 12 armat. Kawaleria bolszewicka dotarła do Rynku Kanonicznego i ostrzeliwała obrońców Płocka z ckm-ów.
Wobec przeważającej siły wroga część żołnierzy spanikowała.
Lena Szatkowska
fot. Marta Kunavar
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze