Fot. Piotr Chudzyński Giovanni Giacomo Casanova, najstarszy z szóstki dzieci weneckich aktorów, był dzieckiem chorowitym, do 8 roku życia uznawanym nawet za niedorozwiniętego umysłowo. Później nastąpiło u niego intelektualne przebudzenie, w efekcie czego był niezłym literatem, filozofem oraz matematykiem. Ale nie umiejętności intelektualne przysporzyły mu sławy (choć jego pamiętniki są najlepszym źródłem wiedzy na temat XVIII wiecznego społeczeństwa). Sławę zyskał dzięki licznym romansom, które następnie opisał. Życie zakończył w wieku 73 lat (jak na styl w jakim je prowadził i walkę z chorobami wenerycznymi – był to dobry wynik) na zamku Dux w Czechach. Znalazł tam pracę bibliotekarza, dzięki znajomościom w kręgach masońskich. Ostatnie dni Giacomo nie były jednak szczęśliwe, gdyż był mocno schorowany, bezzębny, a jakby tego było mało, służba się z niego naigrywała. Może miał wówczas refleksję, że lepsza jest jakość niż ilość. Może wówczas pomyślał, że lepiej kochać tak naprawdę jedną kobietę, niż z setką się kochać. Może miał – a może nie. Stąd recepty na życie według Casanovy nie polecałabym, ale już recepturę na kurczaka w piwie na sposób Casanovy, to i owszem, gdyż jest wyśmienity.
Kurczak w piwie Skład:
kurczak podzielony na kawałki; 0,5 l jasnego piwa; 4 łyżki smalcu ze skwarkami; 2 cebule; 1 łyżeczka pomidorowego koncentratu; mąka do obsypania kurczaka; 100 ml śmietany kremówki; szczypta majeranku; sól, pieprz; 2 łyżki posiekanego koperku.
Wykonanie: Kawałki kurczaka zalewamy piwem i marynujemy przez noc. Na patelni rozgrzewamy smalec (ale tą część bez skwarek), na niej to obsmażamy kurczaka uprzednio obtoczonego w mące z solą i pieprzem. Następnie dodajemy resztę smalcu i pokrojoną w kostkę cebulę. Dolewamy piwną zalewę i dusimy do miękkości. Miękkiego kurczaka wyjmujemy z rondla na talerz i przykrywamy folią aluminiową. Do sosu dodajemy koncentrat, gotujemy 10 minut, a po tym czasie dodajemy śmietanę i jeszcze raz doprawiamy solą, pieprzem i majerankiem. Do tak przygotowanego sosu dodajemy kurczaka, chwilę podgrzewamy i gotowe.
Casanova odbierał świat zmysłami. Życie starał się układać tak, aby jak najlepiej im dogadzać. Uwielbiał jeść. W czasie swoich licznych podróży po Europie (a był i w Polsce) starał się zawsze próbować lokalnych kuchni. A jak mu coś zasmakowało, to zabiegał o zdobycie receptury na ów specjał. Sam też gotował, bo w XVIII wieku gotujący mężczyzna był w dobrym tonie i robił wrażenie na kobietach (jak widać w tej materii niewiele się zmieniło). Podobnie jak przy zaspakajaniu głodu Casanova lubił też zmiany, kiedy zaspakajał swą seksualną naturę. W swoich pamiętnikach ujmował to tak: „Płeć niewieścia niezbędna jest mężczyźnie tak samo jak jedzenie, podtrzymuje jego siły życiowe. Choć można nasycić się, jedząc wciąż to samo, mężczyzna zawsze pragnie różnorodności i dopiero poniewczasie dostrzega, że skutek jest ten sam.” Wspaniale jest składać się na ową różnorodność, być jedną ze 120 kochanek. Wbrew pozorom nie było to łatwe, bowiem Giacomo Casanowa był mimo wszystko wybredny i potrzeby swoje zaspakajał tylko z kobietami pięknymi, i ciekawymi intelektualnie. Dzisiaj w dobie poprawności politycznej żaden mężczyzna nie przyznałby się, iż w miłości nadal o to tylko chodzi. Warto jednak pamiętać, że gdy dogadzanie żądzom ciała staje się jedyną treścią życia, wówczas będzie ono koszmarem. Jednak, gdy jest tylko jego barwną oprawą, może żyć się nam całkiem przyjemnie. W każdym razie warto zachować umiar, we wszystkim – nawet w rozsądku. Tekst i stylizacja Izabela Chudzyńska
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze