Reklama

Zielona rampa

08/10/2023 08:00

Walka wyborcza zaostrza się. Koalicja i opozycja idą łeb w łeb. Do przeciągnięcia rodaków na jedną ze stron wykorzystuje się nawet sztukę. Oto przedmiotem narodowego sporu stał się film Agnieszki Holland pt. „Zielona granica”. Atakują go, ponoć bez oglądania, najwyżsi przedstawiciele władz z prezydentem i premierem na czele za to, że ponoć szkaluje polską Straż Graniczną, jeden z polityków dostał nawet sądowy zakaz wypowiadania się na jego temat. Do kin idą głównie wyborcy Koalicji Obywatelskiej i całej lewicy, oklaskują go, bo w nim zyskują poparcie dla swojej antypisowskiej nienawiści. Sztukę wprzęgnięto, nie po raz pierwszy, w brutalną walkę polityczną o rząd dusz nad zadręczanym od 30 lat narodem. Czym jest ten film? Jest dziełem sztuki, arcydziełem, jak się sugeruje, czy narzędziem perfidnej propagandy? Obiektywnym, rzetelnie udokumentowanym przekazem na temat najnowszej historii czy zmanipulowaną agitką wcelowaną w trwającą kampanię wyborczą?
Byłem w kinie, widziałem, wyszedłem „przemieniony”. Gdybym był wyłącznie uczuciowym, poprawnym politycznie pajacykiem, który mówi „psycholożka” zamiast „pani psycholog”, od razu zagłosowałbym na Koalicję Obywatelską przeciw „faszystowskiemu reżimowi”. Wciska mi się w pamięć i wciąż wierci słowo „Platforma”, które pada w filmie („zawsze głosuję na Platformę”). A więc tak nachalnie i bezpośrednio agituje pani Holland? Dobrzy (aktywiści, pani „psycholożka”, nienawidzący „faszyzmu” nowobogacki pan Bogdan grany przez młodego Stuhra) są po stronie Platformy, źli (policjanci, ohydna Straż Graniczna) po stronie PiS-u. Czasem się trafi jakiś wyjątek, ale generalnie to reguła. A ja chcę być po stronie „dobrych”. Bardzo boli mnie los tej syryjskiej rodziny, tej czarnoskórej kobiety w ciąży mówiącej po francusku, poniewieranej tak niemiłosiernie przez naszych „gestapowców” znad granicy. Cierpię razem z nią, cierpię z wszystkimi skazanymi na tułaczkę, cierpię z tonącym w bagnie chłopcem, solidaryzuję się z garstką moich rodaków, aktywistek i aktywistów, i z „psycholożką”, którzy „głosują na Platformę”. 
Z obrzydzeniem patrzę na to, co dzieje się na granicy, na Straż Graniczną, której nocne operacje przypominają mi, a sporo się o tym naczytałem, operacje na rampie obozu koncentracyjnego. Te oślepiające światła, te krzyki, przekleństwa, to popychanie ludzi, zrzucanie ich z samochodu wprost na druty płotu granicznego. To robią moi rodacy, to akceptuje, a może nakazuje, obecny reżim sprawujący władzę w Polsce. Podobni są do równie wynaturzonych strażników białoruskich. A więc dyktatura Łukaszenki i polska dyktatura są takie same, nieludzkie, faszystowskie, bezduszne. Tak mi podpowiada pani Holland. Nie chcę być po ich stronie. Wciąż byłem z tych wahających się, ale już nie jestem, już podjąłem decyzję. Wychodzę obolały z kina, zraniony do najgłębszych trzewi, rozglądam się. Gdyby urna stała gdzieś w pobliżu, głos na Platformę oddałbym natychmiast. Chcę być z tymi, którzy „zawsze wybierają dobro”, nawet takie, które polega na „pomaganiu na życzenie” dzieciom do 12 tygodnia życia przenieść się na tamten świat. Zamykam oczy, wciąż widzę piekło na „rampie” zgotowane przybyszom przez moich złych rodaków. Patrzę na świat przez dziurkę od klucza, przez którą pozwala mi patrzeć pani Holland. O nic nie pytam. Nic nie chcę wiedzieć. Ani skąd wzięli się na Białorusi ci przybysze, ani kto ich tam sprowadził i dlaczego tam? Ile za to zapłacili? Jaką rolę odgrywa w tym wszystkich reżim Łukaszenki? Dlaczego milczy Unia Europejska? Czy granic trzeba bronić, czy już nie trzeba? O nic nie pytam, nie trzeba pytać, nie trzeba myśleć, wystarczy zamknąć oczy i czuć. Czuć i płynąć z falą dobroci, którą niosą miliony czułych i dobrych serc, zdolne uzdrowić Polskę. Zapominam, że już te serca miały okazję to zrobić, ale nie zrobiły. Teraz już zrobią, zrobią na pewno. Nie tylko wybudują drogi i stadiony, nie tylko przygarną wszystkich zbłąkanych, ale przede wszystkim podniosą wreszcie w godności, po 30 latach transformacji, polską psycholożkę i polską lekarkę, i polską nauczycielkę…

Wiesław Kopeć

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości