Gdyby na zdjęcia spojrzał znawca malarstwa, pewnie by doszedł do wniosku, że to dzieło sztuki - malarz delikatnie musnął pędzlem płótno kilkoma kolorami i teraz zachwyca mniej lub bardziej wyrobionych amatorów malarstwa. Niestety, zupełnie inne zdanie ma ten ten temat pan K., bo te kolory wylądowały na elewacji jego budynku. I trzeba je szybko zmyć, żeby nie zaschły.
Pan K. mieszka w domu jednorodzinnym z dużym ogrodem w centrum miasta. Ogród jest bardzo zadbany, mnóstwo roślin, krzewów, drzew, a przede wszystkim pięknych rabat kwiatowych. Goście pana K. chętnie przychodzą do fontanny, by obejrzeć w wodzie tresowane ryby, które na dźwięki wydawane przez naszego czytelnika, przypływają i wychylają się po karmę. Nad tym wszystkim latają owady, śpiewają ptaki, słowem sielanka.
Ale tak myślą tylko goście, bo sam pan K. nie może sobie poradzić z kimś, kto chyba bardzo by się z tego raju wyprowadził. Już nie po raz pierwszy budynek został zniszczony. Ktoś stanął przed ogrodzeniem i z procy wystrzelił prezerwatywy z farbą. Zrobił to nie jeden raz, bo na elewacji widać kilka kolorowych rozprysków.
Oczywiście pan K. zgłosił sprawę policji. Niestety na monitoringu nie ma śladu po wandalu. Na budynku są zamontowane dwie kamery, ale żadna z nich nie zarejestrowała osoby, która dokonała tego czynu. W takiej sytuacji, gdy nikt nic nie widział, nie da się odnaleźć i ukarać sprawcy.
Zapewne takich sytuacji, gdy jedna osoba niszczy mienie drugiej, jest więcej. Zwykle wandal stara się, by nikt go nie widział i choć wszyscy dookoła wiedzą, kto może nim być, to nie ma szans udowodnić winy.
Więcej w kolejnym wydaniu Tygodnika Płockiego.
Jol.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze