Reklama

Zatrzymany Polski Express

02/11/2006 11:10
Kierowca Polskiego Expressu bez uprawnień, wyprzedzający na podwójnej linii ciągłej i przejściu dla pieszych oraz jadący na trasie Warszawa – Płock ze średnią prędkością 100 km/h. To zarzuty, jakie podczas kontroli policjanci z płockiej drogówki postawili kierowcy autobusu wiozącego około 20 pasażerów. Funkcjonariusze nie wykluczają, że do odpowiedzialności karnej zostanie także pociągnięty dyspozytor, który pozwolił wyjechać w trasę kierowcy bez uprawnień.
O tym, że w Słupnie łatwo natknąć się na patrol z płockiej Sekcji Ruchu Drogowego, wiadomo od dawna. Szczególnie powinni o tym pamiętać zawodowi kierowcy. O „wojnie” wypowiedzianej wariatom drogowym przez szefa płockiej policji insp. Ryszarda Kijanowskiego, można już czytać w internecie. Dlatego wielkie było zdziwienie policjantów, gdy w Słupnie zobaczyli autobus Polskiego Expressu wyprzedzający na podwójnej linii ciągłej i przejściu dla pieszych kolumnę pojazdów. Jeszcze większe było zdumienie policjantów, gdy zatrzymali pojazd i zaczęli rozmawiać z kierowcą. Mężczyzna nie miał wymaganych prawem uprawnień do prowadzenia pojazdu. Tłumaczył, że je zgubił i nie zdążył jeszcze odebrać nowych dokumentów. Mimo to wyjechał w trasę. Policjanci zajrzeli także do zapisu z tachografu.
– Średnia prędkość autobusu na trasie Warszawa Płock wynosiła 100 km/h. Kierowcy grozi grzywna w wysokości 5 tysięcy złotych. Nie wykluczamy, że zostanie również ukarany dyspozytor, który zezwolił kierowcy na wyjazd w trasę – powiedział oficer prasowy płockiej policji sierż. sztab. Mariusz Gierula.
Pasażerowie autokaru musieli się przesiąść do innego pojazdu podstawionego przez przewoźnika.
Próbowaliśmy się skontaktować z kierownictwem Polskiego Expressu. Niestety, nie udało się. Nie działa strona internetowa tego popularnego przewoźnika. W książce telefonicznej znaleźliśmy numer do punktu sprzedaży biletów w Nowym Rynku w Płocku. Telefon odebrała miła pani. Wprawdzie podała numer stacjonarny do Warszawy, ale po jego wybraniu usłyszeliśmy jedynie komunikat, że „abonent jest czasowo niedostępny”. Pomógł dopiero konsultant z informacji telefonicznej. Tym razem numer telefonu okazał się prawidłowy. Niestety, przez kilka dni nie można było pod nim zastać szefów Polskiego Expressu. Pracownice firmy odbierające telefony nie potrafiły podać, kiedy ich przełożeni zjawią się w pracy.
– Mają do załatwienia sprawy na mieście, a my im nie układamy grafiku. Jeśli mają się zjawić, to najpierw do nas dzwonią – usłyszał nasz reporter w centrali Polskiego Expressu.
Mimo to nasz reporter przedstawił sprawę i poprosił o kontakt telefoniczny. Bez rezultatu. – Nic o takiej sytuacji nie słyszałam – odpowiedziała pracownica firmy na pytanie, czy autokar został zatrzymany przez policję.
Przypomnijmy, że 16 sierpnia 1997 roku w Wyszogrodzie doszło do zderzenia poloneza z autokarem Polskiego Expressu. Winę ponosił kierowca auta osobowego, który wymusił pierwszeństwo, jednak kierowca autokaru nie zastosował się do obowiązującego wówczas na skrzyżowaniu drogi nr 62 z ulicą Rębowską ograniczenia prędkości do 50 km/h. W wypadku zginęły dwie osoby, a trzydzieści zostało rannych. Kilka lat później autokar Polskiego Expressu stanął w poprzek jezdni blokując ruch na ulicy Jachowicza w Płocku. 
(jac)
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości