Reklama

Z wędkarskiego notatnika

14/03/2019 12:58
Początek marca rozbudził nadzieję na piękne i ciepłe przedwiośnie. Przyleciały żurawie. Zaczęły się nocne przeloty dzikich gęsi. Podniosło mi się ciśnienie, udzieliły emocje, roziskrzyły namiętności… Tymczasem, parę dni później śnieżny, wietrzny i mroźny powrót zimy. Kilka koszmarnych dni. Później, kiedy w końcu wszystkie zimowe gwałtowności pogodowe ustały, nadciągnął słoneczny wyż. Temperatura powietrza wzrastała w ciągu dnia do kilku kresek powyżej zera. Tylko nocami trzymał mróz. Ale dni nastały piękne, ciepłe i niemal bezwietrzne, choć zimowe. Nie wytrzymałem. Ruszyłem. Warto było, chociażby dla samych zimowych plenerów przepięknie rozświetlonych promieniami dość mocno już przygrzewającego marcowego słońca.
Rzeka w słonecznej zimowej oprawie prezentowała się wspaniale. Pewne obawy wzniecał jedynie niski stan wody, mocno prześwietlony słonecznymi promieniami. W takich warunkach pstrągi trudno będzie podejść i skusić do brania. Przerabiałem to już nie raz. W takie dni jak ten dzisiejszy najczęściej schodziłem z rzeki bez brania. Bywało jednak, że jedno jedyne branie kończyło się wyholowaniem przyzwoitego, nierzadko okazowego pstrąga.
W ubiegłym roku, w czerwcu, miałem przyjemność łowić na tym odcinku rzeki. Nie było rewelacji, ale kilka kontaktów z pstrągami zaliczyłem. Dzisiaj kompletnie nic się nie dzieje, jakby ich nie było. Jedyną jak na razie przyjemnością jest sam pobyt nad rzeką i doznania estetyczne, jakich dostarcza człowiekowi obcowanie z ostatnimi już chyba tego roku pięknymi zimowymi plenerami.


Tekst i fot. Andrzej Konowrocki

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości