Reklama

Z wędkarskiego notatnika (2)

13/06/2018 10:05
Stoję w wodzie. Cóż za rozkosz! Ani myślę, by dopaść pokrowca z wędkami i zacząć łowienie. Nie wierzę w te szczupaki. Prędzej jakieś okonki, ale do nich wcale mi się nie pali. Jacek już na pełnych obrotach, rzuca jak w transie. Kamienna twarz, pełna napięcia i koncentracji. Zdaje się, że traktuje te szczupaki całkiem serio. Przed nami leży szeroki, łagodnie opadający ku gwałtownej stromiźnie podwodny stok. Jacek zachwala, że to okoniowe miejsce i trafiają się tam niezłe sztuki, że lubi też podejść duży szczupak. Bardziej jakoś trafiają do mnie te okonie, toteż pod nie właśnie dobieram sprzęt. Żyłka osiemnastka i małe, trzyipółcentymetrowe woblerki własnej produkcji. Macham ze dwa kwadranse w tym palącym słońcu jak na patelni. Od razu przypiekam się, sucho mi w gardle, nawet papierosy mi nie smakują. Oczywiście nic, jak w studni. W dodatku niemal zupełnie wycisza się wiatr i rośnie duchota.
Jacek przynagla, żeby ruszyć się, pomacać z marszu, ale tak naprawdę to nic już mi się nie chce, ani z miejsca, ani z marszu. Nie wierzę już nawet w okonie, choćby te niewielkie. Najchętniej zrzuciłbym z siebie wszystko i zanurzył się w chłodnej wodzie. Idę jednak w kierunku zapory w ślad za Jackiem. Wszędzie głębia, podwodne urwiska, rumowiska, pnie drzew z plątaniną korzeni wypłukanych z podłoża przez podwodne prądy. Woda ma ciepły, słodki odcień szmaragdu i zionie pustką. Czasem tylko pokaże się jakiś kleń tuż pod powierzchnią wygrzewający się w słońcu. Gdzie tu szukać ryb, jak je łowić na tych ostrych, gwałtownych spadach? Im bliżej zapory, tym głębiej i mniej dostępnie.

Tekst i fot. Andrzej Konowrocki



Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości