W Sobótce koło Wrocławia odbyły się XV Mistrzostwa Polski Judo Masters, w których wystartowało 170 zawodników z 52 klubów. Impreza co roku ściąga coraz więcej judoków, także byłych reprezentantów kadry Polski seniorów.
W tym roku z okazji 15-lecia imprezy mistrzostwa otwierali Paweł Nastula (złoty medalista z Igrzysk Olimpijskich w Atlancie, prezes PZJ Wiesław Błach oraz przedstawiciel Polskiego Związku Judo i były trener kadry narodowej seniorów Adam Maj. Płock reprezentowali: Leszek i Kinga Jarosińscy oraz Mariola Dubiel, wszyscy z UKS Judo Kano Płock. Dla Leszka Jarosińskiego były to już dwunaste mistrzostwa, dla Kingi Jarosińskiej ósme, a dla Marioli Dubiel pierwsze.
Zawody zaczęły się dla płocczan znakomicie. Jarosiński w pierwszej walce zastosował zagarnięcie nogą o-uchi-gari na ippon (10 pkt.) i przeciwnik zszedł z maty pokonany przed czasem. Druga walka była o wiele trudniejsza. Rywal z Żaka Kielce Paweł Korys jeszcze miesiąc przed zawodami ważył 104 kg. Podczas walki miał przepisowe 90 kg, ale jego ręce były niczym dębowe belki. – Musiałem uważać na jego ciągłe ataki, a jednocześnie szukać luki w obronie. Był niesamowicie silny – powiedział po walce.
Po wielokrotnych próbach rzutu pojedynek wydawał się nierozstrzygnięty. Zadecydowały ostatnie trzy sekundy. Tuż przed regulaminowym końcem walki Jarosiński zobaczył, że przeciwnik spojrzał na zegar i ten moment dekoncentracji wystarczył, by płocczanin wykonał rzut soto-maki-komi. Przeciwnik uderzył plecami o matę równo z gongiem kończącym walkę, co dało mu drugie zwycięstwo. Było okupione wielkim wysiłkiem i niestety odbiło się to w trzeciej walce, w której uległ reprezentantowi Gryfu Słupsk.
W tej kategorii było ośmiu zawodników w dwóch grupach po czterech, więc dwie wygrane walki i 15 pkt. na koncie teoretycznie pozwalały na wyjście z grupy i walkę o finał. Jednak los bywa złośliwy. Paweł Korys wygrał dwa następne pojedynki przez ippon i z dwiema wygranymi oraz 20 pkt. jako drugi wyszedł z grupy, a potem został złotym medalistą mistrzostw Polski. – Czuję wielki niedosyt. Pierwszy raz od 12 lat wróciłem z mistrzostw bez medalu, w dodatku wygrywając bezpośrednią walkę ze złotym medalistą. No cóż, takie są reguły zawodów – podsumował swój występ. Ostatecznie zajął V miejsce.
Z medalami wróciły do Płocka kobiety. Mariola Dubiel w finale kategorii 57 kg spotkała się z Dominiką Mateuszczyk z LTS Legionowo, aktualną srebrną medalistką mistrzostw Europy. W pojedynku z utytułowaną przeciwniczką była skoncentrowana i wyprzedzała jej ataki. Bardzo dynamiczne próby rzutów na o-uchi-gari (zagarnięcia nogą) i o-soto-gari (rzut nożny na plecy) prawie dochodziły celu. Także w parterze dominowała. Po jednym z rzutów bardzo szybko przeszła do dźwigni i gdyby nie doświadczenie rywalki, wygrałaby walkę przed czasem. Pięć sekund przed końcem przeciwniczka rzuciła się do ataku i to ją zgubiło. Kontra płocczanki, po której złapała rywalkę za nogę, dała jej złoty medal. – Mariola przygotowywała się z nami cały rok do tych startów. Wygrywając złoto Pucharu Polski, myślała już o starcie i medalu na mistrzostwach. Udało się – cieszył się po zawodach trener.
Na koniec zawodów dwa zwycięstwa i złoto dopisała do swoich osiągnięć Kinga Jarosińska. Tytuły mistrzostw Polski masters to znakomite osiągnięcie. Teraz przed zawodnikami odpoczynek, a potem turniej seniorów w Łodzi i mistrzostwa Niemiec w Berlinie. Jol.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze