Są pomysły, aby w Wyszogrodzie wybudować ratusz na skwerze przy domu handlowym. Tu miałyby się również przenieść inne placówki, biura i urzędy, aby mieszkańcy mogli w jednym miejscu załatwić wszystkie sprawy. Na tym centralnym placu nie zabrakłoby również zieleńców i ławeczek, co zachęcałoby do rodzinnych spacerów. Dla zwiększenia bezpieczeństwa pojawiłby się też monitoring. To jedna z propozycji projektów rewitalizacji Wyszogrodu. W cyklicznych spotkaniach uczestniczą mieszkańcy. Głośno wypowiadają się na temat pomysłów, a także opcji, by miasto podzielić na 3 strefy. Pierwsza biegnie wzdłuż trasy Płock-Warszawa. Tu jest już skupione środowisko przedsiębiorcze. Są punkty usługowe i targowisko. Brakuje jednak reklamy i informacji. Nie ma znaków, tablic czy choćby ogłoszeń, dlaczego warto zajrzeć do Wyszogrodu i sprawdizć jakie firmy prowadzą tu swoją działalność. Trudno znaleźć też obsługę szlaków komunikacyjnych. W drugiej strefie mieszkaniowo-usługowej potrzebne jest zagospodarowanie centralnego wyszogrodzkiego zieleńca, który obecnie niestety odstrasza przyjezdnych. Jeśli jednak pojawią się aleje spacerowe, urzędy i sklepy, wszystko może się zmienić. Odbudować Wyszogród to znaczy także odnowić jego ulice. Wymaga tego szczególnie ulica Rębowska, gdzie wiele kamienic jest zaniedbanych. Padła też propozycja, by zlikwidować Rębowską na rzecz deptaka prowadzącego na dawny rynek. – Są pierwsze osoby, które wykupują stare domy i odnawiają je. Trzeba się zastanowić co z resztą, by chociaż poprawić ich stan techniczny – mówią urzędnicy. A prywatni przedsiębiorcy chcą wykorzystać stare kamienice, w których piwnicach zachowały się charakterystyczne łuki, na otworzenie winiarni. Straszy też pobliski stary zakład przetwórstwa owocowo-warzywnego. Jednak na jego wykorzystanie obecnie nie ma chętnych. Padł również pomysł, by otworzyć w Wyszogrodzie jeśli nie Dom Spokojnej Starości to osiedle emerytów, którzy w mieście znaleźliby spokój. Ta propozycja spotkała się jednak z dość dużym oporem, bo żadna grupa społeczna nie chce być izolowana. Wyszogrodzianie chcieliby raczej wykorzystać infrastrukturę sportową. – W Wyszogrodzie mieszka ok. 2,5 tys. ludzi, w gminie 6 tys. W mieście mamy halę, stadion i salę gimnastyczną. Takiego zaplecza jak w Wyszogrodzie daleko szukać w okolicy – podkreślają i liczą na to, że na rozgrywki sportowe mogłyby tu przyjeżdżać pierwszoligowe drużyny. Ale do tego potrzebny jest hotel i punkty gastronomii. Na końcu, w trzeciej strefie znajduje się Wisła. Z nią wiążą mieszkańcy największe nadzieje na atrakcje kulturalno-przyrodnicze. Wyszogrodzianie doskonale wiedzą, że ich atutem są piękne nadwiślańskie widoki. Pozostaje problem posprzątania nieczystości, ale też odpowiedniego zagospodarowania przestrzeni, o ile ekolodzy nie będą hamować kolejnych projektów. Wtedy rację bytu ma tutaj i przystań i amfiteatr, ścieżki rowerowe z wypożyczalnią sprzętu. – Wtedy możliwe byłyby rejsy z Płocka do Wyszogrodu. Tutaj turyści mogliby się na dłużej zatrzymać, zjeść obiad i coś zwiedzić. Problem w tym, że nie ma zaplecza gastronomicznego, a dziś turyści raczej nie chcą wozić ze sobą kanapek – usłyszeliśmy na spotkaniu. Są też świetne warunki na bazę dla wędkarzy, ale brakuje tanich pokoi do wynajęcia, by mogli tu zostać na weekend. Od wielu lat w Wyszogrodzie dojrzewa idea muzeum Wisły. – Wróćmy do tego, z czego nasze miasto słynęło – postulowali wyszogrodzianie. Plan muzeum jest dość nietypowy. Ma pływać na barce bądź statku. – Podobne muzeum jest już w Tczewie. Prowadziliśmy rozmowy i chętnie nam pomogą w jego otwarciu – zdradził burmistrz. W wyszogrodzkim oddziale Towarzystwa Naukowego Płockiego zachowało się wiele eksponatów. Są tu także ciekawostki na skalę międzynarodową związane z kulturą żydowską. Mowa o słynnych kłódkach, z którymi chowani byli Żydzi. W zbiorach TNP jest ich kilkaset, do tego każda inna. Może więc też powstać również muzeum judaizmu. Działania rewitalizacyjne Wyszogrodu chce wspierać Stowarzyszenie Miast Nadwiślańskich, którego miasto od lat jest członkiem. Ale obok rewitalizacji potrzebny jest jeszcze konkretny plan zagospodarowania przestrzennego. – Wyszogród przyciąga inwestorów zagranicznych, którzy wymagają od gminy wykupionych kilku hektarów ziemi, do tego w pełni uzbrojonych. tego nie mamy, ale będziemy mieli – zapewniał Henryk Klusiewicz. Inwestorów szczególnie interesuje ziemia położona za zakładem energetycznym. – Podobnie było z Kazimierzem, który dawniej też był zapyziałym miasteczkiem, dopóki nie odnowiono rynku i kilku uliczek wokół i dopóki nie zaczął żyć dzięki imprezom kulturalnym czy plenerom malarskim. Do nas też mogą przyjechać goście – dowodzili wyszogrodzcy radni. Jak widać w Wyszogrodzie wszyscy zdają sobie sprawę z problemów i niedostatków. Z drugiej strony pomysłów także nie brakuje. Z nich wyklaruje się ostateczna wizja Wyszogrodu, który ma szansę przyciągać turystów. Zanim to się jednak stanie, niestety przyjdzie jeszcze poczekać kilka ładnych lat. BeeS
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze