I runda w wykonaniu drużyny Stegny Wyszogród, która debiutowała w tym sezonie w grupie północnej I ligi tenisa stołowego mężczyzn, była bardzo udana. Remisem 5:5 zakończył się ostatni w rundzie jesiennej mecz tenisistów z Wyszogrodu z ASTS Olimpia Grudziądz II. la beniaminka z Wyszogrodu był to bardzo udany sezon, mimo fatalnego startu. – Na samym początku rozgrywek zanotowaliśmy dwie porażki w dwóch pierwszych meczach: z Elektrykiem Toruń i GKS Sierakowice – wspomina Ryszard Borkowski, szef drużyny. – Szczególnie przykra była przegrana w debiucie przed własną publicznością 1:9. Co prawda zespół usprawiedliwiały kontuzje i kłopoty rodzinne lidera zespołu Artura Kality, ale nie do końca. Ten drugi mecz mógł doprowadzić do tego, że niedoświadczeni i skazywani na szybki spadek z ligi moi zawodnicy, mogli się załamać. Na dodatek następne pojedynki grali na wyjeździe z trudnym przeciwnikiem w Białymstoku z MOKS Słoneczny Stok, a później w dalekim Świnoujściu z nieobliczalną Flotą. I tu była ogromna niespodzianka, bo w obu wyjazdowych meczach, zawodnicy z Wyszogrodu wykazali się niesamowitą wolą walki i wygrali, w Białymstoku 6:4, a w Świnoujściu 8:2. – Tym wynikiem zaskoczyliśmy wszystkich, nikt nawet nie przypuszczał, że możemy to zrobić – cieszy się R. Borkowski. Podbudowani tym sukcesem wygrali jeszcze na swoim parkiecie z Pogonią Lębork, ITR Iława oraz na wyjeździe z AZS AWFiS Gdańsk, a przegrali tylko z głównym kandydatem do awansu – Dojlidami Białystok. Do ostatniego meczu z Olimpią Grudziądz, ubiegłorocznym zwycięzcą I ligi, Stegny przystępowały już w roli faworyta. Wygrana lub remis oznaczały utrzymanie III miejsca w tabeli i dobrą pozycję wyjściową przed rundą rewanżową. Ale zespół z Grudziądza nie zamierzał się poddawać bez walki, a trzeba dodać, że rywal to rezerwy drużynowego wicemistrza Polski, zawodnicy trenujący w gdańskim ośrodku tenisa stołowego, czołowi polscy juniorzy i seniorzy. Mecz od początku nieszczególnie się układał dla wyszogrodzian. – Co prawda wygrał lider Artur Kalita na pierwszym stole z niewygodnym obrońcą Wojciechem Maćkowiakiem, ale przegrał pechowo na drugim stole, pewny zazwyczaj Adam Szatecki – wspomina R. Borkowski. – Prowadził już 2:0 z Łukaszem Czerwińskim, by ulec 2:3. W piątym secie przegrał 12:14. Przegrał też wyraźnie 0:2 Grzegorz Janczewski z bardzo dobrym Mateuszem Gołębiowskim i nad naszą drużyną zawisła groźba przegranej. W takiej bardzo trudnej sytuacji Marcin Kawka pokonał w dramatycznym pojedynku 3:2 Grzegorza Pietrykę, zrobił się remis w meczach 2:2 i odżyły nadzieje wyszogrodzkich kibiców na korzystny wynik. I słusznie, bo gry deblowe przyniosły podział punktów. Kalita z Janczewskim pewnie, bo 3:0, wygrali z parą Gołębiowski i Maćkowiak, a przegrał drugi debel i przed decydującą rundą był znów remis. W kolejnym meczu Kalita wygrywa po ciężkiej walce z Gołębiewskim 3:1, a na drugim stole Szatecki znowu pechowo przegrywa, tym razem z Pietryką 1:3 i jest remis 4:4, zaś kibice znów zaczynają się obawiać, czy remis lub zwycięstwo jest możliwe? Ostatnie pojedynki to był istny horror, nie wszyscy byli w stanie wytrzymać to napięcie i wychodzili z hali. W ostatniej turze gier Marcin Kawka wyraźnie przegrał z Czerwińskim 0:3 i wtedy napięcie sięgnęło zenitu. – Oto młody Grzegorz Janczewski bierze na swoje barki ciężar meczu i po emocjonującej, i dramatycznej walce z obrońcą Maćkowiakiem wygrywa 3:1 (13:15, 11:9, 11:9, 11:8) i doprowadza do cennego dla naszej drużyny remisu – przeżywa jeszcze raz ten mecz R. Borkowski. Drużyna Stegny Wyszogród w rundzie jesiennej w 9 pojedynkach odniosła 5 zwycięstw, 1 remis i 3 porażki. To dało im III miejsce w tabeli z 11 pkt. – Jak na debiut wynik jest chyba imponujący, o czym mówili fachowcy po podsumowaniu I rundy – twierdzi R. Borkowski. – Wszyscy zgodnie uznali drużynę za największą niespodziankę rozgrywek. Gdyby nie pechowy start i dwie porażki, to nasz zespół mógłby zająć II miejsce i walczyć w barażach o ekstraklasę. W drużynie z Wyszogrodu najlepiej i najpewniej zagrali liderzy obu stołów: Artur Kalita i Adam Szatecki. Nieco zmienną formą i brakiem doświadczenia można opisać występy Grzegorza Janczewskiego i Marcina Kawki, ale obaj już obiecują walkę i lepsze występy w II rundzie rozgrywek. Zespół z Wyszogrodu czeka trudne zadanie. W rewanżach wszystkie drużyny zapowiadają walkę o każdy punkt. Faworytem jest bezsprzecznie najsilniejsza ekipa z Białegostoku, a i niespodzianką byłoby, gdyby II miejsca nie zajęła drużyna GKS Sierakowice. Na pozostałych miejscach wszystko jest możliwe. W II rundzie kibiców w Wyszogrodzie czekają wielkie emocje. 6 stycznia Stegny zagrają na wyjeździe z ITR Iława, a potem będą 3 spotkania we własnej hali: z Toruniem, Białymstokiem i Flotą Świnoujście. Jol
Komentarze