Rozmowa z Wojciechem Tabisiem
– Prezesem PERN “Przyjaźń” S.A. Płocczanie coraz więcej ostatnio mówią na temat dziwnej sytuacji na placu budowy nowej siedziby PERN – na płockich Podolszycach. Zniknęły dźwigi, zniknęli ludzie, budynek stoi niedokończony. Nic dziwnego zatem, że powstaje na ten temat mnóstwo plotek...
– Głównym powodem przestoju na budowie były negocjacje w sprawie podpisania aneksu z wykonawcą inwestycji. Aneks został podpisany i niebawem prace przy budowie biurowca zostaną wznowione.
Czego dotyczył aneks?
– PERN prowadzi szereg inwestycji. Przypomnę – pod koniec ubiegłego roku ukończyliśmy budowę czterech nowych zbiorników na ropę naftową. Obecnie jesteśmy w trakcie realizacji III nitki rurociągu „Przyjaźń”. Odkupiliśmy kontrolny pakiet udziałów w Naftoporcie. W tym samym czasie budujemy nowy biurowiec. Każda z tych inwestycji pochłonęła i pochłania znaczne środki finansowe. Musimy zatem racjonalizować wydatki. Negocjacje z wykonawcą biurowca dotyczyły przede wszystkim ograniczenia kosztów inwestycji. Intencją Zarządu spółki było wybranie takiego wariantu, który byłby optymalny pod względem kosztowym, a z drugiej strony nie ograniczałby funkcjonalności biurowca. Cieszę się, że udało się dojść do porozumienia w tej kwestii.
Budowa biurowca PERN od początku wzbudzała wielkie emocje w Płocku. Chodzi mi o sposób w jaki dokonano zamiany działek. Wiem, że to wszystko wydarzyło się nie za Pana kadencji, spawa jednak ma dalszy ciąg dla władz miasta.
– W mojej ocenie daremnie tak wiele uwagi poświęca się tej sprawie. Uważam, że obowiązkiem władz nie tylko Płocka, ale także każdego innego miasta, czy też szefa firmy jest dbanie o interes instytucji, którą reprezentuje. Naturalne powinno być to, że władze miasta nie tylko powinny stwarzać dogodne warunki do inwestowania, ale także nie dopuszczać do sytuacji, by ich decyzje uszczuplały budżet miasta. Przypomnę, PERN jest jedną z największych firm w Płocku. Rocznie z tytułu różnego rodzaju podatków Urząd Miasta otrzymuje od spółki około 2,5 mln złotych. To znaczna kwota, która zasila budżet miasta. Za jej stratę płocczanie niewątpliwie obwinialiby władze miasta.
Pozostaje jednak wątpliwość, czy rzeczywiście było niebezpieczeństwo wyprowadzki siedziby spółki z miasta? Niektórzy mówią, że PERN specjalnie podgrzewał w tej sprawie atmosferę w mediach, a tak naprawdę nie było skonkretyzowanych, konkurencyjnych ofert lokalizacji nowego budynku firmy.
– Każdy podmiot gospodarczy kieruje się rachunkiem ekonomicznym. Sprzedający chce sprzedać jak najdrożej, a kupujący kupić jak najtaniej. PERN wybierając teren pod nową siedzibę kierował się przede wszystkim rachunkiem ekonomicznym. Pierwotna cena za teren pod budynek była zbyt wygórowana i nie do przyjęcia przez spółkę. Trzeba pamiętać, że na zbycie, kupno lub zamianę nieruchomości zarząd PERN-u musi mieć zgodę właściciela, czyli Ministerstwa Skarbu Państwa. Z tego co wiem, to właśnie właściciel określił warunki brzegowe inwestycji. Pierwotna oferta Płocka była za droga, stąd były rozpatrywane inne lokalizacje, między innymi z gminy Słupno i z Łącka. Obie gminy oferowały działkę za przysłowiową złotówkę. Skorzystanie z tych propozycji automatycznie wiązało się z wyniesieniem się spółki z Płocka. Były to bardzo korzystne propozycje, które poprzedni Zarząd spółki brał pod uwagę.
Czy zatem była realna szansa na skorzystanie z tych tanich propozycji?
– Myślę, że gdyby nie reakcja Prezydenta Płocka, istniało takie prawdopodobieństwo. Oczywiście obecnie tamtą sytuację można tylko rozpatrywać w kategoriach prawdopodobieństwa, ja zaś ze swojej strony mogę ją oceniać tylko na podstawie dokumentów, do których mam obecnie dostęp. Natomiast chcę raz jeszcze podkreślić, że zarząd PERN dokonując wyboru musiał kierować się rachunkiem ekonomicznym. W obliczu sytuacji jaka zaistniała, wręcz konieczna była decyzja władz miasta o weryfikacji oferty. W innym przypadku należało się liczyć z wyprowadzką firmy z miasta, a tym samym zubożeniem budżetu Płocka na rzecz innej gminy.
Czy to oznacza, że PERN zwracał się o obniżenie ceny za grunt pod siedzibę?
– Oczywiście. Trudno sobie wyobrazić, aby prezydent miasta weryfikował ofertę cenową na zbycie nieruchomości na podstawie doniesień prasowych, czy plotek na temat wyprowadzki spółki z miasta. Nowa oferta cenowa była wyjściem prezydenta naprzeciwko, wyrażonych na piśmie, oczekiwaniom PERN–u.
Zatem PERN zrobił dobry interes, zamieniając działkę na obecną siedzibę?
– Nie rozpatrywałbym tego w takich kategoriach. W mojej ocenie występują korzyści z przeprowadzonej transakcji zarówno dla PERN–u, jak i dla miasta. PERN otrzymał atrakcyjny grunt pod budowę nowej siedziby na korzystnych warunkach. Urząd Miasta w ramach transakcji otrzyma dotychczasowy budynek PERN–u, co spowoduje, że nie będzie musiał wynajmować dodatkowych pomieszczeń, tak jak to czynił do tej pory. Prezydentowi zaś dzięki swojej decyzji udało się zatrzymać dochody do budżetu miasta z tytułu funkcjonowania PERN w granicach administracyjnych Płocka.
Na koniec wróćmy do sprawy, o której głośno ostatnio w Płocku w kontekście PERN. Dlaczego zawieszony w czynnościach został członek zarządu spółki i czego następstwem jest doniesienie złożone do prokuratury przez Zarząd PERN „Przyjaźń” S. A?
– Mieliśmy wątpliwości co do sposobu nadzoru w Pionie Inwestycji. Swoje wątpliwości przekazaliśmy radzie nadzorczej spółki, która podjęła stosowne kroki. Jeżeli chodzi natomiast o doniesienie do prokuratury, to faktycznie złożyliśmy taki wniosek w sprawie podejrzenia działania na szkodę spółki. Na razie nie chciałbym jednak mówić o szczegółach. Obecnie trwają czynności wyjaśniające, które prowadzi Prokuratura Okręgowa w Płocku.
Dziękuję za rozmowę
Tomasz Szatkowski
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze