W minionym tygodniu płocczanie rozegrali dwa półfinałowe spotkania Pucharu Polski. Przed rokiem w tej fazie rozgrywek wyeliminowali Zagłębie Lubin, w tym sezonie stało się tak samo. Wisła raz wygrała czterema, a w drugim meczu przegrała trzema bramkami i awansowała do finału, w którym spotka się z VIVE Kielce. Mecze finałowe zostały zaplanowane na 23 i 26 maja. Pierwszy mecz zaczął się kiepsko dla Wisły, która w 4 min. przegrywała 1:3, ale płocczanie szybko odrobili straty, a w 19 min. osiągnęli najwyższe prowadzenie w I połowie 12:7. Takiego wyniku nie dało się utrzymać, bo po niezłym fragmencie spotkania gospodarze nagle zadowalali się prowadzeniem, co szybko wykorzystywali przeciwnicy, zmniejszając różnicę. Po przerwie Wisła nadal dominowała na parkiecie. W 49 min. płocczanie prowadzili nawet 30:24, ale znów coś się zacięło, ich błędy bezlitośnie wykorzystywali rywale, którym w ostatnich minutach spotkania udało się odrobić kilka bramek. Zaliczka czterech goli nie była zbyt duża przed meczem rewanżowym w Lubinie. A jednak okazała się wystarczająca i choć płocczanie w drugim meczu przegrali, to schodzili z parkietu zadowoleni. Mecz rozpoczął się niewielkim prowadzeniem Wisły, ale szybko gospodarze wyrównali, a potem mieli 1-2 bramkową przewagę. W końcówce I połowy Nafciarze znów przysnęli i w 22 min. przegrywali nawet 16:10. Tuż przed gwizdkiem 11 bramkę dla płocczan zdobył Marek Witkowski. Po przerwie zespół wyszedł na parkiet niesamowicie skoncentrowany. Wszyscy doskonale wiedzieli, że decydujące o awansie będzie najbliższe 30 minut spotkania. W 34 min. Wisła przegrywała tylko dwoma golami i od tego momentu nie pozwoliła rywalom na odskoczenie. W 53 min. gospodarze prowadzili 26:22, co dawało im awans do finału, ale Wisła szybko odrobiła dwie bramki. W 58 min. płocczanie przegrywają 25:28, a Bartosz Świerad strzela 26 gola. Ostatnie kilkadziesiąt sekund było niezmiernie emocjonujące. Najpierw piłka rzucona przez Bartłomieja Jaszkę trafia w obronę Wisły, zaś Artur Niedzielski siada na ławce kar, której nie opuści już do końca spotkania. 20 sek. przed końcowym gwizdkiem rzut karny wykorzystuje Piotr Obrusiewicz, który ustala wynik na 29:26. Jednak trzeba grać jeszcze do końca, przez kilkanaście sekund. Wisła traci piłkę w ataku, ale gospodarzom nie udaje się stworzyć groźnej sytuacji, piłka wychodzi na aut. Nafciarze nie mogą wybić piłki z autu, na szczęście nie ma to już znaczenia, bo czas płynie, a wreszcie sędziowie dają sygnał do zakończenia meczu. Awansowała Wisła. Wisła – Zagłębie 36:32 i 26:29 Wisła nie gra w tym sezonie tak, jak do tego przyzwyczaiła kibiców. Przed rokiem uległa w finale Pucharu Polski drużynie VIVE, w tym sezonie wszystko jest możliwe. W najbliższych dwóch tygodniach rozstrzygnięty zostanie półfinał play off, w którym Wisła także spotka się z VIVE. Kibiców czekają teraz ogromne emocje w meczach najwyższej wagi. Oby płocczanie, podopieczni trenera Bogdana Zajączkowskiego, ze wszystkich wyszli zwycięsko. Jola Marciniak
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze