Reklama

Wirus polityki

10/06/2023 08:00

„Kowid” jakby mamy za sobą, przynajmniej w sferze medialnej, ale to nie znaczy, że jest całkiem bezpiecznie. I nie mam tu na myśli plagi kleszczy, ale tytułowy wirus polityki. Do czego prowadzi jego ignorowanie przekonali się ostatnio dwaj prominentni przedstawiciele sfery publicznej. Sędzia futbolowy, mimo zasadniczej niewymierności tego zawodu nie bójmy się stwierdzenia, iż na ten moment najlepszy na świecie oraz aktor - gwiazda scen warszawskich i paryskich. Nie będę opisywał szczegółowo tych przypadków, są dostatecznie nagłośnione w mediach tradycyjnych i Internecie. Przejdę do krótkiego z natury gatunku komentarza.
Na początek bliższa mi z racji zainteresowań sprawa arbitra. Na czym polega jego „wina”? Z dostępnej mi wiedzy wynika, iż wziął udział w „iwencie” organizowanym przez szefa ugrupowania politycznego działającego legalnie w naszym pięknym kraju, co więcej mającego reprezentację parlamentarną, którego niektóre poglądy nie podobają się działaczom pewnego stowarzyszenia. Przesłało ono donos do UEFA i ta organizacja zażądała „pilnych wyjaśnień” od arbitra, a on ich dostarczył i dzięki temu nie został odsunięty od prowadzenia finału Ligi Mistrzów. Pominę tu nieskazitelną reputację UEFA (i FIFA) i zapytam czy aby Państwo nie posunęli się za daleko z wchodzeniem z niezbyt czystymi butami w prywatne sprawy pana sędziego? Powtarzam, organizatorzy przedsięwzięcia, w którym wziął udział nie są wyjęci spod prawa. Przeciwnie, jak zaznaczyłem powyżej!
Drugi przypadek ma zgoła inny wymiar. Tutaj „bohater” na własne życzenie „odmroził sobie uszy”. Polityka to bierny uczestnik „zabawy”. I nie warto by marnować papieru i czasu Szanownych Czytelników gdyby nie jedna okoliczność. Nasz gwiazdor do rozładownia swoich frustracji posłużył się małoletnim wnukiem. Jestem dziadkiem i obok takiego „wyczynu” nie mogę przejść obojętnie. Stek wulgaryzmów skierowany za pośrednictwem dziecka do znienawidzonych najwyraźniej polityków w ustach „człowieka kultury” to rzecz obrzydliwa. Być może wnuk nie będzie wybitnym aktorem (słowa „artysta” w tych okolicznościach nie mogę użyć, klawiatura się buntuje), ale może być po prostu przyzwoitym człowiekiem, o ile obcowanie z „kulturą” dziadka nie sprawi, że wyrośnie na prostaka, któremu do opisu świata wystarczą trzy słowa: na p, na k i na ch (i oczywiście czwarte, na j).
I na zakończenie refleksja. Jeśli karą dla sędziego za obcowanie z ludźmi o poglądach nie akceptowanych przez pewne organizacje może być pozbawienie możliwości prowadzenia najważniejszego meczu w sezonie, to może dla pana aktora powinien to być zakaz obsadzania w roli Króla Leara? Albo Hamleta? Że wiek nie ten? W czasach kiedy żadnej roli nie odgrywa płeć czy kolor skóry bohatera? Polecam uwadze szefom ZASP!

Jerzy Ogonowski

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości