Nie, tytuł powyższy nie odnosi się do mnie. Po pierwsze, Wielki Językoznawca był tylko jeden, a po drugie… Taki ze mnie językoznawca jak z faceta, który występuje w reklamie pasty do zębów stomatolog. Wielki Językoznawca, o którym chcę tu parę zdań napisać jest, że tak powiem, nieosobowy. Ale działa! Nie od dziś. Wykorzystuje wszelkie okazje, by ludzki język udoskonalić. Przybliżyć do stanu idealnego. I ja właśnie o jednej z takich okoliczności.
Raz w życiu, miałem okazję odwiedzić przejazdem terytorium naszego wschodniego sąsiada, dziś ogarniętego wojną. Dawno, za czasów studenckich. Trasa wiodła między innymi przez Lwów. Jako że było to przed pamiętnym dwudziestym czwartym lutego, by odwiedzić to jakże bliskie sercu Polaka miasto, trzeba było pojechać na Ukrainę. Bo Lwów leżał właśnie na Ukrainie. Dziś trzeba w tym celu udać się do Ukrainy, albowiem to piękne miasto obecnie znajduje się w Ukrainie. W geografii tego regionu nic się nie zmieniło, ale w języku… W, Do, Na… Jakie to ma znaczenie mógłby, zasadnie być może, zapytać Szanowny Czytelnik? Bo rzeczywiście tak drobna zmiana w języku ma się tak choćby do terminu „specjalna operacja wojskowa” jak potencjał rakietowy rosyjskiego agresora do naszych baterii Himarsów i Patriotów. Ale nie o to mi chodzi, a o czujność Wielkiego Językoznawcy, który nie przepuści żadnej, nawet na pozór kompletnie nie sprzyjającej tego rodzaju twórczości okazji, by przemycić swoje koncepcje do ludzkich umysłów.
Bądźmy czujni! Język w dzisiejszych czasach to materia niezwykle podatna na tego rodzaju poczynania. Łatwość docierania z dowolnym przekazem do wielkich grup ludzkich powoduje, że neologizmy rozpowszechniają się błyskawicznie niczym wariant Omicron. O, przepraszam, pandemia dawno za nami i ta nazwa zapewne odeszła wraz z nią w zapomnienie.
Wróćmy do tematu. Język naturalny nie jest konstrukcją logiczną. Narzędziem zmian jest, a w każdym razie do niedawna był, zwyczaj językowy. A zgodnie z nim jeździmy na Ukrainę i Lwów leży na Ukrainie. Tak jak na Maltę albo na Cypr. No dobrze, ktoś powie, ale to są wyspy! Co z tego? Irlandia i Wielka Brytania to też wyspy, a latamy do Irlandii i do Wielkiej Brytanii! Taki zwyczaj. Językowy… Podobnie rzecz się ma z turystyką krajową. Podróżujemy do Wielkopolski albo Małopolski, ale na Śląsk czy na Warmię. I niech tak zostanie! Do stanu, kiedy to szefowa parlamentu była Panią Marszałek, a nie marszałkinią, a dzisiejsza posłanka Panią Poseł, nie wrócimy. Te twory już nie dziwią. Może kiedy pewien znany publicysta oznajmił, że kandyduje na poślika do Sejmiku Wojewódzkiego, niektórzy z reformatorów językowych zbystrzeli, ale czy na długo? Na koniec coś z czasów młodości. Studenci matematyki zadawali matematycznym dyletantom pytanie, co to jest różniczka (do sprawdzenia w Wikipedii). Odpowiedź: wyniczek odejmowanka…
Jerzy Ogonowski
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze