Reklama

Widziane ze skarpy…[FELIETON]

17/10/2017 10:24

Piłkarze awansowali na Mundial! To oczywiście dobra wiadomość, choć wielkiego świętowania nie było. I słusznie! Pamiętam z przeszłości takie awanse, na których powody do świętowania na awansie się skończyły. A dokładniej mówiąc, poza Euro 2016 tak kończyły się wszystkie przypadki w dwudziestym pierwszym wieku. Poczekajmy zatem z fetowaniem sukcesu… Ja jestem w takim wieku, że pamiętam doskonale największe triumfy naszych futbolistów. Pamiętam, jakim wydarzeniem był awans po słynnym meczu na Wembley… Tyle, że to był pierwszy awans do finałów mistrzostw świata po trzydziestu sześciu latach! Tak, wtedy nie było łatwo… W turnieju uczestniczyło tylko szesnaście zespołów! Oczywiście nikt nie sądził, że w tak elitarnym gronie reprezentacja odniesie jakikolwiek sukces (w grupie mieliśmy Argentynę i Włochy). Jechaliśmy po naukę… Jak się skończyło, wszyscy wiemy (młodzież po dokładne wyniki odsyłam do Wikipedii). A mogło być jeszcze lepiej, gdyby nie ulewa przed meczem z gospodarzami, która zamieniła boisko we Frankfurcie w jezioro. Mecz o finał w piłkę wodną Niemcy wygrali 1: 0! W finale pokonali 2: 1 Holendrów, z którymi my parę miesięcy później w eliminacjach mistrzostw Europy wygraliśmy w Chorzowie 4: 1. Potem było piąte miejsce na Mundialu w Argentynie i znowu medal w Hiszpanii…
Takie to były czasy… Sukcesy nie spadły z nieba. Poprzedziły je osiągnięcia klubów w europejskich pucharach. Finał Pucharu Zdobywców Pucharów Górnika Zabrze (jedyny w historii), półfinał Pucharu Europy Legii… Oraz solidna praca armii trenerów i instruktorów futbolu w całej Polsce. Od ekstraklasy do najmniejszych ośrodków. Miałem szczęście oglądać z trybun popisy gwiazd polskiego futbolu, bo wtedy granice były dla nich zamknięte. I wiem, co mówię! Na potwierdzenie taki przykład. Po mistrzostwach w Hiszpanii z Widzewa odeszły dwie największe gwiazdy. Boniek do Juvenusu i Żmuda do Werony. Klub zarobił kosmiczne pieniądze! Zamiast kupić najlepszych graczy w lidze, postawiono na „młodych zdolnych”. W przerwie letniej pojawiła się w klubie czwórka wybitnie utalentowanych małolatów: Wraga, Myśliński, Waśniewski i Świątek. Na mecz o Puchar Lata zjechał do Łodzi średniak z Bundesligi, Arminia Bielefeld. Wielkie chłopy, prawdziwi drwale… I te młodziaki ogrywały ich jak dzieci. Prawdziwy cyrk! Oczywiście mecz zakończył się zwycięstwem gospodarzy 3: 1. Ale nie o to chodzi, a o wyszkolenie tej młodzieży. A to nie były nabytki z klubów pierwszoligowych, ale z głębokiego zaplecza: Błękitnych Stargard Szczeciński, Siarki Tarnobrzeg, Nogatu Malbork i Wisły Płock. Tak wtedy szkolono…

Jerzy Ogonowski

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości