Roboty drogowe to zawsze sprawa kłopotliwa. Szczególnie wtedy, gdy odbywają się równocześnie z normalnym ruchem. Słowo „normalnym” trzeba przy tym traktować co najmniej z przymrużeniem oka. Bo co to za „normalność” jeśli obie strony (drogowcy i kierowcy) stają się, na ten czas przynajmniej, klasami antagonistycznymi (czy pamiętają Państwo jeszcze ten język?). Na dodatek sprzeczność ta wydaje się nieusuwalna. Co robić zatem? No, cóż! Jeśli nie można usunąć, trzeba przynajmniej łagodzić objawy. Tak jak z bolącym zębem. Albo do dentysty, albo ibuprom czy inne świństwo! Wyobraźmy sobie, że roboty odbywają się na jezdni o dużym natężeniu ruchu, na przykład łączącej wielkie osiedle mieszkaniowe (czyli tak zwaną sypialnię) z centrum miasta. Kolizja jest wtedy szczególnie drastyczna dla obu stron.
Co w takiej sytuacji można zrobić? Dentysta nie wchodzi w grę. Pozostają tabletki. Wiadomo, że są takie okresy w ciągu doby, kiedy natężenie ruchu jest szczególnie duże. Na dodatek czynnik czasu odgrywa ogromną rolę. Rano, kiedy ludzie śpieszą się do pracy, potem uczniowie do szkół… Każda minuta jest bezcenna. Emocje, nerwy… Jeszcze jakoś tak się składa, że w tym samym czasie drogowców ogarnia jakaś niesamowita werwa, zapał do pracy… Po południu spokój, cisza, a przed ósmą rano ruch, gwar, panowie w kolorowych kubraczkach uwijają się niby pszczółki w ulu… Nie mogliby kwadrans później? W ramach tego uśmierzania bólu… Oczywiście opisane tutaj historyjki są tylko fikcją literacką, a wszelkie podobieństwa do sytuacji rzeczywistych są całkowicie przypadkowe!
To tyle tytułem wstępu. Teraz część zasadnicza. Funkcjonuje taka obiegowa mądrość ekonomiczna, która powiada, że pieniądz rządzi światem. Najczęściej rozumie się przez to, że światem rządzą ludzie którzy mają dużo pieniędzy! Kiedyś wprawdzie Rafał Ziemkiewicz napisał opowiadanie, w którym pieniądze naprawdę przejęły kontrolę nad zjawiskami gospodarczymi, ale było to opowiadanie science fiction… Niech więc będzie, że chodzi o znaczenie przenośne. Pieniądz rządzi światem… I dobrze, że rządzi! Bo niby kto miałby rządzić? Były już różne eksperymenty, nawet na wielką skalę. Światem miała rządzić idea. Na przykład idea sprawiedliwości społecznej! Cóż! Nie były to rządy, które w historii ludzkości zapisały się złotymi zgłoskami. Dziś ta idea rozmyła się, wydała rozmaite potomstwo… Ot, choćby takich ekologów… Oczywiście świat nie byłby piękny, gdyby jedynym celem zamieszkałych go osobników było pomnażanie pieniędzy. Tak nie jest na szczęście. Realizujemy całą gamę celów pięknych, szlachetnych… Pomoc potrzebującym, kultura, sztuka… Tak, celów jest wiele, ale środki… Historia ludzkości pokazuje w sposób jednoznaczny, że wszelkie dobre intencje na nic bez tej codziennej krzątaniny miłośników pieniędzy! Bez nich się nie da. Nawet na Kubie i w Północnej Korei, gdzie idea nadal trzyma się mocno. Były co prawda jakieś próby eksperymentów na niewielką skalę z zasadą „każdemu według potrzeb”, ale skończyły się smutno! Niech więc światem rządzi pieniądz. Lepszych rządów na razie nie wynaleziono!
Jerzy Ogonowski
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze