Reklama

Widziane ze skarpy

11/04/2007 11:45

Wiele rzeczy kojarzy się z Wielkanocą. I nie chodzi tylko o wymiar ściśle religijny, ale i ten typowo świecki, starą świecką tradycję, że pozwolę sobie sparafrazować cytat z jednej z polskich komedii. Nie wszyscy w święta bywają w kościele, ale wszyscy (powiedzmy ostrożnie: prawie wszyscy) „świętują” w poniedziałek wielkanocny dyngusa, czyli polewanie się wodą lub innymi płynami, dzielą się jajeczkiem… O, właśnie! Jajeczka, jajka, albo mniej subtelnie – jaja! To jest najważniejszy atrybut świąt wielkanocnych. Tak jak opłatek na Boże Narodzenie. Dzielimy się jajeczkiem. A robimy sobie jaja – mógłby ktoś złośliwie dokończyć! Tyle, że… W słowniku języka polskiego PWN znajdziemy termin jajko, dzielić się jajkiem, obchodzić się jak z jajkiem, jajko mądrzejsze od kury, kukułcze jajo, a nawet jajko Kolumba, a nie ma tak powszechnie używanych w naszym kraju powiedzeń jak: „ale jaja” czy „robić sobie jaja z czegoś lub kogoś”. Ba, nie ma również przaśnego „mieć jaja” czy też w wersji niepoprawnej politycznie „chłop z jajami”!
A przecież to są wyrażenia nie tylko z języka potocznego, ale i parlamentarnego! Przynajmniej jeśli chodzi o parlamentaryzm polski. Tak przecież jedna z posłanek określiła niedawno bohaterów sławnej afery, w tym swojego małżonka! I może w tym wypadku było to określenie nazbyt dosadne, bo chodziło o tak zwaną aferę rozporkową, ale w innych… Można by nawet znaleźć licznych zwolenników tezy, że cały nasz parlamentaryzm to jedne wielkie jaja, ale przy świętach nie wypada… Trzeba jednak postawić pytanie, czy nasze słowniki aby nie za bardzo ugrzecznione? Co na to Pan Profesor – sąsiad na stronie? Przepraszam, że nie pytam jak Pan Bóg za pośrednictwem redakcji przykazał, czyli mailem, ale rzecz nie dotyczy bezpośrednio problemów językowych.
A swoją drogą ciekawe byłoby wyjaśnienie rodowodu cytowanych powyżej zwrotów. Dlaczego akurat „jaja”? I o jakich jajach tu w ogóle mowa? Czy chodzi o te pochodzące od kury albo innego ptaszka, czy też o te, co to Państwo wiedzą, a ja nie napiszę, bo w okresie świątecznym nie wypada. Zresztą w porządnym piśmie w ogóle o takich rzeczach nie wypada, chyba że jest to fachowe pismo medyczne. Niestety, nie potrafię „w tym temacie” zaimponować Szanownym Czytelnikom żadną wiedzą językoznawczą. Mogę jedynie snuć spekulacje. Na przykład wyobrazić sobie, że na targu stoi handlarka z koszem pełnym jaj i nagle z jakiegoś powodu traci równowagę… I ląduje pewną częścią ciała w samym środku swojego towaru… Wyobrażają Państwo sobie taki numer? Śmiechu co niemiara… Jaja nie z tej ziemi… Nie z tej? A z której niby? Ot, nowa zagadka! Ale może już dajmy spokój z próbami wyjaśnienia. Bo z tego wyjaśniania to tylko same kłopoty. To mniej więcej tak, jak z matematyką. Cała matematyka wywodzi się bowiem z chęci uproszczenia pewnych rozumowań. I jak matematycy zaczęli upraszczać, to doszli do dzisiejszego poziomu skomplikowania. Trochę spóźnione, ale szczere życzenia: Wesołego Jajka!

 Jerzy Ogonowski

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości