Reklama

Widziane ze skarpy

18/04/2007 08:22

Od września młoda Polska będzie umundurowana! Jedni się cieszą, drudzy przeciwnie. To są postawy skrajne, a my skrajności, zgodnie z najnowszymi trendami obowiązującymi w świecie cywilizowanym, nie popieramy. Cóż zatem pozostaje po odrzuceniu skrajności? Oczywiście stanowisko umiarkowane. Zarówno co do samego aktu prawnego, jak i przyszłych jego skutków. Zacznijmy od tych ostatnich. Czy mundurki zamienią uczniów w aniołów, a szkołę w przedsionek raju? Nie. Czy stłamszą osobowość ucznia, nie pozwolą mu kształtować indywidualności albo zranią jego godność? Nie. To o co ten cały szum? Spokojnie, bez skrajności! Aniołem uczeń się nie stanie, ale trudno nie zgodzić się z poglądem, że mundur do czegoś zobowiązuje. Na przykład do dbania o wizerunek instytucji, którą się reprezentuje. Oczywiście będą uczniowie, którzy ten wizerunek mają w… głębokim poważaniu i będą mieć nadal! Ale pewnie dla części, tej nastawionej mniej radykalnie, będzie to bodziec do refleksji. I z czasem może ta część będzie się powiększać. Nie od razu Kraków zbudowano!
Inna kwestia to czy w państwie demokratycznym, praworządnym, liberalnym (niepotrzebne skreślić) można wolnym ludziom narzucać ustawowo w jakim ubraniu mają chodzić? W Chinach mundurki musieli nosić wszyscy obywatele, ale czy to jest wzór do naśladowania? No, nie! To jest oczywiście skrajność, a my skrajności odrzucamy. Wszyscy zatem nie, ale niektórzy? Nie-
którzy na pewno! Są przecież kategorie obywateli, którzy mundury noszą. Dla przykładu: kolejarze, strażacy, żołnierze służby zasadniczej… To czemu nie uczniowie? Ustaliliśmy zatem, że takie prawo nie jest rozwiązaniem skrajnym (patrz Chiny), zatem dopuszczalnym. Są jeszcze pewne niuanse.
Czy na przykład dopuszczalne jest narzucanie takich rozwiązań szkołom niepaństwowym? Czy rodzice, którzy sami finansują edukację dziecka nie powinni również sami decydować jak ta edukacja ma wyglądać? Na przykład czy noszenie mundurka dobrze wpłynie na kształtowanie osobowości ich dziecka? Owszem, jeśli finansują sami, to powinni. Nie jest to z pewnością stanowisko skrajne. Tylko gdzie takie szkoły są? Bo nie u nas. U nas szkoła prywatna musi mieć tak zwane uprawnienia szkoły publicznej. A jeśli je ma, to otrzymuje subwencję na każdego ucznia, tak jak szkoła państwowa. Zatem rodzice tylko w części finansują edukację dziecka. Toteż w części mogą decydować. A w drugiej części decyduje Minister Edukacji. Gdyby szkoły były całkiem prywatne, dyskusja byłaby bezprzedmiotowa. Właściciel szkoły decydowałby czy u niego mundurki są obowiązkowe, czy nie. A rodzice posłaliby dziecko tam, gdzie mundurki są, albo tam gdzie ich nie ma. A gdyby nie było zapotrzebowania na szkołę „umundurowaną”, to właściciel musiałby decyzję zmienić, albo zbankrutować! Wolny rynek! A dlaczego takich rozwiązań nie można w naszym pięknym kraju zastosować? Jak to dlaczego? Bo skrajne! A my, żyjący w świecie cywilizowanym skrajności nie akceptujemy. I tak dalej…
 

Jerzy Ogonowski

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości