Reklama

Widziane ze skarpy… [FELIETON]

19/06/2018 11:27

Na najbliższy miesiąc to miejsce powinno się zapełnić tekstami opatrzonymi hasłem „Widziane z Rosji”. Nie obiecuję, że tak się stanie i ta najważniejsza z nieważnych dziedzin życia wypełni aż cztery cotygodniowe odcinki. Wiele zależeć będzie od postawy naszych Orłów… Zatem zaczynamy!
Po co jedziemy na Mundial? Od czasów niezapomnianego Huberta Wagnera jest w dobrym tonie buńczucznie zapowiadać: Jedziemy po złoto! Wiele takich zapowiedzi padło, ale jeśli chodzi o imprezy rangi mistrzostw świata, to w grach zespołowych tylko siatkarze przed czterema laty dokonali tej sztuki, ale obietnic wcześniej nie składali… I teraz ich nie ma. Słusznie, bo po co obiecywać przysłowiowe gruszki na wierzbie? Był polityk, który kiedyś stwierdził, że jak jego partia obieca w kampanii wyborczej gruszki na wierzbie, to one tam wyrosną, ale dziś ta partia i ten polityk wegetują gdzieś na marginesie naszej „sceny politycznej”. Zatem jedziemy, by „wyjść z grupy”!
Mało ambitne? Przypominam, że ostatni raz ta sztuka udała się naszym piłkarzom trzydzieści dwa lata temu! I to cudem. Wystarczy powiedzieć, że zdobyli na tym turnieju jedną (!) bramkę. To się nazywa zwycięski gol! Potem było szesnaście lat absencji i dwa kolejne turnieje według schematu: mecz otwarcia, mecz o wszystko, mecz o honor! Te ostatnie zwycięskie. I kolejne dwanaście lat przerwy. Historia nas nie rozpieszczała…
Co się od tego czasu zmieniło? Niewiele! Marna liga, bez sukcesów w europejskich pucharach, brak ludzi z umiejętnościami potrzebnymi do zarządzania klubami, mizerny poziom szkolenia, poczynając od najmłodszych adeptów futbolu, a kończąc na „zawodowcach” z ekstraklasy. Klubowi menedżerowie zmieniają szkoleniowców jak rękawiczki, zapominając o mądrości ludowej, która głosi, że herbata nie zrobi się słodsza od samego mieszania. A polski trener jaki jest, każdy widzi. Choćby po tym, że futbolowego świata jakoś nie zawojował. Chyba, że mówimy o „trzecim świecie” … Kraje arabskie, Cypr, Grecja… Jedynym polskim szkoleniowcem, który pracował w wielkim zachodnim klubie pozostaje Antoni Brzeżańczyk, w sezonie 1975/76 trener Feyenoordu Rotterdam. Za to stadiony mamy na miarę dwudziestego pierwszego wieku niemal w każdej gminie. Nawet tam, gdzie drużyna gra w trzeciej lidze (Łódź, Lublin)… Pozostają zatem marzenia. I dobrze! Kibic to duże dziecko, wierzy w swoją drużynę do końca. Idealnie do kibicowskiej duszy pasuje powiedzonko Trenera Tysiąclecia, Kazimierza Górskiego: dopóki piłka w grze, wszystko jest możliwe. Marzmy zatem!

Jerzy Ogonowski

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości