Reklama

Widziane ze skarpy… [FELIETON]

31/10/2017 08:55

W życiu instytucji, podobnie jak u ludzi, można wyróżnić kilka faz. Im również zdarza się, choć nie musi, przekroczenie progu dojrzałości. I nie bez satysfakcji pozwolę sobie stwierdzić, że nasz płocki teatr dojrzał! Znany dotąd głównie z kuszenia widza farsami angielskimi oraz inscenizacji szkolnych lektur, na otwarcie nowego sezonu zaoferował danie wyjątkowo smakowite. W każdym razie ja skonsumowałem je z niekłamaną przyjemnością. I Szanownym Czytelnikom z czystym sumieniem gorąco polecam!

[sociallocker id=121491]

I proszę się nie zniechęcać, jeśli narracja wyda się na początku nie za bardzo pociągająca. Drugi akt zrekompensuje to poczucie z nawiązką. Przeniesienie akcji ze sceny na widownię nie jest zabiegiem bardzo oryginalnym, ale tym razem daje efekt naprawdę spektakularny. I jeśli teatr ma oddziaływać na emocje, to w tym momencie wywiązuje się z zadania znakomicie. I nie tylko aktorzy, ale również, a może przede wszystkim milcząca większość, czyli widzowie. Choć milczy, to odczucie drzemiącej w niej siły jest dojmujące. Bez jej niemego udziału zabiegi politycznych manipulatorów nie robiłyby nawet w części tak złowrogiego wrażenia. Szacunek dla reżysera spektaklu!
Oczywiście to absolutny przypadek, że premiera sztuki Ibsena zbiegła się w czasie z moim felietonem poświęconym „najlepszemu z możliwych ustrojów”. Niemniej jednak można ją śmiało potraktować jako głos w dyskusji. Pozwolę sobie go odczytać jako głos krytyczny. Nie sposób po jej obejrzeniu uciec od refleksji, że demokracja to nie, jak by wskazywało dosłowne tłumaczenie z greki, ludowładztwo, ale raczej rządy speców od manipulowania nastrojami tłumu. A dokładnie mówiąc, do wytworzenia u obserwatora wrażenia, że te nastroje powstają samoczynnie, gdy tymczasem aktywna jest niewielka grupa krzykaczy, a odbiorca ma poczucie, że oddziałuje na niego całe zbiorowisko. Słyszę pojedyncze wrogie okrzyki, ale czuję na plecach oddech całej zgromadzonej masy ludzkiej. I trzeba naprawdę silnej psychiki, by temu oddziaływaniu nie ulec i sprowadzić zjawisko do rzeczywistych rozmiarów.
A naprawdę rzadko się zdarza, by tłum przełamał bierność i uruchomił całą swoją energię. W naszych czasach ludzie są w swojej masie raczej żądni komfortu i nieskorzy do nadmiernego ryzyka. Stąd współczesne manifestacje w obronie różnych ważnych spraw przypominają raczej wielkie happeningi niż śmiertelny bój o wyznawane ideały. Tym bardziej, że nie pociągają za sobą większego ryzyka. Dziś do manifestantów nie tylko się nie strzela, ale i pałowanie należy do rzadkości i nie jest nadmiernie brutalne…

Jerzy Ogonowski

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.


[/sociallocker]

 

 

 

 

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości