Reklama

Widziane ze skarpy… [FELIETON]

20/03/2018 10:37

„Małe sklepy i sklepiki rodzinne miały zyskać najwięcej na ustawie o zakazie handlu w niedziele, ale tak się nie stało – mówi w rozmowie z MarketNews24 Patryk Wachowiec, analityk prawny Forum Obywatelskiego Rozwoju (FOR). Duże sieci handlowe wydłużyły godziny pracy i wprowadziły liczne promocje. Co więc przyniosą kolejne niedziele z zakazem? Małe sklepiki będą traktowane jako „awaryjne wyjście” – ocenia ekspert FOR.” To najbardziej zwarty komentarz do tego, co działo się w pierwszą niedzielę obowiązywania zakazu handlu w dużych sklepach. Mali nie zyskują, duzi sobie radzą. Wydłużone godziny pracy, promocje…
Zobaczymy co jeszcze wymyślą. Bo coś na pewno wymyślą. Polak potrafi. Wystarczy wspomnieć niejakiego Drzymałę, albo faceta, który zbudował labirynt prowadzący od ulicy do wejścia do sklepu, by nie stracić koncesji na sprzedaż alkoholu po wprowadzeniu stosownego przepisu. Po drugiej stronie ulicy była bowiem szkoła, a przepis ów mówił, że odległość od wejścia do takiego obiektu do punktu sprzedaży alkoholu musi wynosić przynajmniej sto metrów. Twórcy tego rozwiązania, zatroskani o wychowanie młodego pokolenia w abstynencji, zapomnieli jednak dodać, że chodzi o odległość mierzoną w linii prostej… Co zatem robić? Wydaje się, że trzeba po prostu, jak mówią bokserzy, iść za ciosem i zakazać również małym handlu w niedziele. Ich właściciele też mają rodziny, a skoro nie zyskują…
Trudno nie napisać o popisach lidera naszych skoczków narciarskich. A zasadniczy powód jest jeden. Stoch skacze najdalej, bije rekordy skoczni... I to jest ten smaczek, którego często brakuje po wprowadzeniu przepisów o korygowaniu wyników na podstawie pomiarów siły wiatru i możliwości zmiany belki startowej. Odległość uzyskana przez skoczka jest tylko jednym z wielu parametrów decydujących o kolejności w konkursie. Często nie najbardziej istotnym.
W tym układzie należałoby powiedzieć „be” i zrezygnować z podawania długości skoku w tabeli wyników. Jeśli nie ma tam numeru belki ani wyniku pomiarów siły wiatru, to niech pozostaną tylko punkty. Jak w łyżwiarstwie figurowym albo skokach do wody… Długość skoku kiedyś była czynnikiem najmocniej działającym na wyobraźnię widzów, ale teraz? Ktoś skoczy 130 merów i wygrywa z tym, co uzyskał 139, bo mu słabiej wiało pod narty, a sędziowie obniżyli rozbieg o dwie belki…

Jerzy Ogonowski

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości