W całym kraju, także w naszym mieście, rozpoczął się jakiś szalony festiwal billboardowy. Nie wiem, z jakich powodów wystawili na pokaz swoje wyretuszowane w Photoshopie twarze posłowie i posłanki pewnych partii znanych dobrze z nieudacznego rządzenia Polską przez ostatnie, mniej więcej, trzy dekady (czasami spryciarsko pod innymi nazwami). Nie wiem, dlaczego to zrobili. Czy istnieje jakiś nowy nakaz prawny, by pod koniec kadencji mieli obowiązek rozliczyć się ze społeczeństwem z tego, co zrobili dla Polski? Powtarzam, „dla Polski”, nie „dla Płocka”. Poseł ma reprezentować problemy całego społeczeństwa, a nie lokalnej społeczności. Od rozwiązywania tych ostatnich są władze samorządowe i z tego są rozliczane. Poseł jest od stanowienia prawa i od rozliczania rządu z jego wykonywania. Po co ich zresztą tylu, to nie wiem, ale 460 to zdecydowanie za dużo jak na taki biedny kraj, w którym na wszystko brakuje (nie brakuje tylko na Ukrainę). Brakuje na służbę zdrowia, na oświatę i na pensje dla nauczycieli. Brakuje na policję, straż pożarną, cała sfera budżetowa narzeka, że ma mało. Tak więc prezentowanie się publiczne pod koniec kadencji parlamentu to ogromne ryzyko, bo cała akcja może przynieść skutek odwrotny od zamierzonego.
Czego też my się z tych billboardów, proszę Państwa, nie dowiadujemy. Ano dowiadujemy się przede wszystkim tego, że nasi posłowie i posłanki pięknie i młodo wyglądają (mimo nierzadko zaawansowanego już wieku), że sprawowanie władzy ustawodawczej i kontrolnej bardzo im służy. Są uśmiechnięci, zadowoleni, mimo że nie spotkałem jeszcze nikogo, kto byłby z nich zadowolony. Dowiadujemy się także z tych niecodziennych prezentacji jeszcze i tego, przez kogo żyje się nam w tym kraju coraz trudniej, przez kogo mamy taką inflację „kilkunastoprocentową” (mimo że wszystko, co znam, podrożało o 100% i więcej). Dowiadujemy się też, przez kogo na wizytę u specjalisty z ramienia tzw. Narodowego Funduszu Zdrowia musimy czekać po kilka lat, nie mając nadziei, że dożyjemy. Dowiadujemy się też, przez kogo nasza młodzież zamiast budować swoje życie w kraju, musi migrować, bo tu na miejscu nie ma żadnych szans na normalne życie. Dowiadujemy się, przez kogo z roku na rok pogłębia się zapaść w oświacie, choćby przez nieracjonalne programy nauczania oraz haniebne dla cywilizowanego kraju należącego do Unii Europejskiej pensje nauczycieli, które nie gwarantują po prostu dobrego wykonywania zawodu (choć pewien lokalny mędrzec uważa, że warunki pracy nauczycielskiej nie mają żadnego znaczenia).
Tak więc dzięki tym billboardom wiele możemy sobie przypomnieć i poukładać w głowach. Radzę kupić jakiś tani notesik i zapisać te nazwiska oraz dokładnie sprawdzić, do jakich „partii” należą prezentowane postacie. Może to pomóc w podjęciu wyborczych decyzji. „Ci” i „te” pięknisie naszych problemów nie rozwiązali, im więc za służbę ludzie rozumni powinni podziękować, ale jeśli komuś z racji pozarozumowych taki system niedoróbek bardzo się podoba, to niech głosuje, jak mu serce podpowiada. Ludzie rozumni muszą jednak w końcu rozwalić ten zawszony, szmaciarski system władzy ustanowiony przy Okrągłym Stole (wspierany wciąż przez Kościół, który przez to lubimy coraz mniej) i zbudować normalny, nowoczesny, cywilizowany, oparty na zasadach rozumu porządek w państwie, z myślą o naszych dzieciach i wnukach, by nie pozostać w tej zgniliźnie na kolejne pokolenia. Czas wyboru nieubłaganie się zbliża. Wykorzystajmy tę billboardową ściągawkę do podjęcia mądrych decyzji.
Wiesław Kopeć
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze