W polityczny nowy rok weszliśmy w stylu określanym mianem „wejścia smoka”. Ale dziś zmiana tematu. Mamy rok olimpijski, a to dobry pretekst, by poświęcić kilka zdań problemom z dziedziny dla wielu co najmniej tak samo ważnej, a często ważniejszej niż polityka! Tu trzeba może przywołać hasło zaczerpnięte od mistrza Fredry. Znaj proporcją, mocium panie…
Ale do rzeczy! „Źle się dzieje w państwie duńskim”! To już Szekspir. O czym mowa? W rok olimpijski wkraczamy z potrójnym kryzysem w tle. Symptomy pojawiły się znacznie wcześniej, ale w styczniu ujawniły się wielką siłą. Zacznijmy od nienotowanej od lat niemocy największej gwiazdy rodzimego futbolu. Niemoc strzelecka w przypadku napastnika to dramat. Tym bardziej, że brak jakichkolwiek argumentów, które mogłyby złagodzić fatalne wrażenie, jakie pozostawiają występy naszego do niedawna supersnajpera. Asysty, rozgrywanie w środku pola, gra obronna… Cóż, pesel jak mawiają lekarze!
Nie mniej dotkliwa dla kibiców jest zapaść w naszym zimowym sporcie narodowym, czyli skokach narciarskich. I tu też daje o sobie znać kalendarz. Gwiazdy, które po odejściu Adama Małysza zapewniły ciągłość sukcesów trochę się zestarzały, a następców nie widać. I to jest o tyle przykre, że na bazie sukcesów „orła z Wisły” stworzono system szkolenia młodego narybku, rozbudowano bazę, powstały nowoczesne skocznie. I co? Pojawiło się co najmniej kilka młodych talentów, z sukcesami w rywalizacji z rówieśnikami. Trzynaście medali mistrzostw świata juniorów, w tym trzy złote. Tyle, że sukcesy kończyły się z przejściem do „dorosłego” skakania. Mateusz Rutkowski, Jakub Wolny, Aleksander Zniszczoł, Klemens Murańka. W jakim miejscu są dziś te juniorskie gwiazdy pierwszej wielkości? Właśnie dotarła do kibiców wiadomość o śmierci pierwszego z nich… Ewidentnie coś tu nie zagrało!
I na koniec piłka ręczna. Przez lata całe ścisła czołówka światowa, medale mistrzostw świata, igrzysk olimpijskich… A dziś? Trwają mistrzostwa Europy z udziałem naszej reprezentacji. Aktualnie sytuacja wygląda tak, jak zazwyczaj u „nożnych”. Po dwóch porażkach mecz „o honor” z… Wyspami Owczymi! I nasze „gwiazdy” trzęsą portkami ze strachu, bo „Owczarze” spisują się nad podziw, zremisowali z Norwegią, potęgą w tej dyscyplinie i grozi nam powrót do kraju z czystym kontem! Ale skoro w lidze od lat liczą się dwa zespoły, w których składach ze świecą szukać polskich nazwisk…
Jerzy Ogonowski
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze