W Balatonlellae na Węgrzech spotkali się najlepsi młodzi trójboiści w Mistrzostwach Europy juniorów. O medale walczyli zawodnicy reprezentujący 20 krajów. Kadra Polski liczyła 13 osób, cztery kobiety i 9 mężczyzn.W drużynie narodowej wystąpił sierpczanin, zawodnik Gryf-u startujący w kategorii wagowej 75 kg – Wojciech Skorłutowski. Szybko okazało się, że stał się on podporą polskiej reprezentacji zajmując ostatecznie II miejsce, srebrny medal i tytuł wicemistrza Europy. Ten sukces osiągnął robiąc wynik 635 kg w trójboju. Skorłutowski uzyskał: 230 kg w przysiadzie, 155 kg w wyciskaniu i 250 kg ciągu, co sprawiło, że przegrał tylko z zawodnikiem z Rosji, który osiągnął wynik 690 kg. Były trener Wojtka Kazimierz Czermiński nie jest w pełni usatysfakcjonowany osiągniętym wynikiem. - Rekord życiowy Wojtka wynosi 700 kg – mówi K. Czermiński. – Wynik ten zawodnik uzyskał w Mistrzostwach Polski. Dlatego pozostaje niedosyt, by mogło być lepiej. Przyczyn słabszego wyniku, który jednak dał Skorłutowskiemu tytuł wicemistrza Europy, jest wiele. Zabrakło czasu na dodatkowe treningi, a oprócz tego trójboista studiuje zaocznie, kończy studia licencjackie na kierunku pedagogiki z wychowania fizycznego, a także pracuje w Budmat Sierpc. Jest zatem przykładem godnym naśladowania. Na dodatek na końcowy rezultat mają częściowo wpływ drobiazgi w postaci małych mankamentów, które potem mają ogromny wpływ na werdykty sędziowskie. K. Czermiński wyjaśnia – Mieliśmy nadzieję na walkę o jeden medal i to się udało. Zdobycie srebrnego krążka przez zawodnika sierpeckiego Gryfa jest największym osiągnięciem. Bardzo się cieszymy i sądzimy, że nasz entuzjazm tak samo odbierają mieszkańcy 20-tysięcznego Sierpca. Satysfakcję może mieć sierpecka młodzież kochająca sporty siłowe, która trenuje trójbój w maleńkiej siłowni na stadionie. Wojciech Skorłutowski trenuje od siedmiu lat, a jego medal był siódmym w kolei, przywiezionym przez zawodników Gryfa, prowadzonych przez Kazimierza Czermińskiego, wielkiego pasjonata sportu i społecznika. W latach 1996 – 2002 Wojtek wywalczył już drugi krążek, Piotr Korzeb ma na swoim koncie cztery medale, a jeden należy do Jacka Czerniaka. Sierpeccy atleci konsekwentnie i z ogromną pasją oraz z uporem pragną być coraz lepsi, nie tylko w kraju, ale także w rankingach światowych. Nie załamują się z powodu braku pieniędzy na zakup podstawowego sprzętu i odżywek. Utrapieniem dla rozwoju tej dyscypliny jest także brak bazy z prawdziwego zdarzenia. Od dawna budowana jest nowa siłownia przy hali sportowej przy SP nr 2 w Sierpcu, ale końca na razie nie widać. Jeśli powstanie siłownia, to być może zostanie reaktywowana sekcja podnoszenia ciężarów, z której wywodzą się medaliści Mistrzostw Polski, rekordziści kraju, członkowie kadry narodowej: Marek Czermiński, Jacek Czerniak, Piotr Marlęga, Mariusz Muchewicz wierzą, ze przyjdzie czas, zostaną zauważeni przez zakłady pracy lub firmy prywatne, liczą na dalszą pomoc władz samorządowych, miejskich i powiatowych. - Uważamy, że sierpeccy siłacze – dodaje K. Czermiński, - na taką pomoc i opiekę zasługują w pełni. Są wizytówką miasta, promują je nie tylko w kraju ale i za granicą. Jakie ma najbliższe plany Wojtek Skorłutowski? – to jest dokładne potwierdzenie powiedzenia – tłumaczy K. Czermiński,- że apetyt rośnie w miarę jedzenia. Chcemy wystartować w mistrzostwach świata, które odbędą się we wrześniu, a rozegrane zostaną w Soczi. Będzie tam znacznie trudniej wywalczyć medal, bo przyjadą także zawodnicy z Chin i z USA. Ale obiecujemy, ze będziemy walczyć o dobry wynik, nie jesteśmy na straconych pozycjach, nie wyobrażamy sobie, żebyśmy byli tylko tłem dla reszty startujących. Mamy jednak obawy, czy nasze plany zostaną zrealizowane, potrzebne są pieniądze, których w klubowej kasie brakuje. Liczymy na pomoc zarządu miasta i powiatu, to nasi niezawodni darczyńcy, mam nadzieję, zę i tym razem nas nie zawiodą. Wojtek Skorłutowski dodał: - Za pośrednictwem Tygodnika Płockiego chciałbym podziękować mojemu byłemu trenerowi klubowemu, prezesowi LKS Gryf Sierpc Kazimierzowi Czermińskiemu za doprowadzenie do światowych wyników, mimo skromnej bazy i niewielkich środków finansowych, jakimi klub dysponował. Słowa podziękowania należą się także Romanowi Szymkowiakowi, trenerowi kadry narodowej z Pułtuska, który jest współautorem moich sukcesów. Jol.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze