Reklama

Toniowe spinningowanie (3)

31/10/2018 13:40
Klasyczne łowienie z opadu polega na prowadzeniu przynęty skokami po dnie. W toni łowię podobnie, czyli skokami, tyle że przynęta nie dochodzi do dna. Wygląda to tak, że pozwalam gumie opaść na wybraną głębokość (najczęściej od 5 do 12 m), po czym podrywam ją na pół metra i czekam, aż opadnie. Poderwanie, dłuższy lub krótszy opad i znowu poderwanie. To świetny sposób na toń, bowiem podczas jednego rzutu – wydłużając lub skracając czas opadania wabika – można spenetrować kilkumetrową warstwę głębi. Warto dodać, że im bardziej przejrzysta woda, tym z większej odległości drapieżnik ruszy do przynęty.
Przy tej metodzie łowienia brania następują najczęściej podczas opadania przynęty. Atak dużego okonia sygnalizowany jest często „sandaczowym” puknięciem, natomiast podczas brania mniejszych sztuk żyłka lub plecionka nagle przestaje opadać. Oczywiście nie jest to regułą, bo czasem bywa dokładnie odwrotnie.
W toni można też prowadzić przynętę jednostajnie. Zapewniam, że jest to również dobry sposób, szczególnie jeśli się już znajdzie ryby na konkretnej głębokości.
Nie wiem, do jakiej głębokości mogą schodzić toniowe okonie i szczupaki. Najgłębiej miałem branie gdzieś na 15 – 18 metrach (w jeziorze o maksymalnej głębokości 25 m). Natomiast najczęściej toniowce biorą mi na 5 – 12 m (nawet w jeziorach o głębokości ponad 50 m). W tej strefie wody prowadzę też głównie wabik.


Tekst i fot. Andrzej Konowrocki

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości