Reklama

Świniary uratowały Włocławek?

26/05/2010 07:39
W niedzielę woda przerwała nadwiślański wał w Świniarach, w gminie Słubice. Według informacji Wydziału Zarządzania Kryzysowego Starostwa Powiatowego w Płocku z zalanych terenów ewakuowano do chwili zamknięcia tego numeru Tygodnika Płockiego około 500 osób. Służby ratownicze podkreślają jednak, że trudno jest namówić mieszkańców zalanych terenów do opuszczenia domów. W sumie zalanych jest 25 miejscowości na lewym brzegu Wisły. Tragedia mieszkańców lewobrzeżnej części powiatu płockiego to paradoksalnie dobra wiadomość dla terenów położonych poniżej Płocka, nie tylko w województwie mazowieckim, ale też w sąsiednim kujawsko – pomorskim, między innymi dla Włocławka i Torunia.
Płock i nadwiślańskie gminy zaczęły się przygotowywać na przyjęcie wielkiej wody w ubiegłym tygodniu. 20 maja w mieście i powiecie wprowadzono pogotowie przeciwpowodziowe. Służby ratownicze rozpoczęły też umacnianie wałów. Dzień później został ogłoszony alarm przeciwpowodziowy. Do niedzielnego przedpołudnia, 23 maja, wszyscy mieli jeszcze nadzieję, że woda nie przerwie wałów. Te nadzieje rozwiały się jednak około godziny 10.00, gdy pękł wał w Świniarach, w gminie Słubice. Woda przelewająca się przez kilkudziesięciometrową wyrwę z prędkością 800 m3/s zalewała kolejne tereny. W sumie pod wodą do poniedziałku rano znalazło się 25 miejscowości. Większość w gminach Słubice i Gąbin. Są to między innymi: Piotrkówek, Świniary, Zyck Polski, Nowy Zyck, Nowosiadło, Sady, Juliszew, Wiączemin, Nowy Wiączemin, Troszyn Polski, Nowy Troszyn, Korzeniówka Stara, Korzeniówka Nowa.
– Pływamy łodziami i pontonami od domu do domu i namawiamy ludzi do ewakuacji. Rozumiem, że ludzie nie chcą się ewakuować, gdy nie widać wody, ale w tej chwili sytuacja jest już bardzo poważna. Najczęściej na ewakuację decydują się osoby starsze i chore. Transportujemy je do szkoły w Słubicach, gdzie jest bezpiecznie. Razem z nami pływają lekarze weterynarii, którzy pomagają nam przy ewakuacji zwierząt. Do tej pory woda zalała kilka miejscowości z luźną zabudową – relacjonował st. kpt. Jacek Starczewski, rzecznik prasowy Państwowej Straży Pożarnej w Płocku, który kierował ewakuacją Wiączemina.
W niedzielę zamknięto do odwołania drogę wojewódzką 575 od ronda na ulicy Dobrzykowskiej w Płocku w kierunku Gąbina i Słubic.
– Koncentrujemy się na ewakuacji ludzi i zabezpieczeniu mienia przed kradzieżą. Na zagrożonych terenach są funkcjonariusze z komendy w Płocku i gminnych posterunków. Pomagają nam koledzy z innych województw – uzupełnił oficer prasowy płockiej policji st. sierż. Piotr Jeleniewicz.
W niedzielę rozpoczęło się łatanie wyrwy w wale w Świniarach. Z helikopterów zrzucane są worki z gruzem. Według wojewody mazowieckiego Jacka Kozłowskiego akcja powinna się zakończyć w poniedziałek wieczorem: – Nie możemy jednak wykluczyć, że potrwa dłużej – dodał Jacek Kozłowski.
Także w niedzielę wojewoda wydał szefowi oddziału zarządzania kryzysowego w Płocku polecenie przygotowania awaryjnego planu ewakuacji mieszkańców lewobrzeżnej dzielnicy Płocka – Radziwia. Gdyby doszło do przerwania przeciekającego od soboty wału w Jordanowie, z Radziwia trzeba by ewakuować około 6 tysięcy osób. Najbardziej zagrożone są ulice położone od strony Dobrzykowa. To właśnie w ich obronie stale jest umacniany wał w Jordanowie, który ucierpiał podczas tegorocznej powodzi i do jego uszczelniania przystąpiono w ubiegłym tygodniu. Pomiędzy Jordanowem i Górkami ustawiono tzw. zaporę dolinową z worków z pisakiem. Niestety, w nocy z niedzieli na poniedziałek poziom wody na zalanych terenach wzrósł o 1 metr. Dlatego wojewoda mazowiecki podjął decyzję o wysadzeniu wału, żeby woda z zalanych terenów mogła wrócić do koryta Wisły. W chwili zamknięcia tego numeru Tygodnika Płockiego saperzy wciąż dokonywali kolejnych eksplozji, jednak przez wyrwę w Świniarach wlewało się więcej wody niż w Dobrzykowie wracało do Wisły. Wysadzenie wału było konieczne, by uratować zaporę z worków ustawioną wzdłuż drogi 575.
– Do osób, które zdecydowały się pozostać w domach na zalanych terenach, strażacy dowożą wodę i żywność. Są też dobre wiadomości. Spada poziom wody w Wyszogrodzie i Kępie Polskiej. Spadek w obu miejscach wyniósł kilkanaście centymetrów. Cały czas patrolujemy wały w okolicach obu tych miejscowości, ale sytuacja jest na razie dobra. Tam gdzie wały przesiąkają, na bieżąco je umacniamy. Dobrze sytuacja wygląda w gminach wzdłuż Wisły poniżej Płocka. To dzięki temu, że na tamie we Włocławku cały czas zrzucana jest woda z Zalewu Włocławskiego – tłumaczy Jan Ryś, kierownik Wydziału Zarządzania Kryzysowego Starostwa Powiatowego w Płocku.
Ludzie nie chcą się ewakuować
Od początku akcji powodziowej służby ratownicze żalą się, że mieszkańcy ignorują prośby mundurowych o ewakuację. Do godziny 6.00 w poniedziałek na ewakuację zdecydowało się około 500 osób: – Jeżeli dojdzie do zalania Dobrzykowa, trzeba będzie ewakuować około 1000 osób. Zdajemy sobie jednak sprawę, że nie wszyscy zdecydują się na opuszczenie domów – dodaje Jan Ryś.
– Już na wiele godzin wcześniej apelowaliśmy do mieszkańców zagrożonych terenów o opuszczenie domów. Niestety, niewiele osób się na to decyduje. Nasze prośby są lekceważone, gdy nie widać wody, a to najlepszy moment na ewakuację, potem zostają tylko helikoptery, amfibie i łodzie. Chcę zapewnić, że nikt nie powinien się obawiać o pozostawione mienie. Zajmiemy się jego ochroną. Nad bezpieczeństwem czuwa kilkuset policjantów z płockiej komendy i podległych jej posterunków. Pomagają nam koledzy z Radomia, Ostrołęki, Pułtuska, Sierpca i Mławy. W sumie dysponujemy kilkunastoma łodziami, którymi patrolujemy zalane tereny, a gdy uspokoi się nurt na Wiśle, wypłyniemy także na rzekę. Jeśli tylko ktoś chce być ewakuowany, wystarczy podejść do pierwszego napotkanego policjanta i poprosić o pomoc. Jeżeli woda już odcięła drogę ucieczki, należy na dachu domu wywiesić białą flagę, która będzie sygnałem dla pilotów policyjnych i wojskowych helikopterów, że potrzebna jest pomoc – mówi Piotr Jeleniewicz.
– W poniedziałek ludzie nadal niechętnie się ewakuują. Chociaż coraz częściej decydują się na ewakuację swojego inwentarza – uzupełnia Jacek Starczewski.
W Płocku sytuacja jest stabilna
W samym Płocku sytuacja jest stabilna. W sobotę wczesnym rankiem Wisła i Rosica zalały ulicę Gmury. W poniedziałek rano na wodowskazach w Borowiczkach i przy ujęciu wody dla Orlenu odnotowano spadek. Przy bramie przeciwpowodziowej chroniącej stocznię poziom wody się nie zmienił. Wzrost odnotowano jedynie przy Grabówce. Oczywiście nadal przekroczone są stany alarmowe.
Dobra sytuacja utrzymuje się także poniżej Płocka: – Oczywiście nie oznacza to, że nic nie robimy. Apelujemy do mieszkańców, żeby zabezpieczali swoje mienie, przenosili je na wyższe kondygnacje domów i czekali na kolejne decyzje władz. Zbiornik włocławski jest przygotowany na większe stany wody niż w tej chwili, mimo to możemy się spodziewać wszystkiego. Przyroda jest nieobliczalna i nikt nie zdecyduje się na postawienie jednoznacznej diagnozy – mówi Mirosław Krysiak, wójt gminy Nowy Duninów.
Nie wysokość, ale długość
Powódź, która tydzień temu dotknęła nasz kraj, jest nietypowa. Tym razem to nie wysokość, ale długość fali powodziowej ma największe znaczenie. Po opadach deszczu wały były mocno nasiąknięte wodą, a rosnące na nich rośliny nie zdążyły się jeszcze dobrze ukorzenić. Wysoka woda przekraczająca znacznie stany alarmowe o kilka metrów utrzymuje się przez wiele godzin, często jest to kilka dni. Powoduje to, że wały są rozmywane przez wodę. Do tego trzeba dodać uszkodzenia wałów z poprzednich powodzi. Tak jak na przykład w Jordanowie, gdzie od marca tego roku RZGW nie wykonał umocnień. Wały są też niszczone przez bobry, które budują w nich żeremia.
– W Płocku w ubiegłym tygodniu tylko w ciągu 30 godzin spadło 50 litrów wody na metr kw. – mówi kierownik Oddziału Zarządzania Kryzysowego Urzędu Miasta Jan Siodłak. – To opady, jakie we wcześniejszych latach o tej porze roku odnotowywaliśmy w ciągu dwóch miesięcy. Poza tym już w piątek stany alarmowe w naszym mieście były przekroczone o kilkadziesiąt centymetrów więcej niż w marcu tego roku – dodaje zastępca prezydenta Płocka Dariusz Zawidzki.
Gmury zalane
W sobotę woda z Rosicy i Wisły wdarła się na ulicę Gmury, na której mieszka 20 rodzin. Dwa miesiące temu Rada Miasta podjęła decyzję, że Urząd Miasta może tym osobom proponować lokale komunalne w zamian za działki w zagrożonym rejonie.
– To propozycja stałej zmiany miejsca zamieszkania. Oczywiście najpierw działki wraz z zabudowaniami zostaną wycenione przez rzeczoznawcę. Do tej pory na takie rozwiązanie zdecydowała się tylko jedna rodzina – mówi prezydent Płocka Mirosław Milewski.
W Borowiczkach przygotowywano się do ewakuacji 1276 osób. Już w piątek zamknięta została szkoła podstawowa i przedszkole. – Borowiczkom zagraża rzeka Słupianka. Wybudowany wzdłuż niej wał nie był remontowany. Do jego degradacji przyczyniły się bobry. Rejonowy Zarząd Gospodarki Wodnej, do którego wał należy, przygotował wniosek o środki unijne na jego przebudowę. W latach 2011 – 2012 wały wzdłuż Słupianki będą budowane od nowa – dodaje Mirosław Milewski. Póki co wały wzdłuż Słupianki są umacniane folią i workami z piaskiem. Od kilku dni pracują tam strażacy, strażnicy miejscy, mieszkańcy i uczniowie liceum wojskowego PUL.
Będzie pomoc
Osoby, których domy zostały zalane podczas powodzi, mogą liczyć na pomoc administracji rządowej.
– Już teraz apelujemy do samorządów, żeby rozpoczęły wypłatę zapomóg w kwocie 6 tysięcy złotych każdej rodzinie. To pieniądze przede wszystkim na zakup lekarstw, odzieży, żywności. Po ustąpieniu wody będziemy prowadzili rozmowy z samorządami o formach pomocy przy odbudowie i remontach zniszczonych gospodarstw. Na razie zajmujemy się przekazywaniem żywności, wody, koców, materaców, łóżek i artykułów higienicznych – tłumaczy Andrzej Rybus – Tołłoczko, pełnomocnik wojewody mazowieckiego ds. organizacji pozarządowych.
Jacek Danieluk
j.danieluk@tp.com.pl

Fot. Dariusz Ossowski/Tygodnik Płocki

Powódź w Płocku – ul. Gmury oraz bulwar


[svgallery name="powodz"]

Borowiczki się bronią…


[svgallery name="borowiczki-powodz"]

Świniary – przerwany wał - film




Powódź w Płocku – bulwar w Płocku - film


Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości