Opozycja na dzień 4 czerwca wyznaczyła w Polsce nowe „święto”, tym razem było to hucznie obchodzone „święto demokracji”. Bardzo dobry dzień na takie teatrum dla naiwnych czcicieli najważniejszego z bożków współczesnej załganej zachodniej cywilizacji, zamienianej skutecznie przez demokratów w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat w prawdziwy „burdel” (mówiąc językiem Sławomira Mrożka). Michalkiewicz ten dzień nazywa z przekąsem „dniem konfidenta” w związku z wydarzeniami z 4 czerwca 1991 roku, kiedy to właśnie najbardziej zasłużeni nasi „okrągłostołowi demokraci” w demokratyczny sposób obalili rząd Jana Olszewskiego, stając w obronie najczcigodniejszych naszych PRL-owskich donosicieli. Od tamtych czasów już nigdy nie byliśmy w stanie rozróżnić, kto w naszej polityce jest „dobry”, a kto „zły”, kto jest uczciwy, a kto nie, kto mówi prawdę, a kto łże jak pies. I kiedy potem sypnęło, jak przystało na demokrację, pięknymi aferami, z niedowierzaniem patrzyliśmy, jak okrada się Polskę i jak cwaniakom demokratom uchodzi to płazem.
Tak więc ten dzień w sam raz nadaje się, by kłaniać się w pas źródłu naszych problemów, a mamy ich niemało. Bowiem ta nasza wspaniała „demokracja” z tymi wszystkimi demokratami i demokratkami, mając do dyspozycji szmat czasu, bo już ponad 30 lat, nie zdołała rozwiązać ani jednego chyba z problemów, które odbierają nam ochotę do życia, a więc ani problemu służby zdrowia (są pieniądze na piłkarzy, nie ma na lekarzy), ani problemu oświaty (świadomość stopniowego obniżania poziomu i skretynienia nauczania towarzyszyła nam przez cały ten cudowny demokratyczny czas), ani nie zdołała spłacić naszych „żydowskich długów” (przeciwnie, pomnożyła je na potęgę), ani nie zadbała o godne wynagrodzenia za pracę (takie można wciąż znaleźć daleko poza granicami naszej miłej ojczyzny), ani nie zdołała zatrzymać w kraju najlepszych rodaków, młodych, operatywnych, pracowitych (przeciwnie, robiła wszystko, żeby ich wypchnąć jak najdalej od naszych granic). Zeszmacenie Polski w równym stopniu dokonywało się za obecnych łże-demokratów, jak i za poprzednich, którzy dziś stroją się w piórka szlachetnej opozycji.
A piórka te wydają się niektórym wciąż tak ponętne, że nie widzą poza nimi żadnej alternatywy. Czyż jednak można wyleczyć dżumę cholerą, jak usiłuje się nam wmawiać, wielbiąc ten patologiczny układ pookrągłostołowy, który sprowadził nasze wybory właśnie pomiędzy dżumę i cholerę? Nie żal Państwu nawet własnych dzieci, które dorastając w tej łże-demokracji, tracą grunt pod nogami, dlatego o ich kondycji psychicznej specjaliści mówią dziś z największą trwogą? Czy nasi czciciele demokracji z koalicji i z opozycji wiedzą o tym problemie? Czy zapoznali się z raportem na ten temat pod nazwą „MŁODE GŁOWY. Raport z badania dotyczącego zdrowia psychicznego, poczucia własnej wartości i sprawczości wśród młodych ludzi w Polsce”, przygotowanym przez fundację UNAWEZA we współpracy z wyższymi uczelniami z udziałem 180 tysięcy uczniów szkół podstawowych i ponadpodstawowych? Czy kogoś ze szlachetnych demokratów ten raport o kondycji młodego pokolenia w ogóle zainteresował? Czy ktoś go przeczytał, wyciągnął z niego jakieś wnioski? Czy podjął może jakieś kroki, jak opisanym problemom zaradzić? „Młodzi czują się osamotnieni, co drugi uczeń w Polsce w wieku 10-19 lat ma skrajnie niską samoocenę i bardzo złe zdanie o sobie. Ponad 80% ankietowanych w kłopotliwej sytuacji nie potrafi znaleźć rozwiązania i nie radzi sobie ze stresem dnia codziennego. Co trzecie dziecko nie ma chęci do życia, a 8,8% dzieci w Polsce deklaruje, że podjęło próbę samobójczą.” Zrobicie coś demokraci z wynikami tych badań, bo, nie da się zaprzeczyć, tak kiepska kondycja młodego pokolenia to także zasługa waszych niewybrednych harców, od patrzenia na które dorosłym robi się niedobrze, a co dopiero dzieciom?
Wiesław Kopeć
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze