Reklama

Spółdzielnie wrócą za 2 miesiące

18/07/2012 08:29
Wszystko wskazuje na to, że budzący ostatnio największe emocje wśród milionów mieszkańców bloków wielorodzinnych projekt ustawy dotyczący spółdzielczości mieszkaniowej nie będzie rozpatrywany do końca wakacji. Pierwsze czytanie tego projektu w Sejmie miało się odbyć w ostatnią środę, jednak na prośbę klubu PSL zdjęto go z porządku obrad. Chociaż nikt nie neguje potrzeby zmian w tej materii, to jednak zainteresowani przyznają, że projekt poseł Lidii Staroń z PO jest bardzo niedoskonały, a dla niektórych wręcz bardzo krzywdzący. Czy inne klubu poselskie wykorzystają najbliższe 2 miesiące na przygotowanie własnych projektów oczekiwanej od dawna ustawy?
Największe konsekwencje, które niektórzy nazywają jednoznacznie – likwidacją spółdzielni mieszkaniowych, niesie za sobą zapis projektu pani Staroń, który mówi, że jeżeli w danym bloku co najmniej jeden lokal jest wykupiony na własność, automatycznie musi w nim powstać wspólnota mieszkaniowa. Wśród wielu innych zapisów warto także zwrócić uwagę na ten mówiący o wyborze prezesa spółdzielni przez walne zgromadzenie członków, a nie – jak to ma miejsce aktualnie – przez radę nadzorczą.
Płock jest miastem, gdzie zdecydowana większość budownictwa wielorodzinnego opiera się o spółdzielczość mieszkaniową. Największe tego typu jednostki w tym mieście to: Płocka Spółdzielnia Mieszkaniowa Lokatorsko-Własnościowa. Mazowiecka Spółdzielnia Mieszkaniowa, Młodzieżowa Spółdzielnia Mieszkaniowa, Międzyzakładowa Spółdzielnia Mieszkaniowa „Chemik”, Spółdzielnia Mieszkaniowa „Budowlani”. Projekt, którego pierwsze czytanie miało miejsce w ubiegłym tygodniu, wywołał w nich nie lada poruszenie.
– Pod hasłami likwidacji pozostałego zła po poprzednim ustroju Platforma Obywatelska proponuje rewolucyjne zmiany w spółdzielczości mieszkaniowej. Nowe propozycje, zawarte w projekcie ustawy, są w istocie zamachem na gospodarkę finansową spółdzielni i demokratyczne reguły zarządzania podmiotem gospodarczym – suchej nitki nie zostawia na pomyśle pani Staroń Ireneusz Drozdowski, który jest delegatem Mazowieckiej Spółdzielni Mieszkaniowej na Krajowy Kongres Spółdzielczości. – Wprowadzenie przymusu tworzenia wspólnot z mocy ustawy, kiedy w nieruchomości (budynku) jest wyodrębniony chociaż jeden właściciel spowoduje rozdrobnienie majątku i mało racjonalny podział zysków z działalności gospodarczej. To uniemożliwi, bądź bardzo utrudni, kontynuowanie prowadzonych przez Spółdzielnię prac termomodernizacyjnych oraz remontowych. Autorzy projektu głoszą, że tylko we Wspólnocie właściciele mieszkań będą mieć wpływ na zarządzanie budynkiem. To frazes. Dzisiaj w Spółdzielni członkowie mają wpływ na decyzje organów jeżeli tylko chcą i mogą tworzyć wspólnoty za zgodą większości i to jest demokratyczne. Czy wprowadzanie przymusu członkostwa ma zatem coś wspólnego z demokracją?
Drozdowski jest świadom, że obecna ustawa na pewno wymaga wielu korekt. Chociażby dostosowania jej do zmian wprowadzanych w gospodarce oraz usunięcia szeregu sprzeczności, które zawiera. Jednak, jego zdaniem, powinny to być zmiany ewolucyjne i przemyślane, a nie dokonywana tępym narzędziem ingerencja w ideę spółdzielczości.
Z kolei prezes Młodzieżowej Spółdzielni Mieszkaniowej Jerzy, Wolniak, nazywa wręcz paranoją „kolejny zamach na spółdzielczość”. I to akurat w trakcie Międzynarodowego Roku Spółdzielczości. Zadaje przy okazji mnóstwo retorycznych pytań. Chociażby takich jak to, komu naprawdę zależy na takich zmianach w spółdzielczości. Bo, przykładowo, w danej spółdzielni wyodrębnionych zostanie 48 wspólnot, to automatycznie trzeba będzie założyć i obsługiwać 48 kont bankowych. Padają także retoryczne pytania o developerów, zarządców nieruchomości i o wiele innych aspektów. Zwraca uwagę na fakt, że spółdzielnie grupują budynki o różnych potrzebach remontowych. Czy zarządcy nieruchomości będą zainteresowani prowadzeniem tych najstarszych?
W maju w Szczyrku spotkali się przedstawiciele związków rewizyjnych spółdzielczości mieszkaniowej. Oni także nie zostawili suchej nitki na projekcie ustawy. Zdaniem związków, przepisy projektowanej ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych są prawie identyczne z tymi rozpatrywanymi w poprzedniej kadencji parlamentu, które przez Biuro Analiz Sejmowych, konstytucjonalistów oraz wielu przedstawicieli nauki uznane zostały za sprzeczne z Konstytucją RP. Przyjęcie rozwiązania, że członkostwo w spółdzielni mieszkaniowej „powstaje z mocy prawa” zaprzecza pierwszej międzynarodowej zasadzie spółdzielczej, gwarantującej dobrowolne i powszechnie dostępne członkostwo. Projektowana ustawa wprowadza także obowiązek stosowania przepisów ustawy o własności lokali już po wyodrębnieniu chociażby jednego lokalu w całej nieruchomości. W istniejącej sytuacji, kiedy praktycznie we wszystkich budynkach spółdzielczych są już lokale stanowiące własność innych osób, powoduje to, że ustawa o spółdzielniach mieszkaniowych jest praktycznie zbędna, a ponadto prowadzi do podziałów spółdzielni „z mocy prawa”. Dotyczy to także podziału funduszy, dotąd wspólnych, w tym funduszu remontowego, co w konsekwencji uniemożliwi przejściowe „wspomaganie” finansowe jednej nieruchomości przez inne, z odpowiednią wzajemnością w przyszłości.
Czy projektowane zmiany w spółdzielczości mieszkaniowej są zatem w ogóle niepotrzebne? Otóż nie. Każdy logicznie myślący zakwestionuje obecny wynikający z przepisów absurd, który wyklucza możliwość decydowania m.in. o remontach danej nieruchomości przez tych lokatorów, którzy nie są (bo nie muszą być) członkami danej spółdzielni. Jeśli na dodatek popatrzeć na całość z punktu widzenia gospodarki rynkowej, to potencjalna ustawa zwiększa konkurencyjność na rynku zarządzania nieruchomościami. Czekają na nią zarządcy nieruchomości.
– Wejście ustawy w życie spowodowałoby zwiększenie potencjalnych ilości wspólnot mieszkaniowych, które mogą dokonać wyboru dowolnego zarządcy – projekt zmian popiera Mirosław Kłobukowski, prezes zarządu Mazowieckiego Stowarzyszenia Zarządców i Właścicieli Nieruchomości. – Będąc przykładowym członkiem spółdzielczej wspólnoty mieszkaniowej do tej pory nie miałem żadnej możliwości wyboru. Jeśli ustawa zostałaby znowelizowana, to przecież ja, jako członek spółdzielni, mogę nie mieć nic przeciwko temu, żeby spółdzielnia w dalszym ciągu zarządzała nieruchomością. Oczywiście pod warunkiem, że będzie lepsza lub, co najmniej, tak dobra jak inni, konkurencyjni zarządcy...
Los zmian w spółdzielczości mieszkaniowej zależy przede wszystkim od zapatrywań poszczególnych ugrupowań parlamentarnych. PO generalnie nie należy do zwolenników spółdzielczości mieszkaniowej w obecnym wydaniu. PiS także, tyle że przedstawiciele tej partii pracują nad własnym projektem ustawy. SLD sprzeciwia się zmianom. Z kolei PSL jako klub nie wypracował jeszcze własnego zdania.
– Warte podkreślenia jest jednak, że to na prośbę naszego klubu zdjęto projekt pani poseł Staroń z PO z porządku obrad – mówi Piotr Zgorzelski, poseł ziemi płockiej. – Na powakacyjnym sejmie wejdzie do gry projekt poselski PSL, bowiem ten cytowany jest de facto projektem o likwidacji spółdzielni mieszkaniowych, bo wprowadza ustawowy przymus powstawania wspólnot mieszkaniowych.
Tomasz Szatkowski
rednaczelny@tp.com.pl
fot. Dariusz Ossowski
Spółdzielnie czy wspólnoty?
Projekt ustawy dotyczący spółdzielczości mieszkaniowej będzie rozpatrywany w sejmie po wakacjach (czytaj tekst ze str. 1), ale już wywołuje sporo zamieszania. A jak mieszka się obecnie płocczanom? Wolą spółdzielnie czy bardziej zadowoleni są ze wspólnot mieszkaniowych? Czy oczekują radykalnych zmian?

Marzena Filipiak
Niedawno się przeprowadziłam. Do tej pory podlegałam pod wspólnotę mieszkaniową, a od niedawna jestem w spółdzielni. Dotychczasowe doświadczenia są już nieaktualne, a obecna sytuacja trwa za krótko. Za wcześnie, żebym miała w tym temacie określone zdanie.

Anna Przybylska
Mieszkam w bloku przy ul. Łukasiewicza na osiedlu Wielka Płyta. To budynek z zasobów Płockiej Spółdzielni Lokatorsko-Własnościowej. W ubiegłym roku spółdzielnia odświeżyła mój blok, wcześniej udało się go docieplić i wymienić rury w całych pionach. Oczywiście, remonty bloków prowadzone są według kolejności ich powstawania. Każdy to rozumie. Poza tym płacę niewysoki czynsz. Jestem zadowolona z mojej spółdzielni i nie potrzebuję zmian.

Anetta Drążewska
Mieszkam przy ul. Lachmana, w tzw. bloku wojskowym. Mamy od kilku lat wspólnotę mieszkaniową, z której jestem bardzo zadowolona. Obecnie blok jest docieplany. Z tego tytułu więcej płacimy na fundusz remontowy, ale nikt nie narzeka. Każdemu zależy na komforcie ciepłego mieszkania.

Małgorzata Wróblewska
Mieszkam w bloku przy ul. Słodowej. Sytuacja w naszym przypadku jest dość trudna, bo część mieszkańców zajmuje lokale kwaterunkowe Urzędu Miasta, część ma mieszkania wykupione na własność. Oczywiście, udało się powołać do życia wspólnotę mieszkaniową, do której należy tylko część mieszkańców, jednak w naszej sytuacji trudno cokolwiek ustalić i zwyczajnie się dogadać. Przykład? Wiele osób chce zainstalować domofon, ale jest grupa, która przekonuje, że po co w niego inwestować, skoro zaraz zostanie zniszczony, bo nie wszyscy należą do wspólnoty i nie wszystkim zależy na porządku w naszym bloku. Tak można storpedować każdy pomysł.

Mariola Dąbrowska
Mam mieszkanie w Mazowieckiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Ogólnie jestem zadowolona z lokalu w moim bloku, ale martwi mnie wysoki czynsz. Mam 73-metrowe mieszkanie, a miesięczny czynsz to blisko 600 zł. Może gdybym była we wspólnocie koszty byłyby niższe, nie musiałbym opłacać dodatkowo całej administracji. We wspólnocie pewnie też łatwiej decydować na co i kiedy idą pieniądze. Szybciej można doczekać się choćby odmalowana klatek schodowych.      BeeS
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości