Stare i nowe w miejscowości Pan Arkadiusz Kowalczyk zadaje mi pytanie dotyczące miejscowości rodzinnej – rozumiem, że nazwy miejscowości rodzinnych wywołują w nas trochę żywsze uczucia, niż nazwy miejscowości, w których nigdy nie mieszkaliśmy, a może nawet nie byliśmy. Ta miejscowość to Bosewo Stare – jej nazwę zmieniono na Stare Bosewo. Bardzo to zirytowało pana Arkadiusza i dzieli się tą irytacją z nami. – Jak powinno być naprawdę? – pyta pan Arkadiusz. – Podobnie poczyniono z innymi miejscowościami, które mają określenia „stary” lub „nowy”. Różnica w miejscu przydawki przymiotnej jest czasem różnicą terminologizacji. Otóż kiedy przymiotnik jest po rzeczowniku, to wtedy jest to bardziej termin, przed rzeczownikiem – nie. Zawsze mówię, że w domu mam „dwudrzwiową szafę”, a w sklepach stoją „szafy dwudrzwiowe” – „szafa dwudrzwiowa” to już nazwa. Dla mnie po niebie płyną „kłębiaste chmury”, dla meteorologa „chmury kłębiaste”. Stąd też „Bosewo Stare” byłoby właśnie taką nazwą, prawie terminem, a „Stare Bosewo” pokazywałoby, że to Bosewo stare już jest i oprócz tego jest jakieś nowe Bosewo. W polszczyźnie jest wiele nazw miejscowości, które mają i pierwszy, i drugi układ. „Stary Sącz” i „Nowy Sącz” – nikt nie powie „Sącz Stary”, „Sącz Nowy”. Ale bardzo często przymiotniki stoją po rzeczownikach – na przykład przymiotnik „kościelne”, „nowe” itd. Najczęściej nie są to miejscowości, które od razu przychodzą nam do głowy, ale na pewno jadąc przez Polskę widzimy dość często przymiotnik za rzeczownikiem. Nie jestem pewien, jak było niegdyś – być może ta zmiana wiąże się z odkryciami, które powodują, że przywraca się dawną nazwę miejscowości, być może kiedyś było „Stare Bosewo” – tego nie wiem, trzeba by do tego dojść. Zmiany nazwy miejscowości zawsze są przykre, chyba że są to zmiany, których wszyscy mieszkańcy sobie życzą – czasem nazwa nie podoba się znacznej ich większości. Ale „Bosewo Stare” brzmi dla mnie równie pięknie, jak „Stare Bosewo” i nie widzę powodu, dla którego trzeba by to zmieniać. Prawny i prawniczy Pan Jacek Wasilewski korzystał niedawno z usług dwóch kancelarii – jednej prawnej, drugiej prawniczej. – Która nazwa jest poprawna? – pyta pan Jacek. – Oba te przymiotniki są spotykane, „prawny” i „prawniczy” – mówi się o „języku prawnym” i o „języku prawniczym”. „Prawny” to przymiotnik od słowa „prawo”, „prawniczy” to przymiotnik od słowa „prawnik”. „Prawny” ma wiele odniesień – „prawny” to stanowiący prawo, a także legalny, mówimy o „podstawie prawnej”, o „drodze prawnej”, o „prawnym mężu” czy „prawnej żonie”. Ale oprócz tego „prawny” to także związany z prawem – „biuro prawne” możemy powiedzieć na przykład. Natomiast „prawniczy” związany jest bezpośrednio ze słowem „prawnik” – „kancelaria prawnicza” to kancelaria gromadząca prawników. Obie te formy są używane. W przypadku „języka prawnego” i „prawniczego” mamy do czynienia z rozróżnieniem może niezbyt oczywistym, ale jednak wyraźnym. „Język prawny” to język prawa i ustaw, a „język prawniczy” to może być także żargon, którym posługują się prawnicy – zawiera sporo terminologii, ale też dużo charakterystycznych dla zawodu zwrotów. Kancelaria może być i „prawna” – wtedy myślimy o prawie, którego możemy poszukiwać przez taką kancelarię, ale może być też i „prawnicza”, czyli zrzeszająca prawników. Przypuszczam, że na określenie tej samej kancelarii można użyć i jednego, i drugiego określenia. Ale może prawnicy myślą inaczej. Zachodzić do Wojtka jest w porządku Pan Marian Wiśniewski pyta, czy poprawne jest użycie słowa „zajść” w zdaniach takich, jak „chodź, zajdziemy do sklepu”, „chodź, zajdziemy do Wojtka do domu”. – Oczywiście, że jest poprawne. Słowo „zachodzić” odnosi się do wielu sytuacji – i „słońce zachodzi” na przykład, i my „zachodzimy w głowę” czasami możemy także „zajść gdzieś” albo „do kogoś” albo „na chwilę”. To jest trochę potoczne, ale jest to słowo, które może być użyte także zupełnie oficjalnie. „Zajść” to nie przyjść na długo, to nie przyjść i zostać, tylko zajść na chwilę albo także zachodzić czasem, np. „czasem zachodzę do sąsiada” i wtedy wiadomo, że od czasu do czasu zdarza mi się to. Może trochę w tym kontekście, który Pan prezentuje -„chodź, zajdziemy”- wydaje się, że jest nadmiar tego „chodzenia”, bo „zachodzimy” i jeszcze do tego „chodź”, ale tak to często jest. Zresztą tego rozkaźnika „chodź” używamy w innych także sytuacjach – „chodź, zróbmy to” – mówimy, choć żadnego chodzenia to nie wymaga. Tu także ma to potoczne odniesienie. W każdym razie proszę nie wahać się i nie tylko zachodzić do Wojtka czy do sklepu, ale także nazywać to w taki sposób. Może tylko czasami, kiedy w języku zbyt oficjalnym mówimy, że jakiś fakt czy sytuacja „zachodzi”, moglibyśmy zastąpić to słowem „występuje” choćby, ale i tam „zachodzi” nie jest niepoprawne. * Pytania do profesora Bralczyka można przesyłać pocztą emailową. Adres poczty na stronie www.bralczyk.pl
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze