Jestem z Drezna Pan Jacek Śliwerski mieszka od prawie roku w Dreźnie i zastanawia się, czy rzeczywiście powinniśmy w języku polskim używać przymiotnika „drezdeński” – przecież skoro „Drezno”, to jak „Gniezno” powinno mieć przymiotnik „dreźnieński”, analogicznie do „gnieźnieński”. Skąd forma „drezdeński”? Po niemiecku „Drezno” to „Drezden” i można by podejrzewać, że ten przymiotnik został wzięty wprost z niemieckiego. Ale Polacy od dawna próbowali Dreznu nadać polską nazwę – pierwszą było „Drezdno” i stąd mamy „drezdeński”, a także „Drezdenko” – miasto niedaleko Gorzowa Wielkopolskiego. Mieszkaniec Drezna to „drezdeńczyk”, a nie „dreźnieńczyk”, mieszkanka to „drezdenka”. Tworzenie przymiotników i innych słów pochodnych było trochę dawniejsze i wtedy, kiedy „Drezdnem” Drezno nazywaliśmy, utworzyliśmy wszystkie te pochodne słowa i dzisiaj mówimy o „galerii drezdeńskiej” oczywiście, a nie „dreźnieńskiej”. Ten przymiotnik pozwoli nam pamiętać, jak to kiedyś było. Prosię jak prosiak Pani Izabela Keserling ma problem natury gastronomicznej. – Układam menu weselne i mam wątpliwości, jak sformułować nazwę dania. Czy „pieczony prosiak” czy „pieczone prosię”? – zastanawia się pani Izabela. – Obie te formy są poprawne, można napisać i tak i tak. Tym bardziej, że w jadłospisach często posuwamy się do wyrażenia pewnych emocji, chcemy kogoś zachęcić do jedzenia, pobudzamy apetyt i wtedy bywamy czasem poetyccy, co niektórych może prowadzić nawet do lekkiego naruszania norm, czego oczywiście nie radzę. Ale w tym przypadku obie formy są poprawne. Czy różnią się czymś? Owszem, tak. Forma „prosię” jest trochę bardziej oficjalna i trochę poważniejsza, a przy tym chyba apetyczniejsza – jeśli już jesteśmy przy jedzeniu. „Prosię”, tak jak na przykład „kurczę” czy cielę, to jest podstawowa forma, nazywająca istoty młode. Podobnie kiedyś była forma „chłopię” – kiedyś, bo dzisiaj nikt o „chłopiętach” raczej nie mówi – także „dziewczę”, ale „dziewczęta” dziś się jeszcze pojawiają. To są młode istoty – niektórzy, gdyby chcieli je jeszcze bardziej odmłodnić i zdrobnić, powiedzieliby „dziewczątko” czy „chłopiątko” i oczywiście „cielątko”, „kurczątko” czy „prosiątko”. Sufiks „ak”, który pojawia się w „prosiaku”, niektórym wydaje się trochę potoczny – w wielu sytuacjach rzeczywiście tak bywa, kiedy mówimy „chłopak” czy „zwierzak”, to słychać tam odcień potoczności. Kiedy mówimy „kociak”, „psiak” to już raczej nie – myślimy wtedy o bardzo młodym zwierzęciu, sympatycznym zresztą. „Prosiak” to także słowo do zaakceptowania. Niektórzy silniej będą mieli pobudzony apetyt, kiedy tak po prostu powiedzą o „tym prosiaku” – „prosiak” to jedzenie proste, sarmackie. Ale gdybym ja miał wybierać, napisałbym „pieczone prosię”. Alternatywa dla Bernadetty Chciałabym wiedzieć, jak poprawnie napisać imię Bernadetta – pisze pani Natalia Strzelecka. – Pisze Pani poprawnie – właśnie „Bernadetta” z podwójnym „t”. Można jednak spotkać „Bernadeta” z pojedynczym „t”. Natomiast nie radziłbym pisać „Bernardetta” i „Bernardeta”, choć imię to jest związane ze swoim męskim odpowiednikiem, czyli z „Bernardem” – tu jednak drugie „r” nie występuje. Może dlatego, że słowo to byłoby wówczas zbyt „warczące”, może z innych powodów, ale prawdopodobnie dlatego, że w innych językach są inne zwyczaje, a my to słowo zapożyczyliśmy. To imię występuje dość często – miałem zresztą bardzo miłą znajomą o tym imieniu – i forma „Bernadetta” i „Bernadeta” jest alternatywna, można zapisywać i przez jedno, i przez dwa „t”. Natomiast nie przez drugie „r”. * Pytania do profesora Bralczyka można przesyłać pocztą emailową. Adres poczty na stronie www.bralczyk.pl
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze