Reklama

Słoweo o słowie

07/03/2007 08:33
Czasem trzeba zważyć
Pan Maciej Mołdawan pyta o sformułowanie, które zapewne znalazł w jakimś piśmie urzędowym albo też może chce zawrzeć w jakimś piśmie urzędowym. To sformułowanie to „w związku z powyższym zważono, co następuje”.
– Wydaje mi się, że ja także to słowo w tym kontekście kiedyś znalazłem i też wzbudziło ono moją wątpliwość. Co to jest bowiem „zważać”? „Zważać” niedokonane, to brać pod uwagę, uwzględniać, liczyć się z czymś – mówimy „zważać na coś”, że ktoś na coś „nie zważał”. A co to znaczy „zważyć”? Poza oczywiście z tym znaczeniem związanym ważeniem czegoś. Otóż czasami pojawia się to słowo, ale w pewnych specyficznych formach. W imiesłowie i to rzadkim imiesłowie, bo przysłówkowym uprzednim – mówimy „zważywszy”, bo „zważyć” to jest oczywiście czasownik dokonany, bo „zważając” to czasownik „zważać”, a „zważywszy” to czasownik” „zważyć”. Mamy to jeszcze w rozkaźniku – „zważ”, rzadko to dzisiaj jest to używane, ale czasami bywa. „Zważ, co następuje” mówimy albo raczej, bo to byłoby zbyt oficjalne, „zważ to”, „rozważ to”, „weź to pod uwagę”, „uwzględnij to”. Jeżeli spotykamy takie „zważywszy” czy „zważ”, to możemy myśleć, że jest to rodzaj archaizmu, trochę stara forma, ale dopuszczalna, natomiast „zważono” – raczej nie. „Rozważono” – może tak, „zważano” – może od biedy, ale „zważono” wolałbym nie spotykać i nie używać. A zatem nie dodawajmy sobie powagi takimi słowami, jak „zważono”, powiedzmy raczej „w związku z powyższym” albo „ustalono, co następuje” czy „stwierdzono, co następuje” albo „wzięto pod uwagę to, co następuje”, ale nie zważono.
Co było w pierwszej kolejności
Jak się ma używanie we współczesnej mowie słowa „wpierw”? – pyta pan Piotr Narejko. – Bardzo lubię to słowo.
– Cieszy mnie ten emocjonalny stosunek do słów. Ja także mam swoje ulubione słowa, których lubię używać i myślę, że łączy mnie z nimi jakaś tam więź. I cieszę się, że Pan ma jakieś słowo, które Pan lubi – akurat „wpierw” nie jest moim bardzo ulubionym, ale jest dzisiaj, powiedzmy, dopuszczalnym. Nie uchodzi ono za najbardziej eleganckie, raczej skłonni jesteśmy mówić „najpierw” i to jest słowo najmniej nacechowane. Zdarza się nam słyszeć czasami jeszcze dawne, archaiczne „nasamprzód”, niektórzy dodają do tego „j” – nawet u pisarzy to się znajdowało – „najsamprzód”, ale nie jest to poprawne. Inni jeszcze mówią „najprzód” – to trochę gwarowe, też niezbyt poprawne i trochę archaiczne. Mamy zatem mnóstwo różnych wariantów mówienia o uprzedniości, o tym, że coś było wcześniej, że było niejako w pierwszej kolejności albo że było przed czymś. Najbardziej neutralnym, nienacechowanym, takim, które nie zwraca uwagi naszych rozmówców, jest oczywiście słowo „najpierw”.
Wykrzewiania jeszcze nie ma
Pani Agnieszka Mokrowiecka ma wątpliwość dotyczącą słowa „wykrzewić”. – Nie znalazłam go w słowniku języka polskiego – pisze pani Agnieszka.
– Nie wiem, w którym słowniku Pani szukała, ale gdyby nawet szukała Pani nie wszystkich dostępnych, to pewnie by Pani nie znalazła. Istotnie, tego słowa ja także, grzebiąc w swoich słownikach, a mam ich sporo, nie znalazłem. Jest wprawdzie słowo „wykrzewiak”, które pojawiło się w najbogatszym chyba słowniku tzw. warszawskim, nie zaglądałem do najnowszego słownika pani Aliny Zgółkowej – być może tam „wykrzewić” by się pojawiło, ale jeszcze nie mam kompletu. „Wykrzewiak” to był pług ekstyrpator, jak tłumaczą, czyli taki, który wyciągał korzenie z ziemi. To „wy” ma często takie właśnie znaczenie – coś wydobywać na zewnątrz, coś wyrzucać czy wydalać czy wychodzić, ale tutaj wyrywać prawdopodobnie najsilniej by się nam kojarzyło. A zatem „wykrzewić” pewnie miałoby znaczyć wyciągać krzewy z ziemi z korzeniami czy też może przenośnie, tak jak „krzewimy kulturę”, „wykrzewianiem kultury” moglibyśmy nazwać pozbawianie jakiejś grupy ludzi czy człowieka właśnie tej kultury. Tak bym to słowo interpretował, gdyby ono było. „Krzewić” mamy, „rozkrzewiać” możemy sobie wyobrazić także, ale „wykrzewić” – czy istotnie jest to słowo potrzebne? Trochę się kojarzy z „wykarczowywaniem” – „wykarczować” mamy, ale „wykrzewić” jeszcze chyba nie. Ale co to znaczy, że słowa nie ma w słowniku? Jeżeli zaczniemy go używać, jeśli pani Agnieszka w kilku swoich tekstach tego słowa użyje, jeśli zarazi nim swoich znajomych albo i nieznajomych, którzy znajdą, że jest to słowo potrzebne, użyteczne, to słowo to już w języku będzie, a potem znajdzie się w słownikach.
* Pytania do profesora Bralczyka można przesyłać pocztą emailową.
Adres poczty na stronie www.bralczyk.pl
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości