Nie mogę rozpocząć inaczej, niż od wydarzenia… Właśnie… Tygodnia? Sezonu? Stulecia? W każdym razie historycznego! Może nie jest to historia przez duże H, wydarzenie rangi światowej, nawet na miarę historii futbolu, ale w dziejach naszego pięknego miasta na pewno! Wisła Płock liderem „ekstraklasy”! Wiem, przy takiej okazji powinienem sobie darować zwyczajowy cudzysłów, ale stąpajmy po ziemi… A więc mamy lidera! Po trzynastu kolejkach, zatem jakiekolwiek hurraoptymistyczne prognozy byłyby mocno na wyrost. Jednak nie będzie nadużyciem stwierdzenie, że jeśli zespół jest liderem po trzynastu kolejkach, to może nim być i po trzydziestu siedmiu! Przyzwyczajenie jest drugą naturą, jak powiada mądrość ludowa. Zatem przyzwyczajajmy się! Pamiętając jak zakończył się sezon poprzedni…
A jak już jesteśmy w klimatach lokalnych, to w nich pozostańmy. Pretekstu dostarczył lokalny dodatek „najbardziej opiniotwórczego dziennika w kraju” tekstem poświęconym pewnej ofercie pracy. Otóż na jednym ze sklepów odzieżowych widnieje ogłoszenie następującej treści: Przyjmę dziewczynę do pracy w sklepie. CV ze zdjęciem proszę przesłać na adres…”. Co w tym dziwnego? Wszystko! Jak wyjaśniają autorce artykułu pracownicy Miejskiego Urzędu Pracy, taka treść to rażące naruszenie prawa! Nie można wskazywać na płeć czy wiek kandydata, ani żądać zdjęcia! Choć, jak zaznaczają, czasem jest to uzasadnione. Na przykład jeśli praca wiąże się z podnoszeniem ciężarów znacznej wielkości. Ale i tak nie wolno pisać, że chcemy zatrudnić mężczyznę, a jedynie podać masę tych przedmiotów. I słusznie, bo jak zgłosi się taka Anita Włodarczyk na przykład… W każdym razie takie „naruszenie zasady równości” jest karalne, i to surowo!
No, dobrze. A co z ustawowym zapisem o swobodzie działalności gospodarczej? Przedsiębiorca dając ogłoszenie o zatrudnieniu kobiety, robi to z myślą o wymiernych korzyściach dla firmy, a nie z chęci popatrzenia na panienki w godzinach pracy. Wiem, urzędnik wie lepiej, co lepsze dla cudzej firmy. „Nie ma już prawie dziedziny, w której nie sprawdzałyby się obydwie płcie”. „Staszek chciał się sprawdzić w biznesie”. To cytaty potwierdzające powyższą tezę. I fajnie! A jak urzędnik wie lepiej, to może sam „sprawdziłby się w biznesie”? Może wszak założyć firmę i zatrudniać kogo chce. Wolnoć Tomku w swoim domku… Za działalność firmy odpowiada właściciel! A jak biznes upadnie, to kto weźmie na utrzymanie bankruta, jego rodzinę, jego pracowników, którzy wskutek „światłych” urzędniczych regulacji stracą zatrudnienie? Jak to kto? Urzędnik! Za pieniądze podatnika…
Jerzy Ogonowski
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze