Przed tygodniem na łamach Tygodnika Płockiego zamieściliśmy list od czytelnika, który protestował przeciwko wyprowadzaniu psów na spacer, zwłaszcza ras niebezpiecznych, bez kagańca i bez smyczy. Zdajemy sobie sprawę, że nie była to sytuacja odosobniona, ale zgodnie z regulaminem utrzymania czystości i porządku na terenie miasta Płocka, to nie było wykroczenie.
I kodeks, i regulamin nie nakazują wspólnych spacerów psa i właściciela połączonych smyczą, a jedynie zachowanie środków ostrożności, by czworonogi nie zagrażały innym osobom. Jednym słowem pan musi mieć władzę nad swoim ulubieńcem i mieć zwierzaka pod kontrolą.
Po opublikowaniu artykułu, do redakcji napisał właściciel psów. „Przeczytałem ostatnio artykuł o moich psach. Jestem właścicielem psów rasy amsfaff, mieszkam na ul. Piasta Kołodzieja i oznajmiam, że pan który do was napisał i to co napisał jest nieprawdą. Zdarzenie miało miejsce w niedzielę 3 maja po godz. 22.30. Spacerowałem z psami przy ul. Piasta Kołodzieja od strony przedszkola. Psy miały kagańce. Ponieważ była późna pora i z powodu koronawirusa o tej godzinie nie chodzą ludzie po ulicach, bo sklepy są już zamknięte. Psy chodziły bez smyczy i były za krzakami w kagańcach. Nie było ich widać” - opisuje zdarzenie.
Więcej w kolejnym wydaniu Tygodnika Płockiego.
Jol.
zdjęcie poglądowe
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze