No i stało się – jedyny obecnie reprezentant Polski, który wywodził się z Wisły Płock, nie będzie już występował w barwach Nafciarzy. Paweł Magdoń, zawodnik, który nie tylko dobrze spisywał się w obronie, ale także strzelał bramki, jest już piłkarzem GKS Bełchatów. Jego transfer został przeprowadzony błyskawicznie. W poniedziałek przyszła oferta z Bełchatowa, a w środę rano piłkarz już podpisał nowy kontrakt. A wszystko przez to, że Magdoń obiecał pozostanie w drużynie, w której wyjdzie na pierwszy po przerwie zimowej trening. Działacze GKS-u zaakceptowali sumę odstępnego, jaką Magdoń miał w kontrakcie, czyli 330 tys. euro + vat, o czym skwapliwie poinformowano w klubie, i przedstawili piłkarzowi takie warunki, że nie pozostało mu nic innego, jak je zaakceptować. Paweł rozstawał się z Wisłą po przyjacielsku, w pełnej zgodzie, ale przy dezaprobacie wielu kibiców, którzy właśnie jego widzieli jako filar płockiej obrony. – Występy w barwach Wisły to bardzo ważny etap w mojej karierze – powiedział po pożegnaniu z kolegami. – To z płocką drużyną zdobyłem najpierw Puchar, a potem Super Puchar Polski, to tu zauważyli mnie trenerzy kadry narodowej i powołali do reprezentacji. Będę zawsze dobrze wspominał Wisłę Płock. Cały wywiad z Pawłem Magdoniem drukujemy obok. Pierwszy trening Wisły po przerwie jesienno-świątecznej rozpoczął się zajęciami na siłowni, a potem odbył się rozruch na bocznym boisku. Następny dzień zawodnicy spędzili na badaniach wydolnościowych, a w piątek wyjechali na „Weekend z Mistrzami”, czyli halowy turniej piłki nożnej do Pragi. Na pierwszym treningu był obecny Dariusz Romuzga, wieloletni reprezentant Wisły, który z drużyną będzie trenował tylko do końca stycznia. Niemal przesądzone jest jego odejście do walczącego o II ligę Kmity Zabierzów, w której trenerem jest przyjaciel Darka z Hutnika Kraków – Jerzy Kowalik. Ponieważ Romuzga zamierza wyprowadzić się z Płocka, nie będzie prowadził zajęć z grupą naborową, ani nie zostanie wykorzystany w klubie do innych celów, jak ostatnio informowaliśmy czytelników. W gronie trenujących nie było Ireneusza Kowalskiego, byłego zawodnika ŁKS-u, którego przejście do Płocka jest przesądzone, ale piłkarz chciał się najpierw przeprowadzić z Łodzi, a dopiero potem rozpocząć zajęcia z zespołem. Ponieważ do poniedziałku 15 stycznia, a wtedy miał się pojawić na treningu, nie było ważniejszych zajęć, jedynie halowy turniej, szkoleniowcy wyrazili na to zgodę. Nie pojawił się też na pierwszym treningu Krzysztof Bąk, były zawodnik Polonii Warszawa, który podpisał już kontrakt z Wisłą. – W kontrakcie jest klauzula, że wchodzi on w życie dopiero po wyrażeniu zgody na transfer przez Radę Nadzorczą klubu – tłumaczy Szczepan Targowski, wiceprezes Wisły Płock. – Jeśli rada się nie zgodzi, wtedy nici z transferu i nie będziemy mogli wyciągnąć żadnych konsekwencji w stosunku do zawodnika. Na treningu nie było także Pawła Sobczaka, który przechodzi rehabilitację. Nie jest wykluczone, że pojawi się w tym tygodniu, a trener wraz ze sztabem szkoleniowym podejmie decyzję, czy zawodnik zostanie włączony do drużyny. Paweł Sobczak to napastnik Wisły, jego udział w drużynie stoi pod znakiem zapytania, ale na jego miejsce już czatuje dwóch piłkarzy: Krzysztof Kretkowski i Jakub Kujawka. Jak obaj zapewniają, nie chcą być nowymi „Jeleniami” w klubie, ale chcą stworzyć własny wizerunek. Rozmowy z obydwoma piłkarzami – obok. Odejście Pawła Magdonia i napływ gotówki na konto klubu spowoduje dalsze ruchy transferowe. Wiadomo, że jeszcze w tym tygodniu na testy przyjadą zawodnicy, których trener ewentualnie widziałby w składzie drużyny. O kogo chodzi, na razie nikt nie chce mówić, pewne jest tylko, że będą to Polacy. O szczegółach będziemy czytelników informować na bieżąco. Jola Marciniak
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze