Reklama

Przegrane zwycięstwo

29/10/2019 15:20

„Przegraliśmy cały mecz, ale wygraliśmy drugą połowę” – tak skomentował  pojedynek z Irlandią trener Wojciech Łazarek. Faktycznie, polegliśmy 1:3. Do przerwy przeciwnik prowadził trzy do zera, a w drugiej połowie nasze orły strzeliły tak zwaną bramkę honorową. „Jakbym wygrał, to dopiero bym przegrał” – to z kolei wypowiedź byłego prezydenta (nie muszę dodawać którego) po przegranej w drugiej turze wyborów. A „zwycięski remis” na Wembley? Tak, zwycięstwo różną ma postać, nawet w tak, wydawałoby się, wymiernej dziedzinie jak sport. A co dopiero wybory… Zwłaszcza przy obowiązującej aktualnie ordynacji do izby niższej naszego parlamentu! Niby reguły podziału mandatów są precyzyjnie określone, ale na tyle skomplikowane, że tak zwany przeciętny wyborca „nie ogarnia”. I tu jest pole do działania dla speców od „pijaru”! I można twierdzić, że wprawdzie „władza” zgarnęła ponad połowę miejsc w Sejmie, ale to „opozycja” zdobyła w sumie więcej głosów!
Tyle, że metoda d’Hondta preferuje większe ugrupowania! To tak jak w siatkówce czy w tenisie. Można przegrać dwa sety dwadzieścia pięć do zera i wygrać trzy pozostałe dwadzieścia pięć do dwudziestu trzech i mecz wygrywamy! Mimo, że przeciwnik zdobył łącznie sto dziewiętnaście punktów, a my siedemdziesiąt pięć… Takie są reguły gry w tej dyscyplinie i trzeba się do nich dostosować. Niesprawiedliwe? Może! Jeśli ktoś tak uważa, niech gra w coś innego, a nie opowiada, że przeciwnik wygrał, bo d’Hondt jest niesłuszny. Odwołując się do przykładu z najpopularniejszej dyscypliny sportowej to tak, jakby trener drużyny futbolowej zabronił swoim graczom uderzania piłki głową, bo to jest piłka nożna i trzeba nogami! Ktoś by postawił na drużynę z takim „fachowcem” na trenerskim stołku?
Zatem Panie i Panowie zdobywcy mniejszej liczby mandatów! Oraz piszący do wiadomej gazety, która wszelkimi środkami próbuje przekonać czytelników, że zwycięzcy tych wyborów wygrali tak naprawdę dzięki ordynacji, a nie poparciu „elektoratu”. Odpuście sobie! Graliście w grę, której zasady są znane od lat i dopóki nie zostaną zmienione, trzeba przyjąć do wiadomości, że podział mandatów sejmowych według metody d’Hondta jest równie naturalny, jak „główka” w futbolu. Mimo, że Konstytucja RP mówi co innego, to tak na marginesie. I najlepiej skupić się na rozmyślaniu, jak ten fakt wykorzystać, bo za cztery lata będzie tak samo! I jeszcze jedno. Jednomandatowe okręgi wyborcze do Senatu to zupełnie inna dyscyplina. Bardziej zbliżona do systemu play off (przegrywający odpada), jeśli odwołać się do przykładu sportowego. Metoda, która tam przyniosła sukces, w przypadku wyborów do izby niższej może nie zadziałać….

Jerzy Ogonowski

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości