Na skrzyżowaniu Mostówki, ul. Tumskiej, Kościuszki i Grodzkiej do tej pory nie było poważnego wypadku. Ale z drugiej strony, dopóki nie wydarzy się duża kraksa, nikt nie pomyśli, że należałoby zaplanować reorganizację skrzyżowania przy pl. Narutowicza. Bo jak twierdzi nasz czytelnik, to bardzo niebezpieczne miejsce.
Zastanawia się, jak to możliwe, że kierowcy nie zwracają uwagi na stojące znaki drogowe. – Ze zdziwieniem obserwuję wyczyny niektórych prowadzących auta – mówi. – Wielu z nich nie potrafi jeździć na skrzyżowaniu Mostówki, ul. Tumskiej, Kościuszki i Grodzkiej. Zdarza się i to wcale nierzadko, że wjeżdżają pod prąd, bo nie rozumieją znaków. Rozwiązaniem byłoby zrobienie jeszcze jednego pasa na odcinku drogi przed Odwachem. Plac w tym miejscu jest zupełnie niewykorzystany, nawet podczas składania kwiatów przy okazji rocznicowych uroczystości, bo delegacje podchodzą z drugiej strony. Moim zdaniem koniecznie trzeba zreorganizować to skrzyżowanie.
Pan B. często obserwuje to skrzyżowanie i jest pełen obaw, bo w ciągu paru godzin zauważył kilku mylących się kierowców. Wjeżdżają pod prąd, blokują przejazd innym pojazdom i oczywiście stwarzają zagrożenie. Gdyby nie fakt, że samochody nie rozwijają w tym miejscu zbyt dużych prędkości, do kolizji dochodziłoby bardzo często.
Jak się okazało, ten temat został poruszony przez czytelników Tygodnika Płockiego nie po raz pierwszy. – Temat zmian w obrębie skrzyżowania ul. Tumskiej i Kościuszki był poruszany na łamach Tygodnika Płockiego (14 marca 2012 r.). Według MZD z komunikacyjnego punktu widzenia poszerzenie tego skrzyżowania w przyszłości jest zasadne. Musimy jednak pamiętać o szczególnym znaczeniu historycznym tego miejsca i odbywających się przed Odwachem państwowych i patriotycznych uroczystościach. Zasadność zmiany widzi także dyrektor Wydziału Strategii Rozwoju Miasta, Urbanistyki i Architektury Urzędu Miasta Płocka, który wcześniej tak ustosunkował się do postulatu jednej z czytelniczek: „Jako architekt widzę potrzebne regulacji na placu Narutowicza. Jednak nie jest to ujęte w najbliższych planach. Są pilniejsze zadania. Ze względu na szczególny, historyczny charakter placu Narutowicza zmiany muszą być dokładnie przemyślane i zaplanowane”.
K. Kozłowski potwierdza, że zdarza się jazda samochodów pod prąd, ale jest ona jedynie efektem niestosowania się do obowiązujących na tym skrzyżowaniu przepisów ruchu drogowego. Podobnie kierowcy nie reagują na ustawione w tej okolicy znaki zakazu ruchu i parkowania pojazdów.
Wbrew temu, na co narzekają kierowcy, miejsc do parkowania w okolicach placu Narutowicza wcale nie jest tak mało. Jest nowy parking przy ul. Kościuszki, wydzielone zostały miejsca wzdłuż ulicy. Pojazd można zostawić na parkingach przy budynkach sądu i prokuratury oraz przy ul. Grodzkiej. Niestety kierowcy nie zauważają znaku zakazu ruchu przy katedrze, zostawiając tam pojazdy, a zdarzają się także samochody ustawione na ścieżce rowerowej na Mostówce.
Jeśli kierowcy będą stosować się do ustawionych przy ulicach znaków drogowych, nie powinno być żadnych problemów z bezpieczeństwem w tym rejonie. Jeśli tak się nie stanie, trzeba będzie wezwać służby mundurowe do egzekwowania prawa. Wtedy mandaty na pewno się posypią. Jol.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze