Ciekawym doświadczeniem jest obserwowanie samochodów na naszych miejskich rondach, w tym pojazdów ośrodków szkolenia kierowców oraz radiowozów policyjnych. Większość kierowców prawidłowo pokonuje płockie ronda, jedynie te dwie kategorie użytkowników dróg, szczególnie odpowiedzialne za przestrzeganie przepisów i nasze bezpieczeństwo – instruktorzy oraz policjanci – łamią przepisy ruchu drogowego nagminnie. Sprawa dotyczy użycia we właściwym czasie i we właściwy sposób kierunkowskazów, służących, jak wiadomo, do sygnalizowania zmiany pasa ruchu oraz kierunku ruchu. Większość naszych kierowców prawidłowo nie włącza kierunkowskazów przed wjazdem na rondo poprzedzone znakiem nakazu C12, czyni to jedynie przed zjazdem z ronda, ewentualnie przy zmianie pasa ruchu na rondzie. I tylko takie postępowanie jest prawidłowe. Wie o tym większość kierowców, dlaczego nie wiedzą o tym instruktorzy (i chyba egzaminatorzy!) oraz policjanci w naszym mieście, używając kierunkowskazów już przed wjazdem na rondo – prawego lub lewego?
Dzieje się tak zapewne dlatego, ponieważ założyli, że każde rondo należy traktować tak samo jak każde inne skrzyżowanie, a wiadomo, że przed dojazdem do każdego skrzyżowania sygnalizujemy zamierzoną zmianę kierunku jazdy – lewym kierunkowskazem w lewo, prawym w prawo – i nie sygnalizujemy jej, jeżeli zamierzamy pokonać skrzyżowanie na wprost. I to jest postępowanie prawidłowe. Problem jest w tym, i tego nie chcą zauważyć nasi szanowni instruktorzy (i egzaminatorzy!), ponieważ traktują „rondo” właśnie jak „każde inne skrzyżowanie”, a jest to jednak „zupełnie inne skrzyżowanie” – no właśnie, skrzyżowanie „o ruchu okrężnym”, a to zmienia całkowicie postać rzeczy. Znak C12 jest „znakiem NAKAZU” – nakazującym jechać, tak to przynajmniej wygląda, „w prawo i tylko w prawo”, nigdy, przenigdy w lewo, „pod prąd”, a mówiąc precyzyjnie, jest to znak nakazujący jazdę na wprost, tyle że po okręgu, „ruchem okrężnym”, i inteligentny człowiek wie, że nakaz jazdy na wprost, nieskutkujący zmianą kierunku ruchu, nie może być poprzedzony włączeniem kierunkowskazu przed wjazdem na rondo – ani w prawo, nawet gdybyśmy planowali zjechać już w pierwszy zjazd, ani w lewo, gdybyśmy zamierzyli zjechać w trzeci lub następny zjazd.
Nawet ustawodawca nie nazwał znaku C12 „skrzyżowaniem o ruchu okrężnym”, tylko „ruchem okrężnym”. Znak ten nakazuje jechać „prosto”, tyle że „po okręgu”, czyli bez zmiany kierunku ruchu. Najpierw ustępujemy pierwszeństwa (po znaku A7) i jedziemy dalej „prosto po okręgu”, następnie sygnalizujemy chęć zjechania z ronda w któryś z kilku zjazdów, ale zawsze w prawo, bo inaczej się nie da. Na rondzie nie wolno używać kierunkowskazu „w lewo”, poza zmianą pasa ruchu, ale nie zmienia się w zasadzie pasa zewnętrznego na wewnętrzny, tylko odwrotnie. Nie jest trudno to zauważyć i zrozumieć, a jak się już zrozumie ten mechanizm, to trzeba się do niego stosować, o co bardzo proszę, abyśmy wszyscy kierowali się na drodze tymi samymi zasadami – u nas oraz w innych miastach (obecnie co miasto, to inna nauka!) – dla naszego bezpieczeństwa. A jeśli nie pomoże ten felieton, to bardzo proszę konstruktorów „dobrej zmiany” o pilną interwencję w tej sprawie, bo od uruchomienia programu „500+” zrobiło się jakby ciaśniej na naszych drogach.
Wiesław Kopeć
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze