Bardzo łatwo jest wyciąć stare, wiekowe drzewa, które kolidują z realizowanymi obiektami. Zwykle inwestorzy zapowiadają, że w tych miejscach będą prowadzone nasadzenia kompensacyjne. Co z tego, skoro młode drzewko musi długo rosnąć, by dorównać tym poprzednim, a wiele lat upłynie, by w gałęziach zagnieździły się ptaki.
Osiedle Podolszyce Południe jest jedną z niewielu w Płocku zielonych osad. Powstawało w latach osiemdziesiątych i do dziś jest jednym z najnowocześniejszych terenów, na których obok budownictwa jednorodzinnego jest także wielorodzinne.
Przez niemal 40 lat na obszarze o powierzchni około 2,5 km kw. zamieszkało około 10 tys. mieszkańców, docelowo ma tam mieszkać 15 tys. osób. Część z nich mieszka w domkach jednorodzinnych, pozostali w niskich, najwyżej 4-piętrowych blokach. Osiedle jest kameralne, znakomicie wyposażone w sklepy, także wielkopowierzchniowe i placówki oświatowe oraz kulturalne.
Najnowszym skupiskiem bloków jest oddawane częściowo do użytku mini osiedle zbudowane przez płocką firmę PIK, u zbiegu ulic: Jana Pawła II, Pniewskiego i Czerwonych Kosynierów. Niegdyś na tym terenie było zielono, może nieliczne drzewa i krzewy rosły w sposób nieuporządkowany, ale dawały mieszkańcom okolicznych domków sporo tlenu, a dodatkowo wokół rosła trawa.
Teren należał do Urzędu Miasta, ale był oddany do zagospodarowania Spółdzielni Mieszkaniowej Chemik. Z naszych informacji wynika, że spółdzielnia nie miała pomysłu na zagospodarowanie terenu, a miasto zagroziło, że jeśli w ciągu czterech lat żadna inwestycja nie powstanie, zabierze teren i przekaże innemu inwestorowi. I tak się stało.
Potem teren został wykarczowany, a w miejscu dawnego placu powstały bloki z niewielkimi mieszkaniami. Zanim jednak powstały bloki, zniknęły niemal wszystkie wieloletnie drzewa, posadzone przed laty przez mieszkańców domków przy ul. Czerwonych Kosynierów. Teraz w tym miejscu, wokół bloków jest ogromna betonowa pustynia i parkingi.
– Na etapie projektowania próbowaliśmy dotrzeć do osób, które miały wpływ na ostateczny wygląd osiedla, ale był całkowity zakaz wglądu w dokumenty. Podobno miały być budowane, od strony ul. Jana Pawła II w kierunku Wisły coraz niższe budynki, tak by zachować widok na rzekę. Nie wiem dlaczego, ten ostatni blok, najbliżej Wisły, jest najwyższy, a właściwie to najwyżej położony, na wysokim nasypie – tłumaczy czytelnik i mieszkaniec znajdującego się w sąsiedztwie osiedla domku jednorodzinnego.
Więcej w kolejnym wydaniu Tygodnika Płockiego.
Jol.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Plock. To betonowa pustynia
Plock. To betonowa pustynia