Gdy po kilku bezwietrznych i mroźnych dniach grubość szklistego lodu przekroczyła 5 cm, możemy ruszyć na pierwszy wędkarski rekonesans. Oznacza to jednocześnie, że rozpoczął się najbardziej efektywny okres podlodowego sezonu, tzw. pierwszy lód. Woda, po jesiennych wichurach i deszczach, jest jeszcze dobrze natleniona. Ryby spokojnego żeru przebywają nadal w swoich klasycznych miejscach. Drapieżniki są w szczytowej formie i intensywnie żerują, uganiając się za drobnicą. Mnie na „pierwszym lodzie” interesują wyłącznie okonie i szczupaki. Biorę więc pierzchnię i jedną podlodową wędkę. W kieszeni ciepłej kurtki mam jedynie plastikowe podręczne pudełko z kilkunastoma podlodowymi błystkami. Pełen luz, żadnych ochotek i innych robali, tylko wędka, pierzchnia i plastikowe wiaderko służące nie tylko jako siedzisko, ale przede wszystkim jako pojemnik na wędkę, termos, no i złowione ryby. Zawsze będę zapewniał, że najbardziej efektywną metodą na pierwszym lodzie jest podlodowy zestaw spinningowy z błystką. Tą właśnie metodą wędkowania i to nieważne, czy na dużych jeziorach lub małych stawach, gliniankach i starorzeczach najłatwiej jest odnaleźć miejsca żerowania ryb drapieżnych. Gdzie szukam?
Tekst i fot. Andrzej Konowrocki
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze