Później już nieco spokojniejszy, ale bardzo nużący i męczący, dobry kwadrans siłowego holu ryby. Obolałe przedramię i bark prawej ręki… I gdy jest już po wszystkim i mam łososia na brzegu, ogarnia mnie euforia radości, szczęścia i spełnienia! Jestem zachwycony leżącą na śniegu rybą, jej pięknem, wręcz doskonałością… Teraz dopiero zdaję sobie sprawę, jak wielkiego dostąpiłem zaszczytu, łowiąc tę najwspanialszą z najwspanialszych ryb, za którą wędkarze z całego świata pokonują setki, a nawet tysiące kilometrów, aby dotrzeć na obszary, gdzie znajdują się jej łowiska.
Wspaniała inauguracja sezonu Moje pragnienie złowienia jeszcze tego lata, będącego w znacznie lepszej kondycji, „srebrniaka” łososia z letniego ciągu niestety nie spełniło się. Nie miałem możliwości wybrać się nad rzekę chociażby na parę dni. Jedyne pocieszenie w tej sytuacji i pewną ulgę stanowiło równie gorące i suche – tak jak w ubiegłym roku – lato. Upatrywałem więc swojej kolejnej szansy w następnym sezonie, wyczekując z ogromną niecierpliwością jego noworocznej inauguracji. Ale jakieś fatum zdawało się krzyżować moje plany. Tak więc po Świętach Bożego Narodzenia – wobec tak czarnej wizji – stałem się najbardziej nieszczęśliwym człowiekiem na Ziemi! Przypadek jednak sprawił, że niemal w ostatniej chwili los okazał się dla mnie łaskawy. Późnym sylwestrowym popołudniem mogłem wraz z kolegą Karolem ruszyć do Ustki, aby nad Słupią przywitać kolejny trociowo-łososiowy sezon wędkarski. Ranek pierwszego dnia stycznia powitał nas niewielkim mrozem, pogodnym niebem i wprost baśniową scenerią obrzeży rzeki przysypanych warstwą świeżego, puszystego śniegu. Jakże czarująco wyglądała w tej oprawie, zalana pierwszymi złocistymi promieniami słońca wznoszącego się ponad wierzchołki drzew, dymiąca oparem Słupia. Niestety, tego pięknego dnia niewiele użyłem. Z taką radością i smakiem sączone wczoraj wraz z Karolem „łyskaczowe” drinki pod rozpoczynający się sezon nie wyszły mi na zdrowie. Oczywiście przez wzgląd na Karola nie spasowałem, ale cóż to za łowienie, kiedy jest ci niedobrze, a ból głowy świdruje czaszkę na wylot! Byłem na siebie wściekły i ubolewałem w duchu nad zaistniałą sytuacją, cóż jednak z tego…
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze