Reklama

Początek nowej fascynacji (5)

14/02/2018 12:50
Później już nieco spokojniejszy, ale bardzo nużący i męczący, dobry kwadrans siłowego holu ryby. Obolałe przedramię i bark prawej ręki… I gdy jest już po wszystkim i mam łososia na brzegu, ogarnia mnie euforia radości, szczęścia i spełnienia! Jestem zachwycony leżącą na śniegu rybą, jej pięknem, wręcz doskonałością… Teraz dopiero zdaję sobie sprawę, jak wielkiego dostąpiłem zaszczytu, łowiąc tę najwspanialszą z najwspanialszych ryb, za którą wędkarze z całego świata pokonują setki, a nawet tysiące kilometrów, aby dotrzeć na obszary, gdzie znajdują się jej łowiska.

Wspaniała inauguracja sezonu
Moje pragnienie złowienia jeszcze tego lata, będącego w znacznie lepszej kondycji, „srebrniaka” łososia z letniego ciągu niestety nie spełniło się. Nie miałem możliwości wybrać się nad rzekę chociażby na parę dni. Jedyne pocieszenie w tej sytuacji i pewną ulgę stanowiło równie gorące i suche – tak jak w ubiegłym roku – lato. Upatrywałem więc swojej kolejnej szansy w następnym sezonie, wyczekując z ogromną niecierpliwością jego noworocznej inauguracji. Ale jakieś fatum zdawało się krzyżować moje plany. Tak więc po Świętach Bożego Narodzenia – wobec tak czarnej wizji – stałem się najbardziej nieszczęśliwym człowiekiem na Ziemi! Przypadek jednak sprawił, że niemal w ostatniej chwili los okazał się dla mnie łaskawy. Późnym sylwestrowym popołudniem mogłem wraz z kolegą Karolem ruszyć do Ustki, aby nad Słupią przywitać kolejny trociowo-łososiowy sezon wędkarski.
Ranek pierwszego dnia stycznia powitał nas niewielkim mrozem, pogodnym niebem i wprost baśniową scenerią obrzeży rzeki przysypanych warstwą świeżego, puszystego śniegu. Jakże czarująco wyglądała w tej oprawie, zalana pierwszymi złocistymi promieniami słońca wznoszącego się ponad wierzchołki drzew, dymiąca oparem Słupia. Niestety, tego pięknego dnia niewiele użyłem. Z taką radością i smakiem sączone wczoraj wraz z Karolem „łyskaczowe” drinki pod rozpoczynający się sezon nie wyszły mi na zdrowie. Oczywiście przez wzgląd na Karola nie spasowałem, ale cóż to za łowienie, kiedy jest ci niedobrze, a ból głowy świdruje czaszkę na wylot! Byłem na siebie wściekły i ubolewałem w duchu nad zaistniałą sytuacją, cóż jednak z tego…

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości