Reklama

Płock. Felieton - Wiesław Kopeć. "Nie" dla wpychania Polski w wojnę!

Niemalże w przeddzień 81. rocznicy straszliwej i nieukaranej zbrodni, jakiej dokonali Ukraińcy na ludności polskiej na Wołyniu w czasie II wojny światowej, Donald Tusk oraz Wołodymyr Zełeński podpisali w Warszawie „porozumienie o współpracy w dziedzinie bezpieczeństwa pomiędzy Rzecząpospolitą Polską a Ukrainą”. W zasadzie to z kim by nie rozmawiać o tym „porozumieniu”, od razu widać, że ludzie niewiele o tym wiedzą, a po drugie, po dwóch latach wojny nie chcą już żadnych „porozumień”, szczególnie takich, które mogą nas wciągnąć jako stronę do tego konfliktu. Tym bardziej, że, jak twierdzą tzw. eksperci, w obliczu zbliżającej się klęski stronie ukraińskiej bardzo zależy na tym, aby umiędzynarodowić konflikt, na przykład przenieść go na sąsiednie terytorium. „Porozumienie” to stanowi pewnego rodzaju prowokację do tego, by Rosja skierowała swoją agresję przeciwko naszemu krajowi, zgodnie z zapowiedzią daną Tuckerowi Carlsonowi, że Rosja tylko wtedy zaatakuje Polskę, gdy Polska zaatakuje Rosję. Gdy się wczytać w to „porozumienie”, to dowodów na to, że Polska atakuje lub zaatakuje Rosję, znajdziemy tam bez liku.

Kto mądry w czasie wojny chwali się danymi na temat tego, jaki potencjał zbrojny przekazał jednej ze stron? Chyba tylko ten, kto chce sprowokować stronę przeciwną do odwetu. A w „porozumieniu” wylicza się niezliczoną ilość form okazanej Ukrainie pomocy. Przykładowo: „Od początku pełnoskalowej agresji ze strony Rosji Polska jest w czołówce państw przekazujących Ukrainie wsparcie wojskowe w domenie lądowej, powietrznej, morskiej i cybernetycznej. Polska przekazała Ukrainie znaczne ilości broni, takiej jak: ciężkie uzbrojenie, w tym czołgi i opancerzone pojazdy bojowe, samoloty myśliwskie i śmigłowce szturmowe, przenośne przeciwlotnicze zestawy rakietowe i systemy obrony powietrznej, bezzałogowe statki powietrzne i amunicję krążącą, systemy artyleryjskie, broń indywidualną, amunicję wielko- i średniokalibrową, sprzęt medyczny, przeciwpożarowy i środki ochrony indywidualnej żołnierzy, innego rodzaju broń i sprzęt” (III.4). I dalej: „Od początku 2022 r. Polska przekazała 44 pakiety różnego rodzaju uzbrojenia i amunicji. Ich łączna wartość, razem z innymi formami wsparcia dla Sił Zbrojnych Ukrainy, w szczególności w postaci szkoleń, logistyki, dostaw, utrzymania i napraw oraz w dziedzinie pomocy medycznej, przekroczyła 4 miliardy EURO” (III.6). Mamy więc kapitalny zestaw dowodów podpisany przez premiera na to, by zgodnie z wolą Ukrainy rozszerzyć konflikt na kraj sąsiedzki. Czy tego samego chcą dla nas władze naszego kraju?

Reklama

Jeszcze ciekawiej przedstawiają się perspektywy na przyszłość. Polska udzieli natychmiastowej pomocy, być może także w postaci udziału naszych wojsk w wojnie „w przypadku ponownej agresji rosyjskiej przeciwko Ukrainie po zaprzestaniu obecnych działań wojennych lub w przypadku znaczącej eskalacji obecnej agresji”  (II.1),  „w 2024 roku Polska dostarczy kolejne pakiety pomocy wojskowej znacznej wartości i będzie kontynuować udzielanie mocnego wsparcia w ciągu dekady”, a nawet  „tak długo, jak to będzie konieczne, nadając priorytet działaniom mającym na celu wzmocnienie zdolności bojowych Ukrainy we wszystkich dziedzinach” (III.7-8). Dodatkowo „Polska będzie ułatwiać przemieszczanie personelu wojskowego i cywilnego oraz uzbrojenia i sprzętu Sił Zbrojnych Ukrainy oraz ukraińskich sił bezpieczeństwa i obrony przez terytorium Polski do innych państw w celach szkoleniowych i innych celach” (III.11). „Polska - na prośbę Ukrainy - będzie zachęcała obywateli ukraińskich do powrotu na Ukrainę w celu podjęcia służby w Siłach Zbrojnych Ukrainy oraz ukraińskich siłach bezpieczeństwa i obrony” (III.14). Mówi się jeszcze o możliwości „przechwytywania [z terytorium Polski] w przestrzeni powietrznej Ukrainy pocisków rakietowych i bezzałogowych statków powietrznych wystrzelonych w kierunku terytorium Polski” (III.20). Powyższe ustalenia zostały przez wielu ekspertów odebrane jako sposób na wepchnięcie Polski w wojnę z Rosją w sytuacji, kiedy „zasoby ludzkie Ukrainy są na wyczerpaniu”. Jeżeli tego chcemy, to siedźmy cicho i czekajmy, aż bomby spadną na nasze domy. Jeśli tego nie chcemy, głośno krzyczmy, nie pozwólmy, by wybrani i tak wielbieni przez nas nasi popaprani przywódcy zniszczyli Polskę, jak stało się to z Ukrainą.

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości