Płock. Felieton - Wiesław Kopeć. Nowa i realna edukacja

Rok szkolny się skończył. Chodzą słuchy, że od września nowa władza zacznie wielkie reformowanie oświaty. Aby szkoła była „fajniejsza”, zmiany mają objąć cięcia w materiale nauczania, redukcję listy lektur, zniesienie pasków na świadectwach, zakaz prac domowych i takie tam podobne nieistotne duperele z punktu widzenia powagi problemu, jakim powinny być dla społeczeństwa i państwa edukacja i wychowanie. Ta władza, zresztą jak i poprzednia, jest za cienka na poważne i istotne zmiany, robi więc to, co umie  (według sprawdzonej zasady: tyle zmienić, żeby nic nie zmienić, ewentualnie coś popsuć). Czegóż można się zresztą spodziewać po szefowej resortu, która pozwala nazywać siebie „ministrą” (można powiedzieć i od razu trzeba się śmiać). Mają być jeszcze redukcje lekcji religii w szkołach, spychanie ich na pierwszą albo ostatnią godzinę (tak zaborcy walczyli kiedyś z językiem polskim jako przedmiotem szkolnym), łączenie niedobitków w większe zespoły międzyklasowe, no i oczywiście niewliczanie oceny z tego przedmiotu do średniej, co pogrąży go całkowicie (wabikiem dotąd były „szóstki”, które stawiał ksiądz każdemu dziecku, pobożnemu i bezbożnemu). Być może jeszcze wzorem prezydenta Warszawy władza pozdejmuje krzyże w szkołach. No i na co to było czekać? Nie trzebaż było samemu wyprowadzić religii ze szkoły, zamiast teraz ze wstydem uciekać z podkulonym ogonem, kiedy kopią? 

Gdy uczniowie sami porezygnują w tych zachęcających okolicznościach, a porezygnują, to jest pewne, duchowni i świeccy katecheci nie będą już mieli czego w szkołach szukać. I nie trzeba to było wziąć się i tych lekcji lepiej zorganizować, żeby młodzież garnęła się na nie, żeby brakowało na nich miejsc? Nie macie na to duchowni żadnego pomysłu? Na pewno? Nawet wy doktoryzowani i habilitowani? Nawet wy z sakrą biskupią? To do czego wam te sakry potrzebne? To mało mieliście czasu (34 lata – tyle lat jest religia w szkołach), żeby się zastanowić, jak te lekcje poprowadzić, żeby były wyjątkowe, atrakcyjne? Nie trzeba to było stworzyć porządnych podręczników, porządnych programów? Widział ktoś z was przedwojenne podręczniki do dogmatyki, liturgiki, moralnej i historii Kościoła (na takie zazwyczaj cztery działy dzieliła się religia w szkole)? Interesowało to kiedy jakiegoś biskupa albo profesora? Nie trzebaż to było czasami samemu biskupowi pokazać się w szkole, nie trzebaż to było ściągnąć tu od czasu do czasu jakiegoś profesora, szczególnie teraz, kiedy seminaria świecą pustkami? To Pan Jezus nakazał robić kariery naukowe czy ewangelizować?

Tymczasem po rozprawieniu się z religią i Czarnkową „edukacją klasyczną” (gdzie tam ona była „klasyczna”!) władza zapowiada radykalną zmianę priorytetów kształcenia. Poprzednia stawiała na kształcenie „dziewczęcia” i „chłopięcia” (tylko zresztą w założeniach teoretycznych, bo realizacji nikt nie kontrolował, czego dowodem tak liczne w szkole „dziewczę z pępkiem na wierzchu”), ta z kolei stawia na „dziewczynę” i „chłopaka”. Kształcenie umysłu i ducha ma zostać zastąpione troską o zdrowie i tężyznę fizyczną (czy to czegoś Państwu nie przypomina, bo ja aż boję się nazwać!). Na pierwszym miejscu ma być „dobro ciała”, jak pisze pan Dariusz Chętkowski w ostatnim numerze „Polityki”, dlatego od przyszłego roku rusza jako priorytetowe kształcenie samoobrony. Ma się to nazywać „edukacją proobronną” i ma stanowić ważny składnik „patriotyzmu”. Ja cię, to patriotyzm będzie teraz sprowadzony do „samoobrony przed agresorem”? „Nie rodzina, nie wartości chrześcijańskie, lecz stawianie oporu agresorom”. Jakim to agresorom będą stawiać opór nasze wysportowane, zdrowe, silne fizycznie, choć pozbawione „ducha” i „religii” rasowe „dziewczyny i chłopaki”? Czy nie tym z zagranicy, których na każdym kroku nasi dobroczyńcy tak prowokują do agresji? I czy nie tym, których na nasze własne życzenie podrzucają nam tu wstrętne szwaby, a nasze, tak kochane przez wyborców władze się na to godzą? Nic, tylko czeka nas bardzo realna edukacja.

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 02/07/2024 08:12

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Najnowsze wiadomości