Reklama

Płock. Felieton - Jerzy Ogonowski. "Długopisy kontra wetomat"

Felieton Jerzy Ogonowski. Tygodnik Płocki

Właśnie minęła pierwsza rocznica drugiej tury ostatnich wyborów prezydenckich. Przywrócenie urzędu prezydenta w polskim ustroju politycznym nastąpiło 19 lipca 1989 roku, czyli jeszcze w PRL, bo zmiana nazwy na Rzeczpospolita Polska dokonała się z dniem 31 grudnia tegoż roku. 22 grudnia 1990 roku objął urząd pierwszy prezydent RP wybrany w wyborach powszechnych. 

I wreszcie ostatnia data warta przypomnienia to 2  kwietnia 1997 roku, kiedy weszła w życie obowiązująca do dziś Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej. Określone w niej prerogatywy prezydenta obowiązują do dziś. I na koniec termin, którego próżno szukać w Konstytucji, a który w sposób zasadniczy wpływa na funcjonowanie głowy naszego państwa. Kohabitacja! W polityce to sytuacja, w której prezydent oraz szef rządu (premier) wywodzą się z przeciwnych obozów politycznych. Taki układ mamy od 13 grudnia 2023 roku. 

Reklama

Najsilniejsza broń, jaką Konstytucja RP daje do rąk prezydentowi, to oczywiście prawo weta. 

Takie rozwiązanie oznacza w praktyce, że żadna ustawa (z wyjątkiem  budżetowej) nie może wejść w życie bez zgody głowy państwa. W praktyce, bo Konstytucja pozwala Sejmowi odrzucić weto większością 3/5 głosów. Tyle, że jak do tej pory żadna partia ani żadna koalicja rządząca w Rzeczpospolitej takiej większości nie miała… Oczywiście to rozwiązanie konstytucyjne nabiera szczególnego zdarzenia w warunkach kohabitacji. Ale bywało i tak, że poprzedni prezydent wetował ustawy przyjęte przez Sejm, w którym większość należała do jego obozu politycznego. Tak było z ustawą o Sądzie Najwyższym i KRS, która  miała fundamentalne znaczenia dla reformy wymiaru sprawiedliwości według pomysłu wówczas rządzącej większości. 

Reklama

A wracając do tytułu niniejszego felietonu, ukształtowały się w polskiej myśli politycznej dwa modele prezydentury, które przez polityków obecnie rządzącej koalicji określane były właśnie tytułowymi terminami. Długopis to, rzecz jasna, poprzedni lokator pałacu przy Krakowskim Przedmieściu,  który ich zdaniem bezrefleksyjnie podpisywał każdą ustawę przyjętą przez parlament, a wetomat to obecna głowa państwa, która zdaniem tej samej strony sceny politycznej przeciwnie, przedkładane do podpisu owoce ciężkiej pracy posłów i  sentorów wetuje bez opamiętania.

I bądź tu mądry! Podpisujesz – źle, wetujesz – jeszcze gorzej. Cóż, wcześniej były to „gnioty” autorstwa poprzedniej władzy, teraz mamy do czynienia z dziełem naszych „oświeconych” umysłów. Zanim „W pustyni i w puszczy” trafiła do Indeksu Ksiąg Zakazanych, można by pisać o „moralności Kalego”…

Reklama

 

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości