To dobry czas, by uciec od codziennych problemów i oddać się refleksji na tematy zasadnicze. Kiedyś sprzyjała temu okoliczność, że nie tylko szkoły zawieszały działalność na dwa miesiące. Również politycy udawali się na zasłużony (!) odpoczynek. Dziś nam ten komfort odebrano i życie polityczne toczy się na pełnych obrotach. Trudno, róbmy swoje!
Wszelką wartość, jaką człowiek posiada, wszelką rzeczywistość duchową zawdzięcza on jedynie państwu – tak uważał słynny niemiecki filozof Hegel, ojciec duchowy marksizmu. Nie zamierzam w tym miejscu zastanawiać się głębiej „co poeta chciał przez to powiedzieć”. Z pewnością duży kwantyfikator na początku powyższego zdania wzbudzić musi opór u tych spośród Szanownych Czytelników, którym nie jest obca klasyczna myśl liberalna. Zatem i u mnie, zatwardziałego konserwatywnego liberała również. Ale z wiekiem człowiek robi się jakby mniej zasadniczy… I myśli sobie, że gdyby w pierwszym zdaniu niniejszego akapitu pominąć słowa „wszelką” i „jedynie”, to coś jest na rzeczy. Skupię się na dwóch przykładach: prawie własności i prawie do emerytury. Nie ulega wątpliwości, że warunkiem ich trwałości jest istnienie państwa, które je gwarantuje.
Nam, Polakom nie trzeba tego tłumaczyć. Wystarczy sięgnąć do dwóch wydarzeń z najnowszej historii. Okupacji niemieckiej i komunizmu, a w rezultacie upadku niepodległego państwa polskiego – II Rzeczypospolitej, zastąpionej przez państwa, których szacunek dla prawa własności był, delikatnie mówiąc, umiarkowany. W pierwszym przypadku uwarunkowany rasowo, w drugim klasowo. W rezultacie Żydzi utracili swoje majątki oraz życie, a w drugim kapitaliści, obszarnicy i kułacy tylko majątki. Co do zasady, bo były i wyjątki… Podsumowując, państwo niekoniecznie jest dawcą wartości, ale może ich nie ochraniać skutecznie albo wręcz pozbawić.
Od czasów Bismarcka ludzie w pewnym wieku mają do dyspozycji źródło utrzymania w postaci emerytury, przy czym wśród systemów jeden dominuje zdecydowanie. To system repartycyjny. Człowiek przez parędziesiąt lat płaci co miesiąc składkę emerytalną licząc, że jak już przestanie zarabiać, to biorca tej składki będzie mu co miesiąc wypłacał emeryturę. Na czym opiera się ta wiara? Na przekonaniu, że będzie istniało państwo, w którym dziś żyje, pracuje i płaci składki oraz że to państwo dopilnuje, by umowa zawarta z instytucją pobierającą składki została dotrzymana! Szanujmy Państwo, Panie i Panowie!
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze