A dokładniej z weekendowego wypadu nad nasze morze. Po drodze mijamy głośną swego czasu inwestycję, przekop Mierzei Wiślanej. Prezentuje się nadzwyczaj okazale, tylko czegoś jakby brakuje. Nic po nim nie pływa… I ten stan rzeczy rodzi pytanie, po co ten przekop? Nasuwa się tu słynny cytat. „To jest miś na miarę naszych możliwości. My tym misiem otwieramy oczy niedowiarkom! Mówimy: to jest nasz miś, przez nas zrobiony i to nie jest nasze ostatnie słowo!”
Zostawmy „Misia”. Jestem na plaży i z nawyku przeglądam weekendowe wydanie „najbardziej opiniotwórczego dziennika w kraju”. A tam wywiad z byłym prezydentem naszego pięknego kraju. I odpowiedź na pytanie o kondycję lewicy. Podstawowy problem to zanikanie naturalnego elektoratu, czyli „klasy robotniczej”. Robotników zastępują maszyny, roboty, komputery… Tę pustkę mogą wypełnić młodzi ludzie i ich problemy: wykształcenie, praca, mieszkanie.
Tak, to są problemy, z którymi będą się zmagać ludzie, wkraczający w dorosłe życie. Pytanie tylko czy lewicowe recepty są w stanie skutecznie walczyć z tymi bolączkami? Choćby z dostępnością mieszkań. Lewicowa wizja świata zakłada, że od rozwiazywania problemów jest państwo. W ustroju słusznie minionym podstawowym narzędziem do tego służącym była spółdzielczość mieszkaniowa. Do tej pory chyba większość Polaków to mieszkańcy bloków spółdzielczych. Ale system był niewydolny. Czas oczekiwania właścicieli książeczek mieszkaniowych na własne M – ileś tam wydłużał się w nieskończoność…
Dziś lewica widzi rozwiązanie w budowie tanich mieszkań na wynajem. Oczywiście przez państwo! Może nieuważnie studiuję programy partii lewicowych, ale nikt mnie dotąd nie oświecił, w jaki sposób tę taniość zamierzają osiągnąć. Na tak zwany „chłopski rozum”, żeby produkt był tani, to musi być albo marnej jakości, albo potrzebny jest sponsor, który będzie do jego wytworzenia dopłacał. Kto może być tajemniczym dobroczyńcą młodych amatorów tanich mieszkań o wysokim standardzie? Chyba tylko państwo, czyli… Tu pozwolę sobie przytoczyć słynny monolog inżyniera Mamonia. „No i panie, kto za to płaci? Pan płaci, pani płaci, my płacimy. To są nasze pieniądze proszę pana. Społeczeństwo”. I jesteśmy, nomen omen, w domu! Zachodzi bowiem obawa, że społeczeństwa nie będzie stać na takie prezenty dla młodych…
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze