Nieśmiertelna myśl Lenina (i Stalina też) mogłaby być tylko podsumowaniem tego felietonu, ale ładnie wygląda jako tytuł. A przyszła mi do głowy podczas lektury gazetowego tekstu zatytułowanego „Bój o praworządność”. Nie podaję źródła, ale w dobie Internetu wystarczy zapytać mr. Google’a… Tekst to krótka historia walki o praworządność w naszym pięknym kraju w kontekście Trybunału Konstytucyjnego. Ale to szczegół. Potraktujmy temat szerzej. Bo wtedy trudno się oprzeć wrażeniu, że obie walczące „armie” podchodzą do tematu, że się tak wyrażę, od d… rugiej strony. Czyli tej opisanej w krótkich żołnierskich słowach w tytule niniejszego tekstu.
Co do tego, że wymiar sprawiedliwości nad Wisłą funkcjonuje kiepsko zgadzają się chyba wszyscy obywatele (i obywatelki, rzecz jasna). Może poza przedstawicielami „nadzwyczajnej kasty”, bo skoro jest nadzwyczajna… Nie dziwi zatem, że to właśnie „praworządność” była i mimo zamiany ról jest nadal motywem przewodnim zmagań władzy z opozycją. I tu wkracza na arenę dziejów nieśmiertelna myśl Lenina. Bo nie jest specjalnie odkrywczym stwierdzenie, że dla poprzedniej formacji rządzącej, a w szczególności jej lidera, to jest fundament myślenia o polityce. Na nic dobre prawo i dobrze zaprojektowane instytucje, jeśli trafią w ręce nieodpowiednich ludzi. To znaczy jeśli „tamtych” nie zastąpią „nasi”. Nie chcę tu wchodzić w szczegóły, bo to jakby musztarda po obiedzie…
Przejdźmy zatem do tego, co obserwujemy dzisiaj. Hasło przewodnie rządzącej koalicji to, a jakże, przywracanie praworządności. Metoda? Patrz tytuł! Oczywiście nieśmiertelna myśl Lenina… Cóż bowiem robią? Zmieniają prawo z obecnego złego na swoje lepsze? Konstytucję? Ustawy? Oczywiści mają doskonałe tłumaczenie. Do zmiany konstytucji nie ma większości w parlamencie, a każdą ustawę zawetuje prezydent. To co robić w takich okolicznościach przyrody? Czy jest inne wyjście niż wymiana „szarańczy” na owady uczciwe, mądre i pracowite niczym pszczółki? Podpowiadam: może poczekać półtora roku i wygrać wybory prezydenckie, a po kolejnych dwóch latach zmiażdżyć opozycję w wyborach parlamentarnych, zdobyć większość konstytucyjną i w blasku majestatu prawa wprowadzić rozwiązanie prawne i instytucje, które przetrwają pokolenia i doprowadzą nasz kraj do rozkwitu na skalę niespotykaną w dziejach? Owszem, tylko po co, kiedy ten sam cel można osiągnąć bez zbędnej zwłoki wprowadzając w czyn nieśmiertelną myśl Lenina?
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze