Słusznie zwrócono uwagę, że logo tegorocznego Marszu Niepodległości jest niestosowne i będzie budzić niedobre skojarzenia. Rysunek przedstawia uniesioną do góry rękę, męską, mocną, której dłoń układa się w zaciśniętą pięść, a między palcami znajduje się różaniec. Rysunkowi towarzyszy napis: „Miej w opiece naród cały”, słowa zaczerpnięte ze znanej pieśni religijnej („Z dawna Polski Tyś Królową”). Kontrowersje budzi nie różaniec, tylko owa zaciśnięta pięść. Zapewne intencje twórców symbolu były pozytywne, ale wiadomo, jak to jest z intencjami. Tych nie widać, a dzieło musi się bronić samo. Organizatorzy w specjalnym liście otwartym tłumaczą, że idea tego symbolu, jak i myśl przewodnia tegorocznego „Marszu” zrodziły się w następstwie „publicznego, zmasowanego, a nade wszystko bluźnierczego ataku na chrześcijańskie wartości oraz katolickie formy pobożności, w tym między innymi Różaniec Najświętszej Maryi Panny”. Nikomu nie trzeba tłumaczyć, że atak ten miał miejsce w tym roku w czasie licznych tzw. „marszów równości”, w których uczestnicy w kolejnych miastach okazywali, oczywiście z miłości, szacunku i tolerancji, wrogość ludziom Kościoła poprzez liczne profanacje i bluźnierstwa wymierzone w ważne dla milionów Polaków symbole i związane z nimi wartości.
Tak więc będziemy mieli Marsz Niepodległości pomyślany jako reakcja na „marsze równości”. To sygnał, że w walce ideowej, jaka przetacza się przez nasz kraj, strona katolicka nie zamierza milczeć, tulić uszu po sobie, poddawać się presji lewicowej, grzesznej, niemoralnej, totalitarnej wprost ideologii, sprzecznej z fundamentalnymi zasadami naszej cywilizacji, którą siły lewicowe chcą przekształcić na swoje wyobrażenie, nadając jej antychrześcijański, libertyński, szatański kształt. Szkoda tylko, że ta słuszna reakcja, potrzebna dla obrony fundamentalnych dla naszego narodu wartości, wynikających z jego historii i wiary, którą kierował się przez wieki, będzie kojarzyła się z zaciśniętą pięścią. Niepotrzebnie. Bo cel jest szczytny, w pełni uzasadniony i ważny. Domaga się też pilnej realizacji. Atak sił postępu na moralność i religię to atak na wypracowaną przez wieki tożsamość naszego narodu, to dążenie do jej całkowitego wypaczenia w duchu tak modnych europejskich pseudowartości, jak aborcja, eutanazja, legalizacja małżeństw jednopłciowych.
Przeciwstawienie się tej lewicowej rewolucji godzącej w fundamenty bytu narodu jest naszym obowiązkiem. Próba zaszczepienia młodemu pokoleniu przez siły lewicowe demoralizującego przekonania, że można podeptać od wieków dla nas ważne „święte prawa bogów”, mówiąc językiem Antygony, jest czymś szkaradnym. Jak sama walka jest czymś słusznym, tak samo szukanie wsparcia w tej walce w religii, w Kościele, w cenionej formie modlitwy różańcowej nie jest niczym złym. Wyróżnienie w tej walce mężczyzn jako opoki do przeciwstawienia się powszechnej demoralizacji także budzi nadzieję. „Pięść” niestety nie wypada dobrze i miejmy nadzieję, że zostanie wykorzystana tylko zgodnie z intencją, jaką wpisano w logo Marszu – podczas samego Marszu i potem, a nigdy fizycznie przeciw komukolwiek. Pięść i różaniec nigdy nie zgodzą się ze sobą. Męska dłoń, silna także różańcem, owszem.
Wiesław Kopeć
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Kopeć to jednak jest gość z zasadami.
Kopeć to jednak jest gość z zasadami.