Przypadkiem wszedłem w posiadanie drugiego numeru „Informatora Społecznego Gminy Płock” o budującym tytule „Miasto! Żyje”. Leżał sobie wśród innych gazet i niczym szczególnym się nie wyróżniał oprócz tego, że był bezcenny. To znaczy do wzięcia za darmo. Zaskoczenie nastąpiło dopiero kiedy zerknąłem na ostatnią stronę. Zawiera dwa obszerne fotoreportaże ze świąt obchodzonych w maju w naszym pięknym mieście. Pierwszy zatytułowany „2 maja – dzień Flagi Rzeczypospolitej Polskiej”, a drugi… „3 Maja – Narodowe Święto Niepodległości”.
No cóż… Ochłonąłem nieco po małym szoku i myślę sobie, czemu nie? W końcu z tymi świętami to sprawa w dużej mierze umowna. I to zarówno co do daty, jak i nazwy. Mamy w historii najnowszej takie przypadki jak święto Sześciu Króli… Pomysłodawca, znany ekonomista i polityk (wracający do gry, zapowiedział kandydowanie do izby wyższej parlamentu) słusznie zasugerował, że warto wprowadzić trochę porządku: świętujemy Trzech Króli trzeciego stycznia, albo Sześciu szóstego. Ordnung muss sein, jak mawiają sąsiedzi zza Odry! A my naśladujemy tych zza Buga, co to rocznicę Rewolucji Październikowej obchodzą w listopadzie! Zresztą Niepodległość to wartość tak wielka… W maju jest ciepło, przyjemnie, a w listopadzie sami Państwo wiedzą! Defiladę fajnie się ogląda, na czołg się łatwiej wspinać czy na inny transporter opancerzony... Przenieść i nie zastanawiać się!
Problem może się pojawić z rocznicą uchwalenia Konstytucji 3 Maja. Bo co, prosta zamiana? Na jedenastego listopada? Czemu nie! Rodacy do świętowania w tym dniu są przywiązani i „jakby nam kiedyś tego zabrakło…”. I ten przykład Rewolucji Październikowej… Zatem śmiało, jak w nieśmiertelnej scenie z filmu Barei – to jezioro damy tutaj, a ten niech sobie stoi w zieleni… To tyle w tym temacie, jak mawiał klasyk. Mam nadzieję, że pomogłem wybrnąć z kłopotu autorom sympatycznego w sumie fotoreportażu.
I na koniec kilka słów wyjaśnienia skąd temat i forma dzisiejszego tekstu. Cóż, zaczęły się wakacje, a wraz z nimi medialny sezon ogórkowy. To zwyczaj trochę wprawdzie zapomniany, ale forma felietonu pasuje do niego idealnie. I pytanie, kiedy zacząć? Uznałem, że trzeba stąpać mocno po ziemi, czyli uwzględnić ogólne tendencje na rynku medialnym. A o czym się mówi najczęściej? Jeśli weźmiemy w nawias kampanię wyborczą, to o sytuacji w gospodarce, a mówiąc prościej, o cenach. Mamy inflację, toteż za moment optymalny uważam ten, kiedy ceny naszego tytułowego warzywa w wersji „gruntowej” (mutant ze szklarni to nie ogórek) osiągną poziom akceptowalny dla przeciętnego konsumenta. A tytuł to początek popularnej piosenki dla maluchów (przerabiam aktualnie temat z dwuletnią wnuczką).
Jerzy Ogonowski
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze