Reklama

Odszedł nestor fotoklanu

04/04/2007 13:22
Wszyscy płocczanie znają zakład fotograficzny w Nowym Rynku, gdzie Jerzy Maślankowski przez ponad pół wieku fotografował całe pokolenia. Ale mało kto wie, że sfotografował też rura po rurze całą Petrochemię. Dyrektor pytał później fotografa – Czym nas jeszcze zadziwisz panie Maślankowski? Wtedy skromnie uśmiechał się pod nosem i dalej robił swoje. W latach 60., gdy technika była jeszcze hen daleko od polskich granic, wyczyniał prawdziwe fotograficzne cuda.
Jerzy Maślankowski podczas rozmów z „TP” opowiadał, że przygodę z fotografią rozpoczął, odwiedzając swoją przyszłą żonę – Hannę, córkę Wacława Żabowskiego, który przy ulicy Kościuszki 4 miał zakład fotograficzny. Przyszły teść nieraz mu mówił: – Z robienia zdjęć można mieć niezły chleb. Jak skończysz szkołę, to będziesz mógł się u mnie uczyć zawodu.
Początkowo Jerzy – jeden z dziewięciorga dzieci szewca Maślankowskiego z Synagogalnej nie bardzo w to wierzył. Potem jednak w 1951 roku wziął ślub z panną Żabowską, która miała już tytuł czeladnika fotografii i sam zaczął stawiać pierwsze kroki w zawodzie. Przez 10 lat wiele nauczył się od Jana Rakowskiego.
Często szukał czegoś innego niż praca w atelier. Od 1961 roku, pracując w „Petrobudowie”, dostarczał materiał zdjęciowy do kroniki powstawania kombinatu i rozbudowy miasta. Zdjęcia ukazywały się w „Petro-Echu”. Jako fotoreporter był niezastąpiony. Pewnego ranka przyjechał z wizytą do Płocka minister budownictwa byłego NRD. Już po południu Jerzy Maślankowski wręczał mu album z pobytu. – Gdybym był tutaj po raz drugi, pomyślałbym, że to są zdjęcia z poprzedniej wizyty – stwierdził zdumiony minister.
Z kolei, kiedy w Petrochemii oddawana była pierwsza instalacja, zaproszony został do Płocka Władysław Gomułka. Po spotkaniu w kinie „Przedwiośnie” na holu, zebrani oglądali porozwieszane na planszach pierwsze migawki z tego dnia. Nie było wtedy zdobyczy dzisiejszej techniki. Choć gdyby nie pomoc żony, takie cuda z pewnością nie miałyby miejsca.
Państwo Maślankowscy w 1968 roku jako jedni z pierwszych otworzyli zakład fotograficzny w pawilonach w Nowym Rynku. Marzyli, by także ich dzieci Grzegorz i Regina zawodowo zajmowały się fotografią. Po latach okazało się, że nawet i wnuki w tej profesji widzą swój sposób na życie.
Jerzy Maślankowski zasiadał w Samorządzie Rzemiosła Polskiego, przewodniczył komisji egzaminacyjnej w zawodzie fotografa w Międzywojewódzkiej Izbie Rzemieślniczej, stał też na czele Komisji Branżowej Fotografów Związku Rzemiosła Polskiego. Za swoją często społeczną pracę otrzymał wszystkie rzemieślnicze odznaczenia, a także medale za zasługi dla kultury województwa płockiego i Petrochemii. Swój kunszt prezentował na wystawach. Pokazał m.in. wizytę Ojca Świętego w Płocku. Na IX Biennale Plakatu Fotograficznego za zdjęcie pt. „Kto za ile” zdobył II miejsce.
Choć w wieku 79 lat odszedł nestor płockiego fotoklanu to nadal tradycję kontynuować będzie rodzina. W ostatniej rozmowie z „TP” Jerzy Maślankowski z sentymentem wspominał czasy przedwojenne, kiedy do zakładu przychodziły uwiecznić się dla potomności elegancko ubrane rodziny, a zdjęcia wychodziły takie, że do dziś zapierają niejednemu fotografowi dech w piersiach. Dziś z równym sentymentem będą go za to wspominać współcześni płocczanie, których przez przeszło pół wieku uwieczniał na fotografiach podczas ślubów, chrztów i innych okazji.  
BeeS
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości