Sonda Tygodnika Płockiego
Piotr Zgorzelski, poseł RP
Poszukiwanie oszczędności w październiku to ewidentny brak właściwego planowania budżetu. Druga sprawa to niekonsekwencja przedwyborczych deklaracji. Spośród nich jedna składana przez obecnego prezydenta była taka, że wolałby ograniczać wydatki inwestycyjne niż szukać oszczędności np. w oświacie. Może zatem czas skończyć uprawianie PR, a zacząć realizować przedwyborcze obietnice. Co do wytycznych skierowanych do dyrektorów szkół dotyczących nauczycieli, to powiem tak: „świetny” prezent przed zbliżającym się Dniem Komisji Edukacji Narodowej.
Marek Krysztofiak, przewodniczący Międzyzakładowej Komisji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność”
Dwa pisma skierowane do dyrektorów szkół i jednostek organizacyjnych pokazują, że jednak coś niepokojącego dzieje się z budżetem miasta, skoro jest potrzeba tak drastycznych cięć. I wbrew temu, co mówił prezydent na ostatniej sesji Rady Miasta, nie wszystko jest pod kontrolą. Smutne jest to, że zawsze w sytuacjach kryzysowych szuka się oszczędności w oświacie, bo tu najłatwiej uderzyć i odciąć. Związek zaniepokojony jest takimi zapisami, że dyrektorzy szkół mają wstrzymać się z wypłatą nagród, świadczeń z zakładowego funduszu socjalnego. Są to ustawy wyższego rzędu i tego nie można wstrzymać. Z pisma wynika, że jest zagrożenie dla premii pracowników administracji. Przygotowuję pismo do prezydenta z zapytaniem w tych kwestiach.
Marcin Doliński
Takie analizy powinny być prowadzone zdecydowanie wcześniej. Skoro teraz szuka się pieniędzy, na dwa miesiące przed końcem roku, to coś jest nie tak. Bo przecież niebawem będzie zapadała decyzja o przyszłorocznym budżecie, a tu na gwałt szuka się pieniędzy do zalepienia dziury w tegorocznym. I wiadomo, że jeśli się one znajdą, to kosztem czegoś i kogoś. To też jest nauczka, aby na przyszły rok planować rozsądniej, z mniejszym optymizmem.
Danuta Wiktorska
O tym, że trzeba oszczędzać, wiemy i to samo w sobie nie jest zaskoczeniem. Tylko dziwi, dlaczego wszyscy mają szukać oszczędności teraz. Przecież sprawa nie zadziała się nagle z dnia na dzień. Ktoś analizuje wydatki i przychody. Myślę, że były sprawy, wydarzenia, z których można było zrezygnować bez ryzyka, że będą się za to sypały krytyczne opinie. A dziś pozostaje po prostu niesmak, rozgoryczenie. Zaciskanie pasa w taki sposób budzi zdenerwowanie. Bo wielu szefów z pewnością zadaje sobie pytanie, z czego zrezygnować: nie grzać w szkole, nie kupić materiałów do nauki, zmniejszyć patrole, nie wypożyczać książek, nie wypłacać nagród?
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze